Motto tygodnia: Idzie PiS przez las, nagle w gówno wlazł.

PiS partia nielegalna

numer 52/16

Pytany kiedyś, czy można zdelegalizować partie faszyzujące, prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński odpowiedział: „Trybunałnie cofnąłby się przed delegalizacją partii politycznej, której cele lub działalność byłyby skierowane poza wszelką wątpliwość – na obalenie metodami niedemokratycznymi systemu ustroju Polski”. Taką bez wątpienia sytuację mamy teraz i dotyczy ona PiS. Dlaczego więc strażnicy demokracji nie wystąpią z wnioskiem o delegalizację Kaczyńskiego i spółki? Art. 188 pkt 4. Konstytucji RP stanowi, że „TrybunałKonstytucyjny orzeka o zgodności z konstytucją celów lub działalności partii politycznych”. Z kolei art. 44 ustawy o partiach politycznych mówi, że „jeżeli Trybunał Konstytucyjny wyda orzeczenie o niezgodności zKonstytucją celów lub działalności partii politycznej, Sąd niezwłocznie wydaje postanowienie o wykreśleniu wpisu partii politycznej z ewidencji”. Czyli następuje jej delegalizacja. Z wnioskiem do trybunału o zbadanie zgodności z konstytucją działań partii wystąpić mogą: prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, 50 posłów, 30 senatorów, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, Prokurator Generalny, prezes Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich (art.191 konstytucji). Tych, którzy nie są zależni od Kaczyńskiego, zapytałem, dlaczego jeszcze nie wystąpili o zbadanie konstytucyjności działań PiS. Poseł Jan Grabiec, rzecznik Platformy Obywatelskiej, powiedział, że jego partia myślała nad tym i nawet zamówiła stosowne analizy. Poprosił o telefon później, gdyż akurat był zajęty. Później już nie odbierał telefonu albo ciągle był zajęty…, W imieniu prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego Marka Zirk-Sadowskiego odpowiedziała przewodnicząca Wydziału Informacyjnego, sędzia Małgorzata Jaśkowska: „PrezesNSA występuje do Trybunału przede wszystkim z wnioskami o zbadanie zgodności z konstytucją RP przepisów prawa, które odnoszą się do działalności kierowanego przez niego Sądu. W dotychczasowej działalności NSA nie pojawiły się kwestie uzasadniające wystąpienie do Trybunału we wskazanym przez pana zakresie”. Czyli prezesa NSA nie obchodzi, że partia rządząca w trybie administracyjnym także łamie prawo. Krzysztof Michałowski z Zespołu Prasowego Sądu Najwyższego: „PierwszyPrezes SN skierował do Trybunału Konstytucyjnego jeden wniosek w2016 r. a w roku 2015 przedstawione zostały dwa wnioski o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów aktów prawnych”. Wyjaśniłem więc, że nie chodzi o kontrolę ustaw, ale o sytuację opisaną w artykule 188 pkt 4 konstytucji, która byłaby podstawą do wykreślenia PiS z ewidencji partii politycznych. Odpowiedziała tym razem Agata Raczkowska: „SzanownyPanie Redaktorze, jak już informowaliśmy, Pierwszy Prezes SN decyduje w zakresie występowania lub niewystępowania z wnioskiem do TK. W sprawie, o którą Pan pyta, Pierwszy Prezes nie wystąpił dotychczas z taką inicjatywą”. Nie wystąpił, bo nie wystąpił, ale dlaczego – gadał dziad do obrazu. Przecież właśnie pytałem, dlaczego tego nie zrobił!, Wpodobnie absurdalny sposób zostałem potraktowany przez Annę Kabulską z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, która przesłała mi wykaz 28 wniosków do Trybunału Konstytucyjnego, które Adam Bodnar wysłał w związku uchwalonymi przez PiS ustawami (sic!). Gdy napisałem, że nie chodzi mi o kontrolę ustaw, ale o procedurę wszczęcia delegalizacji PiS, odpowiedzi już nie otrzymałem…, Strach przed odpowiedzią na proste pytanie obleciał też prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego. Być może nie chce zadzierać z Kaczyńskim, gdyż niedawno usłyszał zarzuty prokuratorskie w związku z ustawianiem konkursów w NIK. Zamiast wyjaśnienia, dlaczego nie złożył wniosku o delegalizację PiS, otrzymałem wywód o uprawnieniach, które posiada oraz informację, że w ostatnich dziesięciu latach NIK wystąpiła do Trybunału Konstytucyjnego z jednym wnioskiem, który dotyczył „zbadaniazgodności przepisów ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie, w jakim uzależnia zgodę na wycięcie drzewa z pasa drogowego od zastąpienia go innymi drzewami lub krzewami, w liczbie nie mniejszej niż liczba usuwanych drzew lub krzewów”. Ręce opadają… Smutne i przygnębiające jest w tym wszystkim to, że ludzie wykształceni, z dorobkiem i bagażem doświadczeń, cieszący się zaufaniem publicznym, którzy powinni stać na straży prawa, w sytuacji gdy jest ono brutalnie tłamszone, siedzą spoceni ze strachu jak mysz podmiotłą i udają, że nie widzą, co się dzieje. Udają, że nie znają języka polskiego i konstytucji, aby tylko wymigać się od odpowiedzi na proste pytanie. Usłyszałem opinię, że nie ma co liczyć na bohaterską postawę dygnitarzy. Żaden z nich nie chce się narazić na zarzut ze strony Kaczyńskiego o próbę obalenia demokratycznie wybranego parlamentu i rządu. Tysiące wściekłych zwolenników PiS wyszłyby na ulice. Mogłaby się nawet polać krew. Gra jest niewarta dla nich świeczki. ANDRZEJ SIKORSKI

[email protected]

AVEVALUE| 9084

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.