Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

Autor
MACIEJ MIKOŁAJCZYK

Organy Szatana

numer 36/16

Księdza skusił diabeł pod postacią organistki. Sąd, zamiast skazać białogłowę na stos, kazał ją przeprosić.

Osieczany. Wieś w województwie małopolskim i archidiecezji krakowskiej. Dąb szypułkowy (700cm w biodrach), 1600 dusz, kościół pw. św. Wojciecha. Przez lata w roli dławidudy w świątyni występowała Bożena R. (obwódbioder nieznany). „SalveRegina” i inne nabożne pieśni piałaby do dziś, gdyby nie wredne ulotki. Wynikało z nich, że utrzymuje stosunki intymne z wikarym. Bezdebitowe wydawnictwo dotarło do biskupa. Aby zapobiec powszechnemu zgorszeniu, Jego Ekscelencja przeniósł młodego kapłana do innej parafii, o czym ks. Paweł S. proboszcz w św. Wojciechu, miał poinformować wiernych w ramach ogłoszeń duszpasterskich. Wielebny wywiązał się z tego obowiązku, ale jak przystało na Kapelana Ojca Świętego – tytuł ów wraz z mianem Monsignore przyznała mu Stolica Apostolska w dowód uznania za wybitne zasługi dla Kościoła – suchy komunikat o dekrecie biskupim zaopatrzył wegzegezę. I powstał kawałek następujący: „Dekretemksiędza kardynała ksiądz Krzysztof B. zostaje przeniesiony do innej parafii. Od dzisiaj rolę organisty pełni inna osoba. Szatan wkradł się w naszą parafię. Wtakiej sytuacji trzeba było zdecydowanie zadziałać przeciwko złu, jakie się pojawiło; zawsze mówiłem, że Szatan kusi księży, że w rodzinach jest wiele zła, że trzeba się modlić za kapłanów”. Dobrą nowinę proboszcz głosił po każdej mszy. Owieczki pojęły aluzję: zