Motto tygodnia: Ecie-pecie, ecie-pecie, profesor Lech Morawski w Oksfordzie plecie.

Autor
MICHAŁ MARSZAŁ

Spoczywaj w przedpokoju

numer 44/16

Chciałem wyskrobane dziecko pochować w Alei Zasłużonych na Powązkach.

Przed nami Święto Wszystkich Świętych, zgodnie z katolicką doktryną obchodzone ku czci nie wszystkich zmarłych, ale tylko tych, którzy dostali się doKrólestwa Niebieskiego. Ilu Polaków dostąpiło tego zaszczytu, nie wiadomo, gdyż episkopat nie prowadzi statystyk. Nawszelki wypadek groby bliskich odwiedzają niemal wszyscy Polacy, co napędza koniunkturę na lata następne – w zeszłym roku w wypadkach samochodowych zginęło z tej okazji 36 osób. Tuż po Wszystkich Świętych obchodzony jest Dzień Zaduszny, nie wiedzieć czemu wyznaczony na listopad, skoro zwykle za duszno bywa w miesiącach letnich. Nie jest to jednak święto niepotrzebne, gdyż pozwala trzeźwieć pijanym kierowcom, z których co roku udaje się na początku listopada wyłapać około 1000. Śmierć jest zwykle bardzo ważnym wydarzeniem w życiu człowieka, a skoro w tym przypomina sranie, że nie wiadomo, kiedy zastanie, to ludzie starają się jej ze wszech miar unikać – co można rozpoznać choćby po tym, że gdy podtapia się żonę w beczce, to ona tego nie chce. Wedle pobieżnych wyliczeń na Ziemi zmarło do tej pory 100 miliardów przedstawicieli homo sapiens, w tym w samym 2015 r. 394 921 Polaków. Osobną kategorią umarlaków są ci, którzy nie zdążyli zaczerpnąć powietrza, a już kopnęli w kalendarz. A elitą wśród nich ofiary aborcji – w zeszłym roku legalnie kojfnęły od niej nad Wisłą jedynie 1044 płody. Gdy już dojdzie do zabiegu usunięcia ciąży, to nie wiadomo, co z takim płodem zrobić. Na brelok do kluczy się nie nadaje, gdyż zamiękki. Kotu do miski dać szkoda, bo jeszcze się bidul zatruje. Dlatego podając się za niedoszłego ojca wyskrobanego płodu, postanowiłem obdzwonić kilka firm i instytucji z pytaniem, co z takim modnym w tym sezonie fantem zrobić.

Dziecko martwo urodzone puka do ZUS

Nie ma takiej sytuacji w życiu człowieka, w której zaszkodziłby mu zastrzyk gotówki. Pierwszy telefon skierowałem więc do ZUS. Łkając do słuchawki, oznajmiłem pani z infolinii, że dysponuję płodem po aborcji i chciałbym otrzymać zasiłek pogrzebowy w kwocie 4000 zł. – Yyyy… – odpowiedziała z pełnym przekonaniem pani urzędniczka i po chwili namysłu dodała. – Jeśli dostarczy pan zaświadczenie o tym, że jest to tzw. dziecko martwo urodzone, to tak. – To dostanę zasiłek na pogrzeb płodu? – A panu nie chodzi o zasiłek macierzyński? – A to niedoszłej matce, która poddała się aborcji właśnie po to, by nią nie być, przysługuje zasiłek macierzyński?! Odnosiłem wrażenie, że pani z ZUS też postanowiła się zabawić w odstawianie draki.– Proszę chwilę poczekać, ja to muszę skonsultować. Po minucie słuchania melodyjki dowiedziałem się, że na martwy płód mogę dostać i zasiłek pogrzebowy, i zasiłek macierzyński, ale pod warunkiem, że dostarczę akt urodzenia dziecka, o co przy aborcji może być trudno, albo zaświadczenie o dziecku martwo urodzonym. Jeżeli niedoszła matka podlega ubezpieczeniu chorobowemu w ZUS, to otrzyma po skrobance zasiłek macierzyński na miesiąc i 6 dni. Dlaczego akurat na taki okres, nie wiadomo, ale skoro nie wiadomo, kiedy zaczyna się życie ludzkie, to i logicznie nie powinno się wiedzieć, czemu kończy się zasiłek.

