Motto tygodnia: Idzie PiS przez las, nagle w gówno wlazł.

Porno polo

numer 52/16

O Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, oglądaniu gołych bab przez dzieci oraz dobrej zmianie w pornografii „NIE”rozmawia z największym producentem filmów porno w Polsce.

– Ile filmów nakręciliście do tej pory?, – Ponad 1000. Działamy 16. rok w branży, zaczynaliśmy skromnie, a teraz mamy duże biuro w centrum Olsztyna i kilkunastoosobowy zespół. Od prostego serwisu Podrywacze.pl doszliśmy do dziesięciu innych, w tym największego – XES.pl. Kręcimy około ośmiu produkcji miesięcznie. – Siedziba nie wygląda na pałac rozpusty. – Nikt z nas osobiście tutaj na tej kanapie, na której pan siedzi, przed kamerami nie kopuluje. To dość wyspecjalizowany biznes, mamy swoich reżyserów, aktorów, wizażystki. Nie różnimy się niczym od firmy sprzedającej, dajmy na to, choinki. Dawniej stolicą polskiej pornografii był Kraków, obecnie 90 proc. produkcji kręci się wWarszawie. Nie chodzi o jakiś klimat moralny czy intelektualny, po prostu stolica leży w centrum i łatwiej tam wszystkim zainteresowanym dojeżdżać. – W swojej dziedzinie nie macie chyba w Polsce konkurenta?, – Rynek się zmienił. Dawniej, we wczesnym kapitalizmie, trzon stanowiły kasety VHS, potem płyty DVD. Następnie pojawił się internet i wszystko przedefiniował. Doszło do podziału na 3 główne kategorie: wśród klasycznych serwisów z filmami jesteśmy na pierwszym miejscu. Oczywiście przegrywamy z zachodnimi potęgami, ale oni polskich filmów nie kręcą. Oprócz tego są jeszcze społecznościowe serwisy erotyczne, czyli takie skupiska ludzi, którzy wymieniają się swoimi amatorskimi materiałami. No i rozrósł się rynek kamerek internetowych i transmisji na żywo; dziewczyny rozbierają się przed komputerem, nie wychodząc z własnego mieszkania. – Jak sobie radzicie w tej trudnej walce?, – Te segmenty wbrew pozorom w niewielki sposób się przenikają. Branża ma dość ograniczone możliwości promocji, dlatego często otrzymujemy zadziwiające pytania: „Ato w Polsce w ogóle kręci się filmy porno?”. Trudno nam wyjść do ludzi, serwisy społecznościowe, takie jak Facebook, Instagram czy Twitter, które są teraz głównymi narzędziami marketingu, od razu nas blokują. Chcemy inwestować w reklamę, nie zamieszczamy w tych serwisach żadnych treści niezgodnych z regulaminami, nagich zdjęć itp. a i tak otrzymujemy komunikat o niespełnianiu standardów. Czasem jest to zabawne, bo wrzucamy np. ubraną dziewczynę i jest to natychmiast kasowane, podczas gdy wiele firm odzieżowych, nie mówiąc o zwykłych użytkowniczkach, wrzuca zdjęcia praktycznie nagie i nikomu to nie przeszkadza. – Moglibyście połączyć siły z ONR i innymi organizacjami skrajnej prawicy. Też się skarżą, że Facebook ich nie lubi. – Nie mieszamy się do polityki i z nikim nie chcemy łączyć sił. Chcemy normalności. Absurdów jest więcej, bo porno ma swoją łatkę. – Łatwo znaleźć nad Wisłą dobrą aktorkę porno?, – Trudno. Gaże poszły w górę i w zależności od tego, która to sesja i jaki jest status rynkowy dziewczyny, może ona zarobić do 2000 zł za dzień zdjęciowy. Wiele osób zgłasza się do nas i tu następuje pewien paradoks – mimo że mężczyźni dużo częściej się do nas anonsują, łatwiej jest znaleźć odpowiednią dziewczynę niż faceta. Chętnych ogierów jest wielu, takich, co dają radę – ledwie kilku. – Anal z Bożeną Dykiel?, – Nic z tych rzeczy. Z aktorek najwięcej filmów nagrała