Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Autor
MATEUSZ CIEŚLAK

Przeminęło z węglem

numer 43/16

Wirtualna rzeczywistość polskiego górnictwa trwa i trwa mać. Początek rządów PiS w górnictwie przeszedł najśmielsze oczekiwania uczestników Barbórki w grudniu 2015 r. w Bytomiu. Na zorganizowaną przez Węglokoks Kraj uroczystość zawitał wicepremier Mateusz Morawiecki. Pokazano mu, jak się szasta pieniędzmi państwowych spółek, ale wicepremier nic nie zauważył. Przed oczami wicepremiera i innych uczestników tej radosnej stypy nagle zajaśniał… hologram. Z okazji Barbórki Węglokoks Kraj zafundował sobie gadżet z filmów SF. Zgromadzonym objawił się trójwymiarowy wizerunek Krystiana Kozakowskiego, prezesa spółki. – Dobry wieczór państwu – przemówił hologram. – Obawiając się tego, że dzisiaj mogę spóźnić się na tę uroczystość i nie przywitać państwa, postanowiłem siebie sklonować. Na;. scenę, na której był wyświetlany hologram, wszedł prawdziwy Kozakowski. Hologram odwrócił się w jego stronę. Zrobił zdziwioną minę. – Witam cię, Krystianie – przemówił hologram. – Witam – odpowiedział prawdziwy Kozakowski. – Z nas dwóch zostanie jeden. Ten, który ubrał się w mundur galowy i który będzie dalej ten wieczór prowadził. – W związku z powyższym, proszę państwa, życzę miłej zabawy – odrzekł hologram, odwracając się od prawdziwego Kozakowskiego i kierując te słowa do zebranych. – Przyjemnego wieczoru. Hologram zamrugał i zgasł. Na scenie pozostał umundurowany Kozakowski. Ale tylko przez chwilę był sam. W burzy oklasków na scenę wbiegł wicepremier. Prawdziwy Kozakowski podał mu prawdziwy mikrofon, po czym przemówił ten, który miał tępić wydatkowe ekscesy i szukać pieniędzy na rozwój. Wicepremier się poskarżył. Biadał, że teraz, gdy jest rząd, który polską energetykę chce opierać na węglu, ceny tego surowca są akurat najniższe. Panie wicepremierze. Dziś to już nie jest prawda. Z węglem kamiennym bywa podobnie jak z innymi surowcami. Raz jest tani, a raz drożeje. I tak właśnie dzieje się w ostatnich tygodniach. Dla świata najważniejsze jest, że cena „czarnego złota” skoczyła w portach ARA: Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia. Czy polskie kopalnie zaczną wobec tego zarabiać? Nie. Polskim górnictwem zarządzają geniusze. Najpierw mianowani za czasów PO i PSL, a następnie przez PiS. Jedni i drudzy zawierali kontrakty długoterminowe na sprzedaż węgla, w czasie gdy jego cena była najniższa. Czyli jeszcze przez co najmniej rok polskie spółki górnicze będą sprzedawać węgiel po cenach wielokrotnie niższych niż te, które obowiązują dziś na świecie. To się nazywa biznes… Hologram na Barbórce nikogo specjalnie nie zdziwił. Do takich ekscesów górnicy już przywykli. Za rządów PO i PSL były wojewoda śląski został prezesem Katowickiego Holdingu Węglowego. Urzędowanie zaczął od zamówienia żyrandoli po 70 tys. zł każdy. Ale czy można winić prezesów, skoro sami związkowcy nie są lepsi? Jarosław Grzesik i Kazimierz Grajcarek to liderzy górniczej „Solidarności”. W ostatnim czasie „służbowo”odwiedzili następujące kraje: Brazylię, Kanadę, a wcześniej Japonię. Grajcarek jest przewodniczącym Sekcji Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”. Zawsze był grubą rybą. Lech Kaczyński jako prezydent odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Grzesik jest jego zastępcą. Pełni również funkcję szefa „Solidarności”Węglokoksu. Jeśli chcecie rozmawiać z osobą najważniejszą w tej firmie, doradzam kontakt właśnie z nim. Obaj wrócili we wrześniu z Brazylii. Zdaje się, że wyjechali służbowo do Rio de Janeiro. Nie słyszałem o tym, żeby była tam jakaś polska kopalnia, ale o opalonych dziewczynach wiem. Sam jedną poznałem. Miesiąc wcześniej Grzesik przebywał w Kanadzie. To również był wyjazd służbowy. Wyjechał na mistrzostwa świata drużyn ratowniczych. Polskę reprezentowały 4 drużyny: Polskiej Miedzi, Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Katowickiego Holdingu Węglowego i Węglokoksu Kraj. J SW i KHW finansowo leżały na łopatkach i nie miały skąd brać forsy na wypłaty, ale swoich reprezentantów wysłały za ocean. Być może za ich wyjazd zapłacili sponsorzy. Tak właśnie było w wypadku drużyny Węglokoksu Kraj. Spółka państwowa podobno nie wyłożyła na ten wyjazd ani grosza, znaleźli się bowiem darczyńcy. Chcecie wiedzieć, kim byli ci dobrzy ludzie? To handlarze węglem. To każe zapytać, czy o podpisywaniu kontraktów długoterminowych, o których wspomnieliśmy wcześniej, decydowała wyłącznie głupota. Czy może były jeszcze jakieś inne względy?, Do legend przeszedł wyjazd Grajcarka i Grzesika do Japonii. Rachunków za hotele i restauracje z sushi nie mamy, zatem to, co tu przeczytacie, traktujcie jak legendę. W Japonii także nie ma co prawda ani jednej polskiej kopalni, ale jest górnictwo. Szychy z górniczej „Solidarności” miały się więc wybrać tam na 3-dniowy kongres. 3 dni zamieniły się w dni 10. A że obaj działacze po japońsku znali tylko „Banzai!”,trzeba im było wynająć tłumacza za ponad 30 tys. zł. Poprawie roku rządów dobrej zmiany widać już jej efekty i nie jest to niestety hologram, tylko rzeczywistość. Jak pisaliśmy, górniczą spółką Tauron Wydobycie kieruje kolega premier broszki ze szkolnej ławy. Efekt – 200 mln zł na minusie. Przy takim zadłużeniu tych kopalń chyba nie opłaca się odkupić nawet za zwyczajową złotówkę. Z kolei znajomy odpowiedzialnego za górnictwo wiceministra Tobiszowskiego kieruje największą spółką górniczą w Polsce, która od niedawna nosi nazwę Polskiej Grupy Górniczej. Dobra zmiana dla tej spółki oznacza pół miliarda złotych strat. To na dziś. Na koniec roku szacuje się, że PGG będzie miała już 800 mln zł w plecy, jeśli nie więcej. A jak tam w firmie z żyrandolami? Żyrandole są, tylko kasy nie ma. Wiceminister Tobiszowski twierdzi, że aby uratować Katowicki Holding Węglowy, potrzeba 700 mln zł. Ale to propaganda sukcesu. W spółkę tę trzeba wpompować 1,2 lub 1,3 mld zł, aby przetrwała. Kto ma dać tę kasę? Miał to być m.in. Węglokoks. Pisaliśmy w przeszłości, że jest to jedyna spółka górnicza, która sobie radzi i ma setki milionów złotych. Ale to już przeszłość. Aby ratować inne państwowe spółki górnicze, Węglokos kupował od nich kopalnie. Efekt był do przewidzenia nawet dla tępego filologa, którym jestem. Dziś Węglokoks nie ma za co kupić akcji KHW. Żebrze u bankowców o pieniądze, ale ci pokazują wała. Sytuacji Węglokoksu nie poprawia fakt, że szefem sprzedaży węgla jest w tej spółce człowiek wcześniej odpowiedzialny za promocję w Radiu Katowice. Protektorką tego pana wiceprezesa ma być podobno posłanka Izabela Kloc, której mąż i córka znaleźli posady w agencjach rządowych. Dla nich z pewnością była to dobra zmiana.

Niedawno Sejm przegłosował decyzję o tym, że 7 mld zł zostanie przeznaczone na odprawy górnicze. Zastanawiam się – po co?, Teoretycznie wydaje się to sensowne. Górnik dostaje pieniądze za to, żeby sam się zwolnił. Pieniądze są duże, ale i tak mniejsze niż to, co należałoby wydać na utrzymanie jego miejsca pracy. Od likwidowania kopalń jest Spółka Restrukturyzacji Kopalń. Przekazano jej te kopalnie, których zdaniem obecnych geniuszy nie da się uratować. Są to np.: Makoszowy, Jas-Mos,Anna. Górnicy z tych kopalń mają prawo do specjalnych odpraw. Biorą je i odchodzą z pracy, a ponieważ kopalnie nadal działają, w ich miejsce zatrudnia się nowych ludzi. Nowi górnicy dostają dwie dodatkowe pensje, czyli barbórkową trzynastkę i czternastkę. Po przepracowaniu dwóch lat będą mieli prawo do skorzystania z bardzo atrakcyjnych odpraw. Jednocześnie rząd polski blokuje sprzedaż kopalń, na które są chętni. To dotyczy np. kopalni Krupiński. Niemiecka spółka chce ją kupić, aby przebić się do nietkniętych złóż węgla. Oferta została złożona i odrzucona. Dlaczego? To proste. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.

[email protected]

AVEVALUE| 17804

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.