Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Powszechna historia skrobania

numer 41/16

Zakaz aborcji to cecha tyranii.

Rzecznicy całkowitego zakazu aborcji utrzymują, że liberalizm aborcyjny, zwany przez nich „cywilizacjąśmierci”, to dzieło bezbożnych tyranów: Stalina, Hitlera i podobnych. Naturalny zaś porządek rzeczy to ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Jest to mit niewiele mający wspólnego z rzeczywistością historyczną. Światową i polską. Ludzie od zarania dziejów praktykowali

regulację urodzin.

Najpierw bardzo prymitywnie i brutalnie, różnymi truciznami, nawet dzieciobójstwem. W starożytności traktowano przerywanie ciąży jak sprawę rodzinną, zależną od woli ojca rodziny. Grecy i Rzymianie byli w tej sprawie liberalni. Pierwsze próby prawnej regulacji kwestii „spędzania płodu” pojawiły się w ustawodawstwie późnego cesarstwa rzymskiego i dopuszczały karalność osób trzecich powodujących aborcję ze szkodą dla ojca rodziny. Podobne przepisy pojawiły się w kodeksach kilku germańskich państw sukcesyjnych we wczesnym średniowieczu. Przewidywały one dla sprawcy karę części główszczyzny na rzecz poszkodowanego ojca rodziny. Chrześcijaństwo w ślad za judaizmem widziało w aborcji

grzech ciężki

porównywany do dzieciobójstwa i zasługujący na karę. Ale przez wieki utrzymywał się pogląd, że dotyczy to dopiero płodu „uduchowionego”i już po człowieczemu uformowanego; wcześniejsza aborcja grzechem nie była. Doktorzy Kościoła długo spierali się o umiejscowienie tego „uduchowienia” w czasie. Na uznanie płodu za istotę ludzką od „chwilipoczęcia” Watykan zdecydował się dopiero w czasach najnowszych, w XIX w. a ostatecznie dopiero w 1930 r. Kodeksy świeckie szły w ślad za Kościołem z dużym opóźnieniem. Apogeum penalizacji spędzania płodu w europejskich kodeksach karnych nastąpiło w XVIII w. Wysokie kary groziły zarówno wykonującym zabiegi, i jak kobietom, które się tym zabiegom poddawały. Przede wszystkim w monarchiach absolutnych. Motywacja religijna schodziła na drugi plan. Na czoło wysuwały się względy demograficzne, pronatalistyczne. Wraz z poborem powszechnym rosło zapotrzebowanie na rekruta, a początki industrializacji domagały się dopływu robotników. Jednocześnie postęp medycyny sprawiał, że aborcje sztuczne stały się łatwiejsze i bezpieczniejsze, a zatem rosła ich liczba. Surowsza i powszechna penalizacja aborcji wywoływała kontrakcję w postaci żądań i postulatów liberalizacyjnych. Wielka Rewolucja Francuska uchyliła w 1792 r. penalizację aborcji, ale nie na długo. W 1810 r. Napoleon ją przywrócił. Cesarz Francuzów był zdecydowanym zwolennikiem polityki pronatalistycznej. Wstyczniu 1807 r. na wielkim balu wWarszawie zapytał jedną z przedstawianych mu arystokratek, ilu ma synów. Spłoniona dama odpowiedziała, że „Bógnie pobłogosławił”. Bonaparte replikował: „Toźle, kobieta powinna rodzić żołnierzy!”. Ustawodawstwo europejskie w XIX w. pozostało antyaborcyjne i represyjne, choć bez ostentacyjnej surowości i ze stopniowo wprowadzanymi wyjątkami, uwzględniającymi zdrowie kobiety i czynniki obyczajowe (kazirodztwo,gwałt). Dopiero w XX w.

