Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Palcóweczki dla córeczki

numer 05/17

Polskie dzieci są dobrem narodowym. Ale nie wszystkie…

Nazdję ciu dołączonym do życiorysu widać bardzo ładną blondynkę. Blondynka ma na imię Anna. Anna dwojga nazwisk, a między nimi „van”. Jak van Gogh, van Damme czy van Rompuy. Jej dzieci też są „vanami”. Jak ich ojciec Stefaan. Anna ma obywatelstwo polskie, ale mieszkała z mężem w Belgii. Pracowała na Uniwersytecie Katolickim w Leuven, gdzie zajmowała się prawem europejskim. Była również zatrudniona w banku ING. Zarabiała kupę szmalu.

Azyl w Rosji

Dziś jest już goła jak święta turecka. Od miesięcy ukrywa się wraz z dziećmi przed resortem ministra Zbigniewa Ziobry i przed belgijską oraz polską policją. Jej ładną buzię oglądają policjanci poszukujący osób ściganych listami gończymi, funkcjonariusze Straży Granicznej na lotniskach i na przejściach granicznych z Białorusią i Rosją. Istnieje bowiem ryzyko, że Anna zechce wybrać wolność u Władimira Putina. Sama zapowiadała, że wystąpi o azyl w Rosji. Dla naszego kraju byłby to afront nie do zniesienia. Jan urodził się w 2009 r. Rok później urodziła się jego siostrzyczka. Po kilku latach rodzice rozstali się, a belgijski sąd zdecydował, że matka opiekować się będzie dziećmi, ale mają one co kilka dni nocować u ojca.

Masaż cipki

Natalka z wizyt u tatusia wracała zmieniona. Zmiany dotyczyły tej części ciała, która znajduje się pod majteczkami. Tatuś robił dziewczynce palcówki, od czego delikatna dziecięca skóra robiła się czerwona. Anna zrobiła mu awanturę. Wówczas Stefaan postąpił jak każdy odpowiedzialny rodzic i pomaszerował z małą do lekarza. Lekarz zbadał dziewczynkę. Zdiagnozował otarcie warg sromowych. Stwierdził, że otarta skóra wkrótce się sama wyleczy. Trzeba tylko na jakiś czas zaprzestać masaży i wkładania palców do cipki. I rzeczywiście – pochwa małej Natalii się zaleczyła, ale przy kolejnych palcówkach skóra znowu zrobiła się czerwona. Wówczas lekarz zapisał inotyol. Jest to specjalna maść łagodząca otarcia. Kazał smarować okolice intymne. Palcówki nie będą dla dziecka tak dokuczliwe. Jak później odnotowała powołana przez sąd rodzinny biegła psycholog, mała Natalia stwierdziła: „Tatasmaruje mi pipkę maścią, bo jest czerwona, to łaskocze. Mama tego nie lubi, bo potem muszą iść do lekarza”.

1000 euro dziennie

Z kolejnych wizyt u ojca dziewczynka wracała z kroczem wysmarowanym inotyolem. Wreszcie Anna nie pozwoliła ojcu zabrać córki i poszła na policję. Tam nie przyjęto od niej doniesienia o popełnieniu przestępstwa przez ojca. Wszczęto natomiast postępowanie przeciwko niej o uniemożliwianie ojcu kontaktów z dziećmi, a tym samym nierespektowanie wyroku sądu. Sąd orzekł, że jeśli jeszcze raz taka sprawa się powtórzy, Anna zostanie obciążona karą w wysokości tysiąca euro dziennie. Kobieta zabrała wszystkie swoje oszczędności, wsadziła Jana i Natalię do auta i przyjechała do Polski. Brukselski sąd przywalił jej karę. Anna obecnie ma do zapłaty kilkaset tysięcy euro na rzecz belgijskiego wymiaru sprawiedliwości.

