Motto tygodnia: Gdy Szydło słyszy spicz Junckera, czuje się jak jasna cholera.

Autor
TADEUSZ JASIŃSKI

Przed stanem wojennym

numer 46/16

PiS przeprowadza pełzającą militaryzację kraju.

Fabryka Autosan od 2009 r. produkowała głównie straty finansowe.19 września 2013 r zarząd firmy złożył do sądu wniosek upadłościowy. Sąd ustanowił syndyka. Syndyk zatrudnił dotychczasowych pięciuset pracowników i obiecał produkować autobusy w liczbie 180 rocznie. Nie wychodziło. Ograniczano produkcję i liczbę zatrudnionych. W 2015 r. Autosan zrobił ledwie jedną szóstą tego, co może, czyli 50 pojazdów, które wykonało już tylko 360 pracowników.

Przejęcie masy upadłościowej

Autosan jest w Sanoku, Sanok zaś leży w oczku w głowie PiS, czyli województwie podkarpackim. Jeśli do tego dodamy prężnie działającą w zakładzie „Solidarność”,to nie powinno nikogo zdziwić, że Autosan żyje i żyć będzie. Z odsieczą przyszedł bankrutowi Antoni Macierewicz. Nie po to przejął i obsadził swoimi ludźmi Polską Grupę Zbrojeniową, by z tego nie skorzystać. Za niemal 20 mln zł udziały w ekonomicznym trupie z Sanoka kupiły Huta Stalowa Wola i PIT-Radwar. Nowy zarząd znalazł pieniądze dla pracowników i banki chętne do kredytowania. Renacjonalizacja – poza tym, że w Sanoku nie przybyło bezrobotnych – jak do tej pory nie spowodowała szczególnego wzrostu zamówień na autobusy cywilne. Te – malowane na zielono, znaczy do wożenia wojska – zrobiono z powodu szczupłości zamówienia w kilka miesięcy. Tyle tylko że teraz przy państwowym właścicielu to, czy firma jest rentowna, czy nie, nikogo nie interesuje. W razie czego stratę pokryje budżet MON.

Przejęcie ugoru

47. Szkolny Pułk Śmigłowcowy stacjonował w Nowym Mieście aż do zamknięcia jednostki w 2000 r. Gdy ostatni żołnierz opuścił jednostkę, jej teren trafił do zasobów Agencji Mienia Wojskowego. Ta wystawiła bazę na sprzedaż. Przez lata nikt nie miał ochoty na łyknięcie prawie pięciuset hektarów w sercu Polski. I to mimo że jeszcze niedawno cena wywoławcza wynosiła ledwie 25 mln zł. Nie udało się też ani dogadać z gminą, ani zrealizować projektu wybudowania na tym terenie polskiego Hollywood. Hektary leżały, a wszystko, co stało na nich, już się porozsypywało. Aż tu 14 października 2016 r. Nowe Miasto nad Pilicą nawiedził minister obrony narodowej i ogłosił, że tam, gdzie teraz nie ma nic, ponownie będzie stacjonowała jednostka wojskowa. 500 ha ma być skreślone z listy obiektów zbędnych dla polskiego wojska i przekazane ponownie w zarząd Ministerstwa Obrony Narodowej. A to dlatego, że – jak podkreślił Macierewicz – „likwidacja jednostki miała konsekwencje nie tylko lokalne, ale i ogólnonarodowe, bo to lotnisko pełniło niesłychanie ważną rolę w systemie bezpieczeństwa lotniczego Polski. Do likwidacji tego obiektu nigdy nie powinno dojść”. „Niesłychanie ważna rola” lotniska leżącego niecałe 80 km od Warszawy? Spece od wojskowości najpierw pukają się w czoło, a potem ich olśniewa. Ale dopiero w momencie, gdy dowiadują się, że Macierewicz chce, aby w Nowym Mieście stacjonowały Wojska Obrony Terytorialnej oraz siły specjalne. Ma też tam zostać odtworzona infrastruktura da śmigłowców, a docelowo stworzenie pełnosprawnego lotniska. Oficjalnie dlatego, że teren bazy ma służyć Wyższej Szkole Oficerskiej w Dęblinie do celów szkoleniowych.

Zdaniem wojskowych Macierewicz po prostu tworzy rzut beretem od stolicy bazę wiernych sobie jednostek, aby nie było powtórki z 1992 r. gdy jednostki nadwiślańskie MSW odmówiły mu zbrojnej obrony rządu Olszewskiego.

A na dodatek bardzo mu się spieszy. Prace przy odbudowie mają rozpocząć się 30 listopada, a zakończyć 11 miesięcy później.

