Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Piłka jest ciapata

numer 52/16

Nie wszyscy imigranci przywożą do Europy bomby, żeby wysadzać nimi chrześcijan i nie wszyscy zarażają ich pasożytami. Niektórzy grają w piłkę nożną. I to całkiem dobrze. A ich dzieci – jeszcze lepiej.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że niemal w każdym klubie występują zawodnicy z najróżniejszych stron świata. Kiedyś dominowali w nich Brazylijczycy i Argentyńczycy, teraz coraz więcej jest futbolistów z Ameryki Środkowej, Afryki i krajów arabskich. Nie brakuje Polaków. Co innego jednak gastarbeiterzy, a co innego imigranci. Gastarbeiter, czyli imigrant ekonomiczny, pogra w piłkę, zarobi pieniądze i pojedzie do domu. Prawdziwi imigranci chcą zostać na miejscu. Jak twierdzą słuchacze Radia Maryja, a pogląd ten podziela wielu Polaków, nie integrują się z gospodarzami krajów, które zasiedlili, są w nich ciałem obcym, pragną narzucać tubylcom swoje obyczaje i co gorsza – swoją religię. Na przykładzie futbolu da się wykazać, jak bardzo mylny to pogląd.

•••

Nierzadko można usłyszeć, że jest coś niewłaściwego w reprezentacjach Francji i Belgii, składających się w dużej części z czarnoskórych zawodników; Szwajcarii, w której dominują mieszkańcy Bałkanów; czy Niemiec, gdzie grają piłkarze o tureckich nazwiskach. Mówią tak nawet ci, którym nie przeszkadza, że Polskę podczas mistrzostw Europy reprezentował urodzony wKurytybie Brazylijczyk Thiago Cionek. Jego pradziadkowie wyemigrowali z naszego kraju i na tej podstawie otrzymał obywatelstwo Rzeczpospolitej. Jeśli chodzi o reprezentacje Francji, Holandii czy Portugalii, mówienie o imigrantach zazwyczaj mija się z sensem. Na ich skład ma wpływ kolonialna przeszłość tych krajów. Portugalczycy za swoich rodaków uznają mieszkańców dawnej kolonii, czyli Brazylijczyków, i piłkarze tego kraju niemal z automatu dostają obywatelstwo. W reprezentacji Francji grają zawodnicy z Maghrebu i dawnej Francuskiej Afryki Zachodniej, aHolandii – z Antyli Holenderskich. Zdecydowana większość futbolistów o cudzoziemsko brzmiących nazwiskach lub innym kolorze skóry niż ich koledzy z drużyny, to nie imigranci, ale dzieci i migrantów, urodzone już w krajach, które reprezentują. Wdrużynie narodowej Niemiec gra sporo piłkarzy o turecko brzmiących nazwiskach. Są to oczywiście dzieci przybyszów znad Bosforu, którzy w licznych niemieckich miastach utworzyli kolonie. Fakt, nie wszyscy do końca zintegrowali się z nowym krajem. Najsłynniejszy z nich, Mesut Özil, nigdy nie śpiewa odgrywanego przed spotkaniem międzypaństwowym hymnu niemieckiego, choć jest on już trzecim pokoleniem Özilów mieszkającym w tym kraju. W Niemczech nikt nie rozdziera szat z tego powodu. Nie chce – niech nie śpiewa. ZaOdrą wielokulturowość należy do dobrego tonu. Łukasz Podolski też nie śpiewał.

•••

Najlepszym przykładem pełnej integracji przybysza w nowym społeczeństwie jest pochodzący z Malmö Szwed Zlatan Ibrahimović, potomek emigrantów z Bałkanów – ojca Bośniaka i matki Chorwatki. Wieloletni kapitan reprezentacji Szwecji, jak większość czołowych graczy świata, wędrował z kraju do kraju, występował w ligach szwedzkiej, holenderskiej, włoskiej, hiszpańskiej, francuskiej, a obecnie strzela bramki dla Manchesteru United. Jego partnerką życiową jest szwedzka aktorka Helena Seger (starszaod gwiazdora o 11 lat, co czasem bywa obiektem kpin bulwarówek), z którą ma dwóch synów. W rodzinnym Malmö Ibrahimović ufundował kompleks sportowy dla młodzieży, głośno też było o jego geście wobec szwedzkiej futbolowej reprezentacji niepełnosprawnych umysłowo, która zakwalifikowała się do finałów mistrzostw świata. Na wyjazd potrzebne były fundusze, piłkarze z różnych klubów oddali więc swoje koszulki na aukcję, z której dochód przeznaczony miał być na ten cel. Ibrahimović odmówił. Stwierdził, że z koszulek będą tylko grosze i po prostu sfinansował wyjazd całej ekipy. Stać go na to, ale obcym raczej nie robi się tak kosztownych prezentów.