Karolina, 26. Na drugim miejscu jest Nadia, 20 produkcji. Niestety zwykle jest tak, że gdy aktorka wybije się na jakąś tam popularność, rezygnuje z dalszej kariery ze względów osobistych. I nie zawsze chodzi o przykre wydarzenia – jedna z dziewczyn poznała dzięki naszym filmom faceta, wzięła ślub i wyjechała na stałe za granicę. – Da się wyłonić jakiś profil psychologiczny polskiej aktorki porno?, – Są to przeróżne kobiety. Niektóre patrzą na to zajęcie czysto materialnie, jak na okazję do zarobienia na torebkę albo studia. Niektóre szukają przygody, nowych doznań łóżkowych. A niektóre są tak wyluzowane, że mają po prostu takie marzenia – dziewczyna chce w dniu 18. urodzin zagrać w filmie porno i to robi. Odhacza sobie to na liście i idzie dalej, np. na szczyt Mont Blanc. Pobudki są różne, niektóre osoby mają ewidentne parcie na szkło – pewną dziewczynę, która u nas zagrała, widzieliśmy później w siedemnastu konkursach piękności. Inna przyszła do nas po odpadnięciu z eliminacji „Mamtalent”, gdzie jury po jej występie schowało się pod stół. – U was pokazała talent?, – Tak, zagrała w czterech produkcjach. – Często zdarzają się takie kobiety, które po nakręceniu sceny chciałyby cofnąć czas?, – To jest kwestia mentalności. Niektóre mają podejście na zasadzie: mogę być nawet dziwką, byleby nikt nie wiedział. Dlatego dużo szybciej dziewczyna, która chce zarabiać ciałem, zostanie prostytutką niż aktorką. Te strefy paradoksalnie się nie przenikają – bardzo trudno wyciągnąć dziewczynę z agencji towarzyskiej, żeby zagrała w porno. „Poco? Żeby jeszcze ktoś zobaczył? Za takie psie pieniądze? Ja tyle incognito w jeden wieczór zarabiam, bo mieszkam w Szczecinie, a do pracy jeżdżę na 3 miesiące do Wrocławia. I nikt o tym nie wie”. Działa to też w drugą stronę. Sugerowanie początkującej aktorce, by spróbowała sił w agencji, kończy się zwykle tak samo: „Co?Przecież nie jestem kurwą!”. – Da się opublikowany film usunąć?, – Zdarzają się groźby i prośby, i tym drugim zwykle idziemy na rękę. Nie jesteśmy w branży od wczoraj, wszystko mamy obwarowane odpowiednimi umowami, oświadczeniami. Zgłaszają się do nas partnerzy albo rodzice dziewczyn, ale zwykle nie traktujemy ich jak stron. Nie chcemy nikomu robić krzywdy, umożliwiamy więc odkupienie praw autorskich albo praw do publikacji. Nie jest to tanie, bo trzeba pokryć wszystkie nakłady poniesione na produkcję. Sam proces usuwania materiałów też jest bardzo uciążliwy: zdjęcie filmu ze strony jest proste, ale co w wypadku kilku filmów łączonych w jeden? Mamy wycinać pojedynczą scenę? Zdarzały nam się też sprawy sądowe, gdy ktoś nie rozumiał, że nie mamy wpływu na całą sieć; jeśli ktoś nasz film ukradnie i umieści u siebie na witrynie, to nic nie możemy mu zrobić. Rzecz raz wrzucona w internet już praktycznie nie ginie. Jeśli ktoś wykupuje od nas swój film, to zyskuje to, że nie da się go znaleźć w 5 minut. Ale w 10 już się da. – Ile osób pracuje przy jednej produkcji?, – Im mniej, tym lepiej – i ze względu na atmosferę na planie, i na koszty. Zwykle oprócz aktorów są tylko wizażystka i reżyser, który jest jednocześnie kamerzystą i dźwiękowcem. Co zabawne, mamy mnóstwo zgłoszeń od ludzi z polskiego filmu, którzy pracowali przy największych produkcjach i się nudzą. Weryfikowaliśmy te nazwiska i… – Polański, Zanussi… – Nie, to nie są głośne nazwiska, jeśli chodzi o reżyserów, ale w przypadku scenarzystów już