Przejęcie pustostanu medycznego

„Chcemy natychmiastowego rozstania się z grupą GNS zawiadującą obecnie szpitalem w Krośnie Odrzańskim. Dalsza działalność prywatnego operatora zagraża bezpieczeństwu pacjentów, mieszkańców powiatu krośnieńskiego i wysoko wykwalifikowanym pracownikom krośnieńskiej lecznicy” – można było przeczytać w odezwie podpisanej przez personel placówki leczniczej. Personel niepracujący zresztą, bo szpital w Krośnie Odrzańskim został z końcem października zamknięty. Pacjenci zostali przewiezieni do kilku innych placówek w województwie. Dlatego, że lecznica od kilku lat miała problemy finansowe. Skoro tak, to lekarze i pielęgniarki szukali pracy w innych miejscach. No i coraz trudniej było zapewnić obsadę dyżurów i płynność działania. Musiało się skończyć tak, jak się skończyło. Ale nie do końca. Otóż szpital w Krośnie Odrzańskim przejmie wojskowa lecznica z Żar. Propozycja związkowców spotkała się z aplauzem Ministerstwa Obrony Narodowej. Po co wojsku kolejny szpital, czyli instytucja, do której z założenia trzeba dokładać miliony?, Nasze wiewiórki twierdzą, że za takim rozwiązaniem lobbował ktoś ze związkowców, kto ma bezpośredni dostęp do szefa MON. I to jest odpowiedź, bo eksperci od wojska oceniają, że przejęcie szpitala przez armię nie ma najmniejszego uzasadnienia militarnego.

Przejęcie cywilnego charakteru

Przyszłość spółki Port Lotniczy Bydgoszcz, w której 70,49 proc. akcji ma województwo kujawsko-pomorskie, 22,61 proc. Bydgoszcz i 0,04 proc. Toruń, nie wygląda ciekawie. Rok temu lotnisko było w plecy 5 mln zł. Port lotniczy ma pieniądze na funkcjonowanie do 8 grudnia. Jeżeli do tego czasu nie znajdzie się dodatkowe 13 mln zł, trzeba będzie ogłosić upadłość. Niby ściepę chcą zrobić Bydgoszcz i Toruń i dofinansować nią spółkę, ale ten numer chyba nie przejdzie, bo byłby to szmal wrzucony w szambo. Zeszłoroczne wyniki finansowe innych polskich portów lotniczych pokazują, że jeżeli liczba pasażerów nie przekracza miliona, to do biznesu dokłada się krotności tego miliona. A rentowność lotniskowych maluchów wygląda tak: Rzeszów – minus 25 mln zł; Lublin – minus 25 mln zł; Łódź – minus 36 mln zł. Czy poprzez dokapitalizowanie Portu Lotniczego Bydgoszcz–Toruń (bo tak się teraz oficjalnie nazywa) można liczyć na to, że miasto będzie odwiedzać większa liczba turystów, a i Mieszkańcy będą z portu częściej korzystali? I to w sytuacji, gdy o 1,5 godziny jazdy autostradą znajduje się trzecie w Polsce pod względem liczby przewożonych pasażerów, nowoczesne i dobrze skomunikowane lotnisko w Gdańsku?, W tak zdawałoby się beznadziejnej sytuacji pojawił się wiceminister obrony Bartosz Kownacki i oznajmił, że jego resort jest za rezygnacją z cywilnego charakteru bydgoskiego lotniska i za przejęciem go przez MON. Lecz władze Portu Lotniczego Bydgoszcz są w sporze finansowymz resortem obrony. Według spółki MON powinien zapłacić kilka milionów złotych za korzystanie z części lotniska. Sprawa prawdopodobnie znajdzie finał w sądzie. Jednak kiedy wpłynie pozew, zostanie przez nowego właściciela wycofany. MON jest bowiem zainteresowane w sformowaniu tam jednostki wojskowej i ponoszeniu kosztów utrzymania całego lotniska.

Przejęcie Najjaśniejszej

Od ćwierć wieku polskie wojsko przestawia się na działanie według modelu NATO. Przez cały ten czas pozbywa się nieefektywnych i kosztownych pozostałości z przeszłości. Samorządy, skarb państwa czy instytucje publiczne dzielą między siebie to, co kiedyś miało służyć realizacji doktryny wojennej Układu Warszawskiego. Pieniądze przeznaczane w budżecie na armię były przez ten czas wydawane mniej lub bardziej trafnie, ale – jednak – na modernizację polskiej armii, no i czasem na bezsensowne wyprawy wojenne. MON rządzone przez Macierewicza po raz pierwszy idzie w poprzek tego wszystkiego. Tworzy liczące połowę dzisiejszego stanu osobowego armii jednostki Obrony Terytorialnej, podporządkowane jednemu tylko dysponentowi. I, jak widać, tworzy dla tej partyjnej armii zaplecze polityczne. w przyszłym roku MON będzie miało do wydania 37,3 mld zł, o 1,4 mld więcej niż w tym. Dysponując tylko częścią tej kasy, Macierewicz będzie poszerzał swoje imperium. I nikt nie zarzuci mu, że działa wbrew interesom obronności kraju. Sanok, Krosno Odrzańskie i sprawa caracali pokazują, że PiS może liczyć nie na Morawieckiego czy ministrów branżowych, ale właśnie na Macierewicza. A Macierewicz może liczyć na związkowców. Gdy dodamy do tego bazy jednostek WOT, tworzone przez oddanych ludzi szefa MON, położone blisko Warszawy, to rozparcelowywanie budżetu wojska na – zdawałoby się – duperele, nabiera zupełnie innego znaczenia. Strach pomyśleć jakiego.

Foto autor| Ilustr. KRZYSZTOF OLEJNIK, AVEVALUE| 24849

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.