Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Przytulony do dziewczynek

numer 52/16

Jak Ziobro broni Polaków przed bezdusznymi sądami.

Jak każdy nowoczesny człowiek, Sandra ma swój profil na Facebooku. Zamieszcza na nim swoje selfie. Sandra jest absolutną pięknością. Na zdjęciach widać szczupłą blondynkę z mocno umalowanymi ustami i gustownym makijażem. Zaczernione rzęsy, starannie wymodelowane brwi. Pod jej fotkami same entuzjastyczne komentarze. Jusuf I.: „Sweet”. Murek R.: „Śliczniekochana”. Kinga: „Śliczniutka. Laseczka”. Natalia: „Dupera”. Angelika: „Ślicznaa”. Kinga: „Jakapiękna”. Na każdy komplement Sandra odpowiada. Odpisuje „dzięki”lub „buzi” albo „haha”. Ale najczęściej nic nie odpisuje, tylko wstawia serduszka, uśmiechnięte buźki albo buźki wysyłające całusa. Ta piękność blondi ma bowiem dopiero 16 lat.

I

Sandra i jej siostry, 12-letniaLinda oraz 4-letniaZuzanna, wychowywały się w pijackiej melinie. Wjednopokojowym 40-metrowymmieszkaniu, w nieciekawym sąsiedztwie. w okolicy, gdzie zsyła się ludzi po eksmisji z normalnych mieszkań do lokali zastępczych. Matka panienek ostro imprezowała do zeszłego roku, gdy ciężko zachorowała. Po jej śmierci, co nastąpiło w listopadzie, piękność i jej siostrzyczki pozostały z ostatnim partnerem mamuśki. Nie nazywają go tatusiem ani wujkiem. O 56-letnimmężczyźnie nastolatki mówią „Piotrek”. Jak o rówieśniku i koledze. Sprawa sierot trafiła do myszkowskiego sądu. Ten zaczął debatować nad ich przyszłością. Sieroty muszą mieć opiekę. Na czas prowadzonego postępowania sąd chciał przekazać je pogotowiu opiekuńczemu, prowadzonemu przez dwoje zacnych ludzi, którzy zajmują się tym od blisko dwudziestu lat. Swoje dzieci już odchowali, a te, które trafiały tu z polecenia sądu, nie chciały opuszczać ich domu. Piotrek napisał do Ministerstwa Sprawiedliwości błagalną prośbę o pomoc, pisząc, że sąd próbuje rozdzielić kochającą się rodzinę.

II

Prośba została wysłuchana. Na polecenie ministra Zbigniewa Ziobry do Myszkowa przybył wiceminister Michał Wójcik. Uratował Piotrka i piękną Sandrę oraz jej dwie siostry przed bezdusznym sądem. Na początku grudnia Wydział Komunikacji Społecznej Ministerstwa Sprawiedliwości zamieścił na oficjalnej stronie internetowej resortu informację pod znaczącym tytułem: „Natychmiastowa interwencja dla dobra dzieci”. Wersja ministerstwa: „Wedługpoczynionych ustaleń ojciec dwóch starszych dziewczynek (16-letniej i 12-letniej)nie żyje, a ojciec najmłodszej (4-letniej)od dawna nie interesuje się dzieckiem i nie wywiązuje się z obowiązku alimentacyjnego. Dzieci do niedawna pozostawały pod opieką mamy i właśnie Pana Piotra, z którym się zżyły, uznając go za prawdziwego ojca. Wtakiej roli widziała Pana Piotra również mama dziewczynek, która cierpiała na ciężką chorobę. Wpaździerniku 2016 r. na tydzień przed śmiercią, w odręcznym piśmie skierowanym do Sądu Rejonowego w Myszkowie wyraziła wolę, by to właśnie Pan Piotr sprawował opiekę nad dziećmi. Po jej śmierci Pan Piotr zwrócił się o to z oficjalnym wnioskiem do sądu. Wniosek nie wzbudził zastrzeżeń kuratora ani Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Pan Piotr jest bowiem szanowanym mieszkańcem Myszkowa i lokalnym społecznikiem. Sąd Rejonowy w Myszkowie postanowił jednak, że dzieci – na czas postępowania – przekazane zostaną rodzinie zastępczej. Sąd uznał, że na przeszkodzie powierzenia Panu Piotrowi opieki nad dziewczynkami stoi nieuregulowany status mieszkania komunalnego, w którym Pan Piotr mieszka z dziećmi. Lokal został zadłużony podczas choroby mamy dziewczynek, gdy wszelkie środki przeznaczano na jej leczenie, a poza tym formalnie Pan Piotr nie jest jego użytkownikiem. Gdy zwrócił się do władz miasta o przyznanie mu praw domieszkania, usłyszał, że najpierw musi uzyskać sądownie prawo do opieki nad dziećmi. Wten sposób zamknęło się błędne koło biurokracji. W czwartek 1 grudnia Sąd Rejonowy w Myszkowie zlecił kuratorowi przymusowe odebranie dzieci w asyście funkcjonariuszy policji. Wtej sytuacji Ministerstwo Sprawiedliwości niezwłocznie podjęło działania mające na celu dobro dzieci. Do Sądu Okręgowego w Częstochowie skierowany został wniosek o informację w tej sprawie. Dziś (piątek2 grudnia) Sekretarz Stanu Michał Wójcik udał się do Myszkowa, gdzie spotkał się z Panem Piotrem i pozostającymi pod jego faktyczną pieczą dziećmi. Wiceministrowi towarzyszył mecenas, który na prośbę Ministerstwa Sprawiedliwości, świadcząc pomoc w ramach systemu pomocy prawnej, będzie pełnomocnikiem Pana Piotra i udzieli mu niezbędnej pomocy prawnej. Na miejscu zostały poczynione już pierwsze kroki. Przygotowano wniosek o zmianę postanowienia, który niezwłocznie zostanie przekazany Sądowi Rejonowemu w Myszkowie. Wniosek wskazuje na konieczność zmiany orzeczenia zabezpieczającego, ponieważ sąd przy jego wydawaniu nie uwzględnił wszystkich okoliczności sprawy. Nie wzięto na przykład pod uwagę wyraźnego stanowiska dzieci, które chcą pozostać pod opieką Pana Piotra oraz opinii ze szkół i przedszkola, do których uczęszczają siostry. Pan Piotr przez swojego pełnomocnika wnosi o to, aby sąd wysłuchał choćby najstarszą 16-letniąsiostrę i wziął pod uwagę wolę zmarłej niedawno matki dzieci”. W ministerialnej informacji mowa jest o tym, że sąd zalecił kuratorowi przymusowe odebranie dzieci w asyście policji. Nie ma mowy (aszkoda) o tym, dlaczego nie udało się tego uczynić. Dlatego, że w wyznaczonym przez sąd dniu dzieci wmieszkaniu nie było. Zostały ukryte na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej,a kryjówkę zorganizował dla nich wojewoda śląski.

III

Miejsce ukrycia pięknej Sandry i jej dwóch młodszych siostrzyczek znała telewizja publiczna. Odwiedziły je „Aktualności”TVP Info i wyemitowały reportaż o okrutnym sądzie, który chce rozdzielić kochającą się rodzinę. Na temat rzucili się inni dziennikarze. Polsat News puścił łzawy materiał, w którym nazwał Piotrka „partneremżyciowym” zmarłej. Wkilku gazetach ukazały się chwytające za serce artykuły. Wiceminister Wójcik na własnej stronie internetowej zamieścił relację, w której Piotrek już w jej tytule mianowany został „przybranymojcem” sierot. Burmistrz Myszkowa, który za długi chciał eksmitować śmiertelnie chorą kobietę z trójką dzieci, nagle zmienił zdanie. I przyznał Piotrkowi nowe eleganckie mieszkanie, w którym ten będzie mógł mieszkać wraz z piękną Sandrą oraz jej dwiema siostrami. Pod wpływem łzawych relacji w Myszkowie potworzyły się komitety wsparcia prześladowanej „rodziny”. Zbierane są pieniądze na jej utrzymanie. Nikt bowiem nie informował w relacjach, że Piotrek jest właścicielem dwóch samochodów, dwóch parceli i jednego domu, był lub jest najemcą wieczystym mieszkania oraz posiadaczem kilkudziesięciu tysięcy złotych na lokacie ubezpieczeniowej i na lokacie bankowej. Nikt więc nie pyta, dlaczego z dwiema dorastającymi panienkami i jedną małą dziewczynką chciał się gnieździć w 40-metrowejklitce, w której nie będzie musiał mieszkać dzięki dobroczynności burmistrza. Nikt też nie wspomina o tym, że dziewczynki mają prawdziwą rodzinę. Ciotka z Krakowa chce, aby zamieszkały z nią oraz jej mężem. Oni dzieci nie mają. Mogą zaopiekować się sierotami imają na to środki. Dla Ministerstwa Sprawiedliwości, burmistrza i dziennikarzy ciotka nie istnieje. Jej istnienie zepsułoby show. Nie byłoby tego cyrku.

IV

Fakty. Matka dziewczynek Iza nie pracowała. Żyła z tego, co jej wypłacił MOPS, z pieniędzy przekazywanych przez Fundusz Alimentacyjny, pod koniec życia także z „500plus”. Córki miała z dwoma różnymi mężczyznami. Ojciec dwóch starszych nie żyje, najmłodszą spłodził kryminalista, który akurat miał przerwę w odsiadce. Jeszcze rok temu Iza imprezowała. Tak mocno, że już wtedy toczyło się postępowanie w sprawie odebrania jej dzieci i umieszczenia w rodzinie zastępczej. Ich babka skarżyła się, że Izabela chleje, nie zajmuje się córkami, a w mieszkaniu jest chlew. Kilka razy interweniowała policja. We wrześniu zeszłego roku doszło do awantury przed blokiem. Awanturę wywołały matka i żona mężczyzny, który był wówczas kochankiem Izy. Policja stwierdziła, że Iza była nietrzeźwa. Kochanek odszedł od niej, gdy była już bardzo chora. I później nawinął się Piotrek. Kiedy dokładnie, nie wiadomo. Ciotka dziewczynek twierdzi, że gdy odwiedziła siostrę na Wielkanoc, z Izą był inny partner. Piotrka poznała dopiero w listopadzie, niedługo przed śmiercią siostry.

V

Piotrek lubił pomagać innym. Lubił też dzieci. Swoich własnych spłodził czworo, po czym rozwiódł się z żoną. Założył stowarzyszenie Złote Serce. Jesienią organizował dla najbiedniejszych dzieci z Myszkowa imprezy mikołajowe i wyjazdy do parku wodnego w Łazach. Zimą kuligi, a na wiosnę wycieczki do Krakowa i Wieliczki. Kiedy dokładnie wprowadził się do Izy, nie do końca wiadomo. Nam Piotrek powiedział, że był z Izą od roku. Iza przechodziła kolejne operacje, miała wyniszczony organizm. Od sierpnia leżała w szpitalach. On ją tam odwiedzał i opiekował się dziewczynkami. Pod koniec października Iza przekazała kuratorowi ostatnie życzenie – Piotrek ma być rodziną zastępczą dla córek. I po jej śmierci mężczyzna taki wniosek złożył.

Co to za jeden?, Trzeba sprawdzić. Może to pedofil lub bandyta? Dlaczego walczy o ciasną norę w nieciekawej dzielnicy, skoro ma własny dom?

Skoro tak bardzo zależy mu na tej norze, dlaczego nie spłacił zadłużenia wobec gminy? W banku ma przecież dziesiątki tysięcy oszczędności. Przeprowadziliśmy z nim bardzo długą rozmowę, za jego zgodą nagraną. Pytany o kwestie finansowe,mężczyzna się zirytował. Z całym swoim majątkiem Piotrek nie kwalifikuje się do pomocy socjalnej. Nie ma też prawa do mieszkania, które zajmuje z pannami oraz z dzieckiem. Jak w każdym polskim mieście, tak i w Myszkowie jest długa kolejka oczekujących na przydział mieszkania komunalnego. Ale Piotrek działa. Organizuje front poparcia. Nad jego i dziewcząt nieszczęściem załamują ręce panie z komitetu rodzicielskiego w przedszkolu, do którego chodzi najmłodsza dziewczynka Zuzia. Poparcia udzielają mu rodzice, nauczyciele, a nawet dyrektorzy szkół, do których chodzą Sandra oraz Linda. Piotrka wspiera także naczelny redaktor lokalnej gazety.

VI

Na czas badania Piotrkowej przeszłości sąd każe umieścić sieroty w pogotowiu opiekuńczym. Uzbrojone w urzędowe dokumenty panie z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie jadą po Sandrę, Lindę oraz Zuzannę. Piotrek je wpuszcza do mieszkania. One pokazują kwity, a wówczas Piotrek chwyta za telefon i dzwoni. – Organizuj akcję – nakazuje. Za 10 minut na miejscu jest grupa ludzi z szefem lokalnej gazety na czele. – Te panie przyszły dom zabrać – mówi ktoś. Sandra, Linda i Zuzia wpadają w histerię. – W waszym interesie ewakuujcie się stąd, bo może być nerwowo – ktoś rzuca do urzędniczek. Te uciekają. Jadą do sądu. Tam mówią, co się stało. Dlatego sąd decyduje, aby nazajutrz po dzieci udał się kurator sądowy w asyście policji. Ale nazajutrz do sądu trafiają faksy. Wysyła je Ministerstwo Sprawiedliwości do Sądu Okręgowego w Częstochowie. Ten zaś śle je dalej do Sądu Rejonowego wMyszkowie. Wszyscy żądają wyjaśnień. Wyjaśnień domaga się również telewizja publiczna. Wysyła ekipę. Następnie cała Polska ogląda prezesa sądu, który tłumaczy się z bezduszności ślepej Temidy. Gdy do Myszkowa dojeżdża wiceminister Wójcik, Piotrek wraca z panienkami do domu i tam przyjmuje oficjeli z Warszawy. Wiceminister ma nadzieję, że sąd pójdzie po rozum do głowy i zapadnie jedynie słuszna decyzja. Ociotce zKrakowa ani słowa. Telewizja publiczna udaje, że ta nie istnieje, choć złożyła formalny wniosek o to, aby jej przekazać siostrzenice pod opiekę. Zamiast tego mówi się o tym, iż wiceminister przywiózł ze sobą prawnika. Prawnik będzie pomagał Piotrkowi, pisał pisma, wnioski i protesty. Wszystko nieodpłatnie. Piotrek mówi, że dzięki wiceministrowi może spać spokojnie.

VII

Trudno uwierzyć, by pracownicy burmistrza nie wiedzieli, że Piotrek już raz odkupił mieszkanie od gminy ze znaczącym upustem. Trudno uwierzyć, by nie wiedzieli, że ma dom. A jednak dostaje mieszkanie. Dostaje je po to tylko, aby zamieszkać w nim z piękną Sandrą i jej dwiema młodszymi siostrami. Kompletnie mu obcymi. Trudno uwierzyć w to, że dostał swojego prawnika. Płaci za niego państwo, choć Piotrek ma dom, nieruchomości, samochody i kilkadziesiąt tysięcy złotych oszczędności. Do bezpłatnego prawnika nie mają prawa dziadkowie otrzymujący 1,5 tys. zł emerytury. Nie spełniają kryterium finansowego. Ostatnio Piotrka i sieroty wsparła „Szlachetnapaczka”. W mieszkaniu jest nowa wielka lodówka i są inne dary. Piotrka wsparła też prokuratura. Na decyzję sądu złożyła zażalenie. W oficjalnym piśmie jako uzasadnienie zażalenia napisano, że decyzja sądu była „bezduszna”. Nie wskazano przepisu prawa, który nakazuje sądowi mieć duszę. Zagadka:

co robi Piotrek? Co robi, poza tym, że opiekuje się przepiękną blondyneczką i jej młodszymi siostrami, a za podarowane pieniądze organizuje wycieczki i kuligi?

Piotrek nic nie robi, gdyż ma niewielką rentę wynoszącą niecały 1 tys. zł. Dom, działki, mieszkanie, samochody, oszczędności i taka malutka renta… Nie bardzo się to klei, ale mniejsza o to. Tak czy inaczej ZUS wypłacać chce rentę do początku 2017 r. Potem złośliwa komisja i nie wiadomo, jak będzie. Zresztą chodzi przecież o głupie kilka setek. Jeśli zaś Piotrek zostanie prawnym opiekunem sierot, z urzędu będzie dostawał 4,5 tys. zł na dzieci plus dodatkowe zasiłki rzeczowe. Po prostu żyć, nie umierać. Ze śliczną kobietą Sandrą, uroczą panienką Lindą i ładną dziewczynką Zuzanną. MATEUSZ CIEŚLAK

[email protected]

Foto autor| Rys. MARCIN BONDAROWICZ, AVEVALUE| 34952

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.