ruchy feministyczne

i ekspansja demokracji liberalnej zwiększyły skuteczność presji na poszerzenie zakresu legalności aborcji i jej złagodzenie karalności. Rewolucja rosyjska uchyliła carskie restrykcyjne przepisy antyaborcyjne, a nowy radziecki kodeks z 1920 r. zalegalizował ten stan rzeczy i dopuścił aborcję na żądanie we wczesnym okresie ciąży. Tendencje liberalizacyjne doszły do głosu w wielu innych państwach. Ten trend nie trwał długo. Położyły mu kres państwa dyktatorskie i totalitarne, zbrojące się i wojownicze. Niezależnie od zabarwienia ideologicznego. W 1930 r. w faszystowskich Włoszech wprowadzono całkowity zakaz aborcji i surową karalność zarówno lekarzy, jak i ciężarnych kobiet. Motywowano to troską o „wzrosti tężyznę narodu”. Hitler po dojściu do władzy w Niemczech zaostrzył obowiązujące tam antyaborcyjne ustawodawstwo, dopuszczając jedynie wyjątki eugenicznie uzasadnione troską o jakość „rasy”. W czasie II wojny światowej hitlerowcy zmodyfikowali te przepisy w kierunku jawnie ludobójczym. Dopuścili aborcję na życzenie dla osób narodowości nie niemieckiej, drastycznie zaś zaostrzyli kary za aborcję uNiemek. Lekarzom groziła śmierć, ciężarnym – obóz koncentracyjny. Stalin w 1936 r. również wprowadził całkowity zakaz aborcji i odpowiednio surową karalność zarówno lekarzy, jak i ciężarnych – co najmniej 5 lat łagru. To restrykcyjne ustawodawstwo w państwach totalitarnych skłoniło niektóre kraje demokratyczne do zaostrzenia własnych przepisów. Francja latem 1939 r. wprowadziła całkowity zakaz aborcji i wysoką karalność, aby „zapobiecwyludnianiu kraju w czasie zagrożenia ze strony państw wrogich”. Kolaborujący z Hitlerem reżim Vichy zrobił kolejny krok – 30 lipca 1943 r. zszokował opinię publiczną wyrokiem śmierci wykonanym na położnej winnej kilku aborcji. Po II wojnie światowej nastał

trend liberalizacyjny

w prawie dotyczącym aborcji. Najpierw w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych, później w całym kręgu cywilizacji europejskiej. Państwa bloku radzieckiego na uchylenie restrykcyjnego stalinowskiego prawa antyaborcyjnego musiały jednak czekać aż do śmierci dyktatora i destalinizacji zaprowadzonej przez Nikitę Chruszczowa. W rezultacie obecnie w zdecydowanej większości krajów tego kręgu cywilizacyjnego zapanowało ustawodawstwo dopuszczające aborcję we wczesnym okresie ciąży – zarówno ze wskazań medycznych, jak i socjalnych. Bardziej restrykcyjne ustawodawstwo antyaborcyjne utrzymało się tylko w nielicznych państwach europejskich oraz w krajach Ameryki Łacińskiej i w strefie islamu. Polska po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. odziedziczyła po zaborcach restrykcyjne prawo aborcyjne, najsurowsze w zaborze rosyjskim, nieco bardziej liberalne w pruskim. Unifikacja przepisów nastąpiła dopiero w 1932 r. w nowym kodeksem karnym. Poprzedzona została żywą kilkuletnią dyskusją. Wwersji pierwotnej projekt kodeksu przewidywał całkowity zakaz aborcji oraz