tak. Operatorzy, scenografowie – także krajowa czołówka. Gdy dochodzi do konkretów, mówię, że prawdopodobnie nas na nich nie stać. I słyszę wtedy odpowiedź: „Nie!Ja za darmo to zrobię, bo mi to chodzi po głowie”. Staramy się jednak nie ingerować w stałą ekipę, bo wpuszczenie nowego człowieka na plan zaburza proces twórczy. Gdy 19-letniadziewczynama przyjechać do stolicy na sesję porno, to nie wie, czego się tu spodziewać – narkotyków, gwałtów, a może wywiezienia na Zachód. Staramy się być przewidywalni, zapewnić bezpieczeństwo i miłą atmosferę w pracy. – Macie jakiś odzew od widzów? Wnioski, zażalenia?, – 90 proc. komentarzy umieszczanych pod filmami to spostrzeżenia na zasadzie: „Tonie jest żadna Patrycja, tylko Aśka Kowalska, chodziłem z nią do VI b, mieszka w Zdzisławowicach, jej ojciec prowadzi stolarnię, a matka jest nauczycielką. Ty kurwo!”. Poza chorą satysfakcją taka osoba nic nie zyskuje, dlatego podobne wpisy usuwamy. – Branża porno to chyba jedna z niewielu gałęzi gospodarki, gdzie mężczyźni zarabiają zdecydowanie mniej od kobiet. Szklany sufit i te sprawy. Może wprowadzilibyście do swoich filmów parytety?, – Po co, skoro nikt nie protestuje? W naszym wypadku mężczyźni zarabiają 4 razy mniej od kobiet. Wyżyć się z tego nie da, bardziej funkcjonuje to na zasadzie zwrotu kosztów. Dlatego mamy stały 5-osobowymęski skład. I ma to wady – ta część widowni, która jest z naszymi produkcjami na bieżąco, oczekuje nowych twarzy. Niestety, przy wielu próbach kończyło się to porażką i trzeba było pilnie dzwonić do doświadczonego aktora: „Słuchaj,mamy awarię, za pół godziny musisz być na planie, bo ekipa czeka, a jemu leży i film leży”. Obejrzenie miliona filmów porno to jednak nie to samo, co zagranie choćby w jednym. – Czy ta branża może się po tylu latach znudzić?, – To już jest rutyna. Mamy do tego taki stosunek jak doświadczony ginekolog, nigdy nawet przez moment się przy tych filmach nie podnieciliśmy – to mają robić nasi klienci. Nasze podniety wyglądają mniej więcej wten sposób: „Kurde, zdążymy to jeszcze dzisiaj zmontować i wrzucić na stronę czy nie?”. Często zarzuca się nam prostotę scenariuszy, trzeba jednak pamiętać, że zdecydowana większość występujących u nas osób nie grała nawet na akademiach szkolnych. To są ludzie bez żadnego warsztatu aktorskiego. To w ogóle cud, że podczas pierwszego nagrania w ogóle coś mówią. Przy kamerze niektórzy ludzie dostają paraliżu. – Kim jest Wasz przeciętny widz?, – 90 procent odwiedzających nasze serwisy to Polacy. Reszta to Brytyjczycy, Niemcy i Holendrzy. Czyli prawdopodobnie rodacy za granicą. Jeśli chodzi o miasta: 26 procent Warszawa, potem Kraków, Wrocław, Poznań. Wiek: najwięcej odwiedzających jest w przedziale 25–34lata. 45 procent odwiedzających to kobiety. I jest ich coraz więcej. – Takie bezeceństwa w katolickim kraju?, – Gdyby religia miała w Polsce jakiś większy wpływ na ludzi, to nie mielibyśmy tylu złodziei, pijaków, gwałtów, przemocy domowej i innych patologii. Za dużą częścią internetowej nienawiści Polaków stoi frustracja wynikająca z wielowiekowego udręczenia tego narodu. Duża grupa zawistników, którym nic się w życiu nie udało, przeżywa swoje 5 minut, gdy w sieci zbluzga którąś z naszych aktorek. Poza tym tradycjonalizm kulturowy nakazuje, aby kobieta się szanowała – facetowi wolno więcej. Kobieta, która prowadzi luźniejszy styl życia, nie ma nadWisłą dobrej marki. Stąd wiele osób wstydzi