Wyskrobany płód opuszcza szpital

Teoretycznie po aborcji można zostawić płód w szpitalu, by on się z nim bujał, ale jako niedoszły ojciec postanowiłem zorganizować swojemu płodowi wystawny pogrzeb z honorami i stypą. Skoro dostanę 4 klocki z ZUS, to kto bogatemu zabroni. Szpital w przypadku śmierci płodu zobowiązany jest do wystawienia tzw. pisemnego zgłoszenia urodzenia martwego dziecka oraz wydania karty zgonu. W Urzędzie Stanu Cywilnego niedoszły rodzic otrzymuje na tej podstawie skrócony akt urodzenia, będący równocześnie aktem zgonu i dopiero z tymi kwitami może udać się do ZUS. Szpitale często migają się od wystawiania takich dokumentów, bo jest tam np. rubryczka „płeć”,a w przypadku wczesnej aborcji trudno ją jednoznacznie wskazać. Dawniej rodzicom przysługiwało prawo uprawdopodobnienia płci, opierające się choćby na odczuciach matki. – To dziecko, co to je właśnie wyskrobałam w 4. tygodniu ciąży, to chyba była dziewczynka – mogła oznajmić mamusia, a lekarz miał to uszanować, choć wielu z nich protestowało, bojąc się poświadczania nieprawdy w dokumentach i odpowiedzialności karnej. Dziś doktorzy skłaniają się w takich sytuacjach do kosztownych badań genetycznych. Powyższa procedura stworzona została oczywiście na potrzeby matek, które poroniły w sposób naturalny, gdyż żaden ustawodawca nie pomyślał, że można nad Wisłą dokonać aborcji, a potem chcieć jeszcze za to od państwa pieniędzy. Na program „500plus” załapać się z martwym płodem trudno, ale korzystać z socjalu warto – zgodnie z kodeksem pracy po wyjęciu trupka z macicy przysługuje też 8-tygodniowy urlop macierzyński.

Płód jedzie na Powązki

Zmęczony biurokracją postanowiłem zająć się wreszcie praktyczną stroną pogrzebu. W razie zalegalizowania w Polsce aborcji zachodzenie w ciążę i pobieranie zasiłków pogrzebowych w wysokości 4 tys. zł wydawać się może dobrym interesem. Pochowanie płodu to impreza dużo tańsza niż grzebanie dorosłego człowieka, któremu wypada kupić garnitur, trumnę (dębowe są podobno najzdrowsze), a nawet postawić po wszystkim śledzia i pół litra dla rodziny. Warszawskie Miejskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych pogrzebu płodu podejmuje się rzadko, dlatego obiecało przedstawić indywidualny kosztorys. Za miejsce na cmentarzu komunalnym, trumnę, przewóz, krzyż, tabliczkę, małą wiązankę i wynajęcie grabarzy, którzy przecież się nie nadźwigają, policzono mi 3500 zł. A jeśli chciałbym do tego księdza, to ten za 300 zł jest w stanie pójść na cmentarz i pokropić trumnę. Mszy nie odprawi, bo płód nie był ochrzczony. Wcenie nie ma też ubranka, a przecież na jesieni jest już zimno. Czyli po całej zabawie zostanę z 200 zł w kieszeni. Kiepski interes, tym bardziej że niektóre kobiety chwalą się w internecie, że pogrzeb płodu udało im się zorganizować za 1000 zł. Problem nie leżał nawet w pieniądzach, ale w tym, że chyba każdy rodzic wierzy, iż jego dziecko jest wyjątkowe i wyrośnie na wybitnego człowieka. Mojemu przeszkodziło w tym tylko to, że zostało przez ojca i matkę wyskrobane – a ja nie mógłbym spać po nocach, gdybym płód własnego współautorstwa położył z jakimiś kmiotami z nizin społecznych. Dlatego bez zbędnej nomen omen zwłoki, postanowiłem wywalczyć dla niego miejsce w Alei Zasłużonych na Powązkach. Administracją cmentarza zajmuje się ksiądz prałat Marek Gałęziewski z parafii pw. św. Karola Boromeusza. Niestety, tego dnia był bardzo zajęty, dlatego rozmawiałem z jego asystentką. – Czy można pochować u państwa na cmentarzu płód?, – Oj, to trzeba by z księdzem prałatem rozmawiać. A ma pan u nas własny grób?, – Nie mam. – To ewentualnie w grę wchodziłoby kolumbarium. Pod tym określeniem nie kryje się wbrew pozorom jakiś prastary przyrząd do nawigowania statkiem, lecz ściana z szufladami na zwłoki. W tym momencie odezwało się charakterystyczne dla tego typu pytań jebnięcie słuchawką.