karalność kobiet

i osób dokonujących zabiegu po równi karą do pięciu lat więzienia. Znaczny opór opinii publicznej, m.in.publicystyka Tadeusza Żeleńskiego-Boya, spowodował złagodzenie stanowiska. Wkolejnej wersji projektu dopuszczano nawet możliwość przerwania ciąży przez kobietę znajdującą się w trudnej sytuacji materialnej. Pod naciskiem episkopatu jednak ten wariant Ministerstwo Sprawiedliwości wycofało. Ostatecznie uchwalono wersję dopuszczającą przerwanie ciąży jedynie w przypadku zagrożenia życia i zdrowia kobiety oraz gdy ciąża była wynikiem przestępstwa (gwałt,kazirodztwo, stosunek z osobą nieletnią lub niepoczytalną oraz wykorzystanie zależności). Nieco złagodzono karalność kobiety – do trzech lat aresztu. W czasie wojny na obszarze Generalnego Gubernatorstwa władze niemieckie uchyliły w 1943 r. dotyczące aborcji przepisy kodeksu z 1932 r. i wprowadziły dla ludności polskiej dopuszczalność aborcji na życzenie. Niemców zaś obowiązywał inny, całkowicie restrykcyjny kodeks. Polska Ludowa już w 1944 r. przywróciła przepisy kodeksu z 1932 r. Obowiązywały one do 1956 r. Dzięki temu nasz kraj w latach stalinizmu miał ustawodawstwo antyaborcyjne pod względem represyjności nieco łagodniejsze niż obowiązujące w ZSRR oraz innych państwach bloku radzieckiego. Dopuszczalnych wyjątków było więcej, a kary, zwłaszcza dla kobiet, mniej dotkliwe. Na fali destalinizacji w 1956 r. zliberalizowano ustawy antyaborcyjne, zezwalając na przerywanie ciąży również ze względu na trudne warunki materialne kobiety. Fałszywy jest podnoszony obecnie zarzut, że zalegalizowano aborcję na życzenie. Liberalizację przepisów motywowano zarówno dostosowaniem do światowego trendu kulturowego, jak i koniecznością zlikwidowania podziemia aborcyjnego, szacowanego na 200 tys. zabiegów rocznie. W tle była też polityka ograniczania bardzo wysokiego wtedy przyrostu naturalnego. W czasie obowiązywania tego ustawodawstwa podziemie aborcyjne zanikło, a liczba legalnych zabiegów stopniowo spadała, z blisko 200 tys. w 1960 r. do 40 tys. na początku lat 90. XX w. Obecne, obowiązujące od 1993 r. ustawodawstwo antyaborcyjne, bezpodstawnie zwane „kompromisem”, ograniczające legalną aborcję do 300–400przypadków rocznie i sytuacji zupełnie wyjątkowych, uzasadnionych medycznie i prawnie, nie tylko jest surowsze od przedwojennego, ale wyróżnia Polskę wśród europejskiego otoczenia. U wszystkich naszych bliskich i dalszych sąsiadów

legalna aborcja

jest łatwo dostępna. Dalsze zaostrzanie prawa ten dystans jeszcze by powiększyło. Ponadto współczesne restrykcje antyaborcyjne straciły dawny walor pronatalistyczny i mają charakter czysto ideologiczny. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zakaz przerywania ciąży powodował jakiś wzrost przyrostu naturalnego. Restrykcje wprowadzone w 1993 r. nawet śladów takiego skutku już nie miały. Przyrost naturalny w ciągu ponad dwudziestu lat ich obowiązywania systematycznie spadał, znacznie poniżej poziomu z czasów legalności aborcji. Powody tego nie są do końca jasne, ale tylko naiwni uwierzą w abstynencję seksualną Polaków. Podziemie i turystyka aborcyjna odgrywają zapewne istotną rolę. Ale decyduje powszechna dostępność nowoczesnych farmakologicznych środków antykoncepcyjnych, pigułek „przed” i „po”. Fanatycy walki z aborcją zdają sobie z tego sprawę i z zapałem forsują, oprócz zakazu aborcji, również zakaz antykoncepcji, zwłaszcza farmakologicznej. Ujawniają w ten sposób, że w istocie nie chodzi im o „obronężycia”. Antykoncepcja przecież nie zabija poczętych, lecz tylko chroni przed poczęciem. Współcześni fanatycy ruchów prolife i ich duchowni przewodnicy kierują się bądź anachroniczną ideą degradacji kobiety do roli maszyny rodzącej, bądź kulturowym i moralnym zboczeniem traktującym seks jak grzeszny występek usprawiedliwiony jedynie prokreacją, bądź zwyczajną obłudą. Najczęściej wszystkim razem. M.Z.

Wykorzystano m.in.: – Eleonora Zielińska „Przerywanieciąży. Warunki legalności w Polsce i na świecie”, Warszawa 1990; – „Politykai aborcja”, praca zbiorowa pod redakcją Mirosława Chałubińskiego, Warszawa 1994; – Kazimiera Szczuka „Milczenieowieczek”, Warszawa 2010.

Foto autor| Rys. TOMASZ ROGOWSKI, AVEVALUE| 19699

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.