Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Autor
A.R.

Pasztet Jurgiela

numer 39/16

Wobec zagrożenia groźną chorobą świń minister postanowił znieść prawa wolnego rynku. Szykuje się kolejna wielka afera. Po mafii tytoniowej i paliwowej czas na mafię świńską.

Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel wydał wojnę afrykańskiemu pomorowi świń (ASF)w Polsce. Przepchnięta w ekspresowym tempie specustawa zakłada, że świnie z terenów objętych zarazą zostaną skupione i przerobione na konserwy, za które zapłaci rząd. Zdaniem ekspertów wirus, groźny dla trzody, człowiekowi nie szkodzi. Dotychczas mięso ze skażonego terenu podlegało przymusowej utylizacji. Ustawa Jurgiela to odważna innowacja w dziedzinie walki z zarazą. Za eksperyment ten wszyscy słono zapłacimy. Jurgiel twierdzi, że konserwy trafią do wojska oraz na cele charytatywne i będą w związku z tym nieobjęte regulacjami ustawy o zamówieniach publicznych. To oznacza, że cenę konserwy ustali się odgórnie, bez udziału rynku, bez przetargów. Nietrudno zgadnąć, że na tej produkcji przetwórcy będą chcieli zarobić. Taka produkcja musi być kosztowna. Którzy to przetwórcy otrzymają prawo robienia konserw „pomoranek”?Założę się, że ci, którzy mają w dobrej zmianie chody. Jakoś się z rządzącymi dogadają. Rolnicy w strefie skażenia mają więc zapewniony pewny zbyt po dobrej cenie. Wskazane przez rząd przetwórnie, które będą przerabiały wieprze na konserwy, mają zagwarantowany zbyt po atrakcyjnej cenie. Rząd będzie się mógł tymi konserwami sam wyżywić, bowiem nikt takiego produktu nie kupi. Konserwy „pomoranki”zostaną pewnie koniec końców faktycznie rozdane albo, co bardziej prawdopodobne, zgniją w wojskowych magazynach. Biznesowy raj! Chyba żadna inna branża w Polsce nie ma zagwarantowanej przez rząd opłacalności produkcji i pewnego, stuprocentowego zbytu towarów. Ujawnione ogniska ASF występują na Podlasiu, Mazowszu i na Lubelszczyźnie. Produkcja rolnicza zawsze jest obarczona ryzykiem, bo akurat w danym roku może być klęska urodzaju albo świńska górka i plony trzeba sprzedawać za bezcen. Ustawa Jurgiela w obszarze występowania epizoocji takie ryzyko znosi. Wszyscy zarobią, bo rząd będzie płacił za każdą ilość mięsa dobrą cenę. Podsłuchałem namazowieckiej wsi taką rozmowę: – Jak się, cholera, załapać na ten pomór?, – U nas nie da rady, nie ma ogniska zarazy… – To może byśmy, Heniu, jakoś tego aesefa do nas przywlekli?

Na tym terenie jest według szacunków ministerstwa co najmniej 600 tys. świń. Robienie konserw będzie więc kosztować podatników od 2 do 3 mld zł. Skromnie licząc.

AVEVALUE| 6204

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.