Legalna aborcja na Wawelu

Skoro tak, to może krakowska Krypta Zasłużonych na Skałce – pomyślałem. Leżą tam znakomitości takie jak Wyspiański, Malczewski i Miłosz – i ani jednej kobity, a przecież według domysłów matki, to miała być córeczka. Za selekcję na wejściu odpowiadają ojcowie Paulini z Bazyliki św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa i Męczennika. – Czy można u państwa pochować w Krypcie Zasłużonych płód po legalnej aborcji? Matka została zgwałcona, przez co powstał upośledzony płód, będący zagrożeniem dla jej życia i zdrowia. Czyli spełniła aż trzy przewidziane przez ustawodawcę warunki. – Pan jest poważny? – Jak najbardziej. – Do widzenia. Ostatnią nadzieją na godne pochowanie mojej ukochanej pociechy był telefon na Wawel. Miejsca na trumienkę z płodem jest tam dużo, choćby u Lecha i Marii Kaczyńskich w nogach. A że Jarosław Kaczyński zapowiedział, iż ekshumacja jego brata będzie jedną z pierwszych, to przy okazji można by tam bez zbędnych ceregieli dosztukować dodatkową osóbkę. Za dobór sztywnych gości na Wawelu odpowiada kardynał Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski. Niestety mimo usilnych prób pracownik kurii nie chciał zdradzić mi numeru komórki byłego kapciowego Jana Pawła II. A przecież dziatki swe na Wawelu chował już Zygmunt III Waza, choć groby czwórki jego przedwcześnie zmarłych dzieci nie zachowały się do dziś.

Wyskrobek z wartą honorową

Jako że Ministerstwem Obrony Narodowej rządzi obecnie człowiek nieprzewidywalny, trudno było przewidzieć reakcję ministerstwa na wniosek o przyznanie chociaż wojskowej asysty honorowej na pogrzeb mojego płodu. Skierowałem w związku z tym pisemny wniosek do Dowódcy Garnizonu Warszawa gen. bryg. Roberta Głąba o podstawienie na cmentarz co najmniej czterech żołnierzy do niesienia płodu, jednego szeregowego z werblem i jednego dowódcy, który by im wszystkim mówił, kiedy mają strzelać albo patrzeć na prawo i lewo. Niestety do zamknięcia tego numeru tygodnika nie udało się otrzymać odpowiedzi, niemniej płody zatopione w parafinie potrafią przeleżeć w zakładach patomorfologii nawet 25 lat, tak że panie generale – czekam!, Molier, wybitny komediopisarz, zmarł po odegraniu sceny umierania w sztuce „Choryz urojenia”, traktującej o hipochondryku, który sfingował własną śmierć. Choć bardziej zabawne umieranie trudno sobie wyobrazić, naród polski rękami swoich władz – tak bardzo lubujących się w ekshumacjach i majstrowaniu przy aborcji – od lat stara się przegonić francuskiego mistrza. I nawet mu to wychodzi.

– A czy istnieje możliwość pochowania płodu po aborcji w Alei Zasłużonych? Dobrze zapłacę.

Foto autor| Rys. ANNA DZIEMIESZYŃSKA, AVEVALUE| 33019

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.