•••

Reprezentant Belgii Radja Nainggolan urodą nie przypomina typowego Walona lub Flamanda. Prawdę mówiąc, trudno stwierdzić, kogo w ogóle przypomina, bo całe ciało ma pokryte tatuażami, a na głowie nosi imponującego irokeza. Ale Nainggolan, jeden z najlepszych środkowych pomocników na świecie, zawodnik AS Romy, nie jest gastarbeiterem. Jego ojciec, owszem, przyjechał za chlebem z Indonezji do Antwerpii. Tam poznał przyszłą żonę, Belgijkę, i Radja jest ich synem. W europejskiej piłce Belgia stanowi fenomen. Kraj liczący niewiele ponad 11 milionów mieszkańców wychował mnóstwo znakomitych piłkarzy. Co ciekawe, wielu spośród nich, podobnie jak Nainggolan, wywodzi się z mieszanych belgijsko-cudzoziemskich małżeństw. Ojciec Axela Witsela pochodzi z Martyniki, a Vincenta Kompany’ego z Konga; matki obu tych boiskowych znakomitości są rodowitymi Belgijkami. W rodzinach i migrantów, ale już w Belgii, urodzili się Moussa Dembélé, Romelu Lukaku, Marouane Fellaini, Christian Benteke i Nacer Chadli, a to tylko najbardziej znani reprezentanci tego kraju i czołowi zawodnicy europejskich klubów. Belgię reprezentuje także Adnan Januzaj. Jego życiorys pokazuje, jak nierzadko skomplikowaną drogę musiały przebyć rodziny piłkarzy. Januzaj urodził się w Brukseli, dokąd jego rodzina wyemigrowała w 1992 r. z Kosowa, gdy ojciec Januzaja uciekał przed rekrutacją do armii jugosłowiańskiej. Rodzina ze strony matki została deportowana do Turcji przez jugosłowiańskie władze w ramach planu stłumienia albańskich zapędów nacjonalistycznych.

Ponieważ z chłopaka wyrósł znakomity piłkarz, zgłosiły się po niego reprezentacje kilku krajów: Serbii, do której należało Kosowo, gdzie żyła jego rodzina, a nawet Turcji.

Miałoby też coś do powiedzenia Kosowo, ale wówczas nie istniała jeszcze narodowa drużyna tego kraju. Wybrał Belgię, gdzie się urodził. Obecnie gra w Premier League w klubie Sunderland, do którego wypożyczył go Manchester United.

•••

Czasem trudno określić, kto jest imigrantem, a jeśli tak, to z jakiego kraju pochodzi. Riyad Mahrez z Leicester City uznany został w minionym sezonie najlepszym zawodnikiem Premier League. Przedstawia się go zwykle jako Algierczyka, bo napastnik mistrzów Anglii gra dla reprezentacji tego kraju. Jego ojciec rzeczywiście był Algierczykiem (zmarł, gdy piłkarz miał 15 lat), matka natomiast jest Marokanką. Urodził się jednak w Carcelles we Francji, tam mieszkał i uczył się futbolu. Jego żona, modelka Rita Johal, jest Angielką, oboje mają córkę Inayę. Algierię odwiedza tylko przy okazji zgrupowań reprezentacji i ewentualnie podczas wakacji, choć piłkarze mają zwyczaj wyjeżdżać na odpoczynek w odleglejsze i bardziej eleganckie miejsca, zwłaszcza że Rita Johal znana jest z upodobania do luksusu. Być może sam Mahrez miałby kłopot z określeniem swojego miejsca na świecie. Owszem, piłkarz jest muzułmaninem, religia nie determinuje jednak ani narodowości, ani państwowości. Nawet kibice uważnie śledzący wszystko, co się dzieje na boiskach i wokół nich, mogą nie wiedzieć, że muzułmaninem jest gwiazda Bayernu Monachium Franck Ribéry, rodowity Francuz. Na islam przeszedł podwpływem narzeczonej, a obecnie żony Wahiby, i zmienił imię na Bilal Yusuf Mohammed. Nowe imię jakoś nie przyjęło się w sportowych sprawozdaniach.

•••

Długo można ciągnąć listę czołowych piłkarzy, których przodkowie byli imigrantami. Znalazłby się na niej urodzony w Berlinie i grający we Włoszech Antonio Rüdiger, syn Niemca i matki pochodzącej z Sierra Leone; Włoch z egipskiej rodziny Stephan El Shaarawy, zwany Faraonem, czy czarnoskóry wiedeńczyk David Alaba. Idąc dalej tym tropem, spotkalibyśmy Polaków. Jeden z najlepszych obrońców na świecie grający w londyńskim Arsenalu Laurent Koscielny uczy zagranicznych dziennikarzy wymawiania swojego nazwiska, a Anglik Phil Jagielka (właściwiePhilip Nikodem Jagiełka) prosił, aby nie mówiono na niego Dżagielka, ale niczego nie wskórał. Wychowanek AS Monaco Layvin Kurzawa też ponoć ma polskie pochodzenie, choć na twarzy jest troszkę czarniawy. Kibice i kibole zaakceptowali imigrantów oraz ich potomków, ale tylko na boiskach. Po opuszczeniu trybun wracają do starej śpiewki o nienawiści do obcych i zagrożeniach płynących z ich strony. WOJCIECH MITTELSTAEDT

[email protected]

Foto autor| Ilustr. WŁODEK KIERUS, AVEVALUE| 20424

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.