się tego biznesu. – Jest łatwiej? Można wziąć na produkcję porno dotację z Unii Europejskiej?, – Jest trudniej. Świadczy o tym choćby fakt, że wielu producentów polskiego porno wycofało się z interesu – zostaliśmy w praktyce wyłącznie my. Ponadto, jeśli weźmie się pod uwagę, że wminionym 10-leciudostęp do internetu rósł lawinowo – to nie przełożyło się to nawzrost dochodów. Już 41 procent użytkowników korzysta z wersji mobilnej naszej platformy, a to oznacza, że pornografia opuściła strzechy i wyszła w świat. – Zdarzają się jakieś szykany ze strony władz? Niedawno media donosiły o tym, że posłowie PiS planują wymóc na dostawcach internetu blokowanie treści erotycznych. – To zdaje się są tylko plotki. Faktycznie za skórę zalazły nam niestety Platforma Obywatelska i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Od czasu do czasu słyszy się o różnych społecznych projektach, przepadających na szczęście podczas prac w podkomisjach sejmowych. Kręcą się przy tym jakieś prawicowe fundacje i organizacje pozarządowe, lobbujące w urzędach. W zeszłym roku urzędnicy straszyli nas ogromnymi karami za to, że nie mamy ich zdaniem wiarygodnej weryfikacji wieku odwiedzających. KRRiT kazała nam zamknąć strony i umożliwić dostęp tylko poprzez karty kredytowe – najpierw trzeba byłoby zapłacić, a dopiero potem wejść i przeglądać, co mamy w ofercie. Tylko idiota mógł wymyślić coś takiego! Nikt na świecie nie działa w ten sposób. Mało tego, żaden operator kart kredytowych nie daje w Polsce oficjalnej możliwości obsługi erotyki. Za to urzędnicy wymagają od nas, byśmy taką usługę mieli! Efekt był taki, że kilka działających w Polsce serwisów wyniosło się za granicę i tam płaci podatki. – A dla Was jak to się skończyło?, – Długo wymienialiśmy korespondencję, starając się wybić urzędnikom te pomysły z głowy. Zaproponowaliśmy spełnienie wszelkich zachodnich standardów, łącznie z umożliwieniem blokowania nam dostępu na poziomie przeglądarek internetowych. Miało dojść do postępowania przed sądem administracyjnym. Na szczęście dzięki decyzjom PiS w KRRiT nastąpiła tzw. dobra zmiana – i dano nam spokój. – Dzieci odetchnęły z ulgą… – Sugerowanie – a to można zaobserwować w niektórych kampaniach społecznych czy wypowiedziach polityków – że zależy nam na tym, by dzieci korzystały z serwisów porno, jest największym idiotyzmem, o jakim słyszała branża! Klient typu dziecko jest dla nas niepożądany, bo nie ma pieniędzy! Wypala nam transfer, zwiększa ruch, a nie ma kasy. Pomijając wątek moralny, jest to durne z ekonomicznego punktu widzenia. – Też będziecie uciekać z Polski?, – Na razie wychodzimy na rynek z serwisem międzynarodowym. Do polskich filmów dorzuciliśmy napisy, do niektórych zatrudniliśmy tłumacza… – Jęki też przełożył na angielski?, – Aż tak szczegółowo działać nie musiał. Potencjał jest ogromny. Słowiańska uroda cieszy się pokaźnym wzięciem. Duża w tym zasługa Czechów, u których przemysł pornograficzny jest znacznie lepiej rozwinięty niż w Polsce. Tanio filmy porno można zakupić od Ukraińców, u których film z nagą dziewczyną można nakręcić za paczkę fajek. Także w tej branży mamy poniekąd do czynienia z globalizacją – rosyjskie dziewczyny udają w zachodnich serwisach Amerykanki, Węgierki udają Polki, a te z kolei Francuzki… Rozmawiał MICHAŁ MARSZAŁ

Foto autor| Rys. MARCIN BONDAROWICZ, AVEVALUE| 31704

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.