Belgowie za kratkami

WPolsce uciekinierzy zamieszkali u rodziców Anny w Poznaniu. Tu wystąpiła do sądu o zmianę wyroku sądu brukselskiego. I gdy trwała sprawa o pozbawienia ojca władzy rodzicielskiej, na podpoznańskim lotnisku Ławica wylądował samolot Lufthansy. Na jego pokładzie przybyli do Polski: były mąż Anny, a ojciec Natalki i Janka, jego ojciec oraz trzech dryblasów z legitymacjami prywatnych detektywów z Brukseli. Wynajęli na lotnisku samochód i wyruszyli, aby odebrać dzieci i wrócić z nimi do Belgii. Prawie im się udało. Przyjechali na osiedle Piątkowo i zaczaili się w okolicach domu rodziców Anny. Czekali, aż ta wyjdzie, by odprowadzić dzieci do szkoły. Gdy Anna szła z dziećmi po chodniku, zatrzymali obok niej samochód. Detektywi wyskoczyli z auta. Jeden chwycił dziewczynkę, drugi chłopca. Matka próbowała przytrzymać dzieci, ale je w końcu puściła. Później odnotowano ich zeznania. Tym razem zacytujmy Jana: „Jakiśfacet zaczął mnie ciągnąć za szyję, a Natalię za spodnie i ona się posikała. Zaciągnęli nas do auta”. Rycząc w niebogłosy, Anna wskoczyła szczupakiem do samochodu. Wśrodku zrobiło się zamieszanie. Na jej krzyk z domów wybiegli ludzie. Wokół auta gęstniał tłum. Ojciec Anny, który również wybiegł, słysząc jej krzyk, rzucił się na kierowcę, którym był ojciec Stefaana. Ten nacisnął na gaz. Auto ruszyło, ciągnąc za sobą ojca Anny. Stwierdzono u niego m.in.„rozległe obrażenia narządów jamy brzusznej, wielomiejscowe rozległe złamania kości imiednicy, otwarte złamanie kości udowej i podudzia”. Policja zamknęła Belgów za kratkami, a prokurator postawił im zarzuty. Ojcu Anny zaś drogówka wlepiła mandat w wysokości 300 zł za to, że nie odczepił się od samochodu.

Krocze rosło

Belgowie poprosili Ziobrowe Ministerstwo Sprawiedliwości o interwencję. Matka, zazdrosna o córkę, uniemożliwia ojcu kontakt z nią. Gdy ojciec upomina się o należne mu prawa, polska policja go zatrzymuje, a prokurator traktuje jak przestępcę. Wpiśmie do polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości belgijskie Ministerstwo Sprawiedliwości prosiło o uwolnienie obywateli: „Jakajest sytuacja ojca oraz dziadka małoletniej, którzy przebywają obecnie w areszcie? Jak można uwolnić ich od zarzutów? Belgijski organ centralny zwraca uwagę, na fakt, iż postanowieniem belgijskiego sądu z 2 września 2015 r. stwierdzono, że matka uniemożliwia ojcu kontaktu z dziećmi”. Resort Ziobry podjął działania. Belgijskich detektywów, Stefaana i jego ojca zwolniono. Do sądu, który miał zdecydować, czy ojca pozbawić władzy rodzicielskiej, wysłano pismo, z którego wynikało, że dzieci zostały porwane. Ich matka popełniła przestępstwo, a sąd powinien mieć to na uwadze. Z częstotliwością raz na tydzień Ministerstwo Sprawiedliwości wysyłało pisma do sądu w Poznaniu wsprawie Anny oraz jej dzieci. Aż pomiesiącu sąd zrozumiał, czego się od niego oczekuje. W kilka dni po ostatnim piśmie na posiedzeniu niejawnym sąd cofnął wcześniejszą decyzję o tym, że na czas prowadzonego postępowania dzieci mogą pozostawać pod opieką matki. Prokuratura wszczęła 2 śledztwa. Jedno związane z wydarzeniami na poznańskim Piątkowie. To śledztwo trwa. Drugie dotyczyło palcówek. Stefaan przyznał się do wielokrotnego masowania pochwy dziewczynki. Ta twierdziła, że podczas tych czynności krocze tatusia rosło, ale jej relacji nie wzięto pod uwagę. Wysłuchano Stefaana, który oświadczył, że nie odczuwał satysfakcji seksualnej. Prokurator sprawę umorzył.

3 torby

Wydarzenia na Piątkowie opisało miejscowe Radio Merkury. Anna zrobiła się sławna. Została zaproszona na posiedzenie sejmowej komisji łączności z Polakami za granicą. Wszyscy się nad losem Anny i jej dzieci użalili – posłowie z PO i posłowie z PiS. Nawet wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak się użalił, ale stwierdził, że nawet jeśli Anna ma rację, to ministerstwo nic nie jest w stanie zrobić.

Zdominowana przez PiS komisja jeszcze chwilę sobie pogadała, po czym zamknęła posiedzenie. Annie podziękowano za udział, a następnie wysłano za nią list gończy.

Kobieta spakowała 3 torby. W jednej ma swoje ciuchy, w drugiej ubrania dla dzieci, a w trzeciej resztę gotówki. Wsadziła dzieciaki do auta i wyjechała z Poznania. Zmienia wygląd, miejsce pobytu i telefony. Każdy polski policjant ma obowiązek zatrzymać ją i odstawić do najbliższego aresztu. Rządy dobrej zmiany deklarują pomoc wszystkim polskim dzieciom, nawet tym nienarodzonym. Oprócz dzieci Anny. Deklaracje mocne – praktyka słaba. MATEUSZ CIEŚLAK

[email protected]

AVEVALUE| 15062

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.