Motto tygodnia: Gdy Szydło słyszy spicz Junckera, czuje się jak jasna cholera.

Autor
WOJCIECH MITTELSTAEDT

Sędzia gwizdek

numer 02/17

Lepszy los czeka kalosza niż sędziego.

Żeby zostać sędzią piłkarskim, trzeba mieć co najmniej 16 lat, bo dopiero wówczas można zapisać się na odpowiedni kurs. Poszczególne Okręgowe Związki Piłki Nożnej organizują kursy przynajmniej raz w roku. Za udział w nich trzeba zapłacić 300 zł. To sporo, zwłaszcza że spośród uczestników kursów zawodowymi sędziami zostanie równie niewielki procent, jak niewiele dzieci z piłkarskich szkółek będzie zawodowymi futbolistami. Oprócz 300 zł trzeba mieć wykształcenie minimum średnie (lub zaświadczenie o uczęszczaniu do szkoły średniej), być niekaranym i to w zasadzie wszystko. Można przystępować do zajęć. Wiek nie stanowi problemu, zniesiono obowiązujące kiedyś ograniczenia, ale sprawdzian sprawności fizycznej trzeba zdać. Sędzia musi biegać przez 90 minut, a jeśli dojdzie do dogrywki, nawet dłużej. Po ukończeniu kursu przychodzi czas na praktykę. Tej, niestety, nabiera się w najtrudniejszych z możliwych warunkach. Początkujący sędziowie biegają z gwizdkiem na boiskach dzieci i młodzieży (żaków, trampkarzy, młodzików i orlików), a z chorągiewką jako liniowi podczas spotkań klasy C, B, i A. Liniowi w tych rozgrywkach muszą mieć podzielną uwagę. Mecze odbywają się często na wiejskich boiskach, używanych jako pastwiska, sędzia nie tylko patrzy więc na to, co robią piłkarze, ale spogląda pod nogi, żeby nie wdepnąć w krowi placek. Jeszcze gorzej jest na meczach drużyn dziecięcych. 17-letni arbiter główny panować musi nie tylko nad naładowanymi adrenaliną dzieciakami, ale znosić obelgi trenerów i publiczności składającej się głównie z rodzin graczy. Tu nikt nie zna litości. Wiadomo, że nawet najlepsi na świecie arbitrzy popełniają błędy. Ostatnio głośno zrobiło się o jednej z najjaśniejszych gwiazd tego zawodu, która wcześniej prowadziła spotkania mistrzostw świata, Europy i Ligi Mistrzów. Turek Cuneyakir podczas ligowego meczu w swoim kraju podyktował jedenastkę za zagranie ręką w polu karnym przez. bramkarza. Nie ma meczu, w którym kontrowersji nie wzbudzałoby odgwizdanie lub nieodgwizdanie pozycji spalonej. Nawet telewizyjne powtórki z różnych kamer, pokazujące akcje w zwolnionym tempie, nie zawsze przekonują, czy decyzja była trafna. Początkujący arbiter jest na boisku sam. A decyzje, które musi podejmować, są jeszcze trudniejsze niż w dorosłym futbolu. Chłopcy nawet w tym samym wieku różnią się pod względem rozwoju fizycznego. Jednemu już sypie się wąs, jest wysoki i muskularny, inny to chucherko, które może przewrócić silniejszy podmuch wiatru. Sędzia, niewiele starszy od graczy, podczas tzw. sytuacji stykowych, gdy ktoś pada na trawę, powinien ocenić, co jest wynikiem tych różnic w budowie ciała, a co złośliwym faulem. Naprawdę nie jest to łatwe. Wielką sztuką jest panowanie nad emocjami graczy i nad swoimi. Teoretycznie sędzia, jeśli się pomyli, nie powinien naprawiać błędu, gwiżdżąc później na korzyść skrzywdzonej drużyny. Każdy, kto ogląda mecze, nawet te toczone o najwyższą stawkę, wie, że jest to jednak bardzo częste. Skoro nie potrafią poradzić sobie z problemem dorośli mężczyźni, mający za sobą tysiące prowadzonych spotkań, czy można wymagać tego od nastolatka z minimalnym bądź żadnym doświadczeniem?, Najpopularniejszym polskim sędzią jest Szymon Marciniak, który gwizdał podczas Euro 2016 i w Lidze Mistrzów. Jeśli chodzi o popularność, zaczyna gonić go 18-letnia Karolina Bojar, niedawna absolwentka kursów krakowskiego OZPN. Panie z gwizdkiem to wciąż na naszych boiskach rzadkość. Karolina jest w dodatku śliczną i zgrabną dziewczyną, na boisku radzi sobie podobno całkiem nieźle, nic dziwnego, że coraz więcej stacji telewizyjnych i gazet prosi ją o wywiad. W jednym z nich, w „Gazecie Krakowskiej”,

pani sędzia stwierdziła, że przeraziła się, gdy zobaczyła 8-letnich chłopców padających na murawę i symulujących faule. Tego uczą ich trenerzy!

Ci sami zresztą, którzy na ławce zagrzewając nieletnich zawodników do boju, bez skrępowania rzucają „kurwami”. Nawet obecność atrakcyjnej panienki w sędziowskim stroju nie jest ich w stanie przed tym powstrzymać. Podczas zawodów sędzia ma bicz na nieodpowiednio zachowujących się trenerów. Może usunąć ich z ławki rezerwowych. W przypadku meczu dzieci jest to niemożliwe. Trener występuje bowiem w podwójnej roli: szkoleniowca i opiekuna grupy. Trenera można wyrzucić, ale dzieci pozbawiać opiekuna nie wolno. Dlatego Karolina Bojar podbiega czasem do ławki rezerwowych i woła do źle zachowującego się trenera: „Proszę czuć się wyrzuconym z boiska”. Więcej zrobić nie może. W minionym roku głośno zrobiło się o meczu 12-latków,sędziowanym przez 17-letniego arbitra. Po ostatnim gwizdku do szatni sędziego wkroczył znany niegdyś piłkarz, reprezentant Polski, dziś twarz i trener warszawskiej Szkoły Techniki Futbolu Champion Marcin Mięciel i (według protokołu pomeczowego) pracę młodziutkiego sędziego, który dopiero co ukończył kurs, miał podsumować w następujący sposób: „Ty,kurwa, nierobie pierdolony, weź się za robotę. Ty, kurwa, zobaczysz, w supermarkecie będziesz pracował”. Mięciel nie zaprzecza, że odwiedził sędziego w szatni i ocenił jego pracę, ale zastrzegł, że nie używał aż tak wulgarnych słów. Prawdopodobnie gdyby mecz nie odbywał się w Warszawie, lecz w jakiejś mniejszej miejscowości, a opis wydarzenia nie dotarł do „PrzegląduSportowego”, nikt w ogóle nie przejąłby się sprawą. Podobnych są na pewno co roku dziesiątki. Na dowód tego, jak fatalnie prowadzony był mecz, Mięciel powołuje się na kibiców, którzy na chłopaku w stroju sędziego także nie zostawili suchej nitki. Co jednak ciekawe, w pomeczowym protokole sędzia skarży się na obelgi ze strony rodziców zawodników drużyny przyjezdnej, a nie tej prowadzonej przez Mięciela. Jeśli więc były jakieś błędy, a na pewno były, skoro zdarzają się nawet mistrzom w tym fachu, to trudno dociec, którą drużynę nimi krzywdził. Jedno jest pewne. Dla młodego arbitra nie był to miły dzień i nie o takiej medialnej sławie marzył. Wolałby taką, jaka towarzyszy występom Karoliny Bojar. Czy PZPN widzi problem? Z jednej strony stara się go pomniejszać; słychać tłumaczenia, że są to tylko incydenty, które stają się głośne, bo rzeczywiście fatalna atmosfera na dziecięcych boiskach jest czymś, co należy ostro potępiać. Z drugiej strony musi zdawać sobie sprawę z wagi zjawiska. Inaczej nie wydrukowałby plakatów o treści: „Tu grają dzieci. To tylko mecz. Kibicuj z szacunkiem. Sędzia to tylko człowiek” – i nie zalecał wywieszania ich na boiskach. Piłkarze, zwłaszcza ci najlepsi – jak wiadomo – zarabiają krocie. Na co może liczyć arbiter, jeśli uda mu się z czyśćca dziecięcych i prowincjonalnych boisk dostać do nieba prawdziwie profesjonalnego futbolu? Sędzia główny za przeprowadzenie meczu ekstraklasy otrzymuje 3600 zł. Za takie pieniądze piłkarzowi nie chciałoby się w szatni zdjąć spodni. W dodatku sędziów uprawnionych do prowadzenia spotkań w najwyższej lidze jest niewielu, mniej niż stu. Mecz w I lidze wyceniony jest na 1400 zł, a w II lidze – 900 zł. Klasy A, B i C to kwoty poniżej 100 zł i zwrot kosztów podróży. Jak tu żyć, panie prezesie Bońku kochany?, W każdym zawodzie jest elita. Dziesięciu polskich sędziów ma podpisane z PZPN indywidualne profesjonalne kontrakty i oni nie muszą łączyć biegania po boiskach z pracą zawodową. Wysokość tych kontraktów, podobnie jak wysokość gaży piłkarskich, nie jest oficjalnie podawana do wiadomości, ale i tak mniej więcej wiadomo, o jakich pieniądzach mowa. Zawodowy sędzia otrzymuje co miesiąc ponad 10 tys. zł, do tego dochodzi zapłata za każdy poprowadzony mecz ok. 1500 zł i premia na koniec sezonu – kilkanaście tysięcy złotych. Początkującego 17-latka biegającego z gwizdkiem na meczach trampkarzy łączy z sędziowską elitą jedno. Wszyscy narażeni są na krytykę, nierzadko ostrą, wulgarną i bardzo często słuszną. Taka już uroda futbolu, sportu wyjątkowo trudnego do sędziowania. Ale jeśli do – nazwijmy je tak – naturalnych błędów dochodzi nieuczciwość, nie pozostaje nic innego niż sięgnięcie do bogatego słownictwa szefa warszawskiej piłkarskiej szkółki Marcina Mięciela. Bo na boisku sędzia jest niczym Bóg, jego decyzje są ostateczne i niepodważalne.

[email protected]

AVEVALUE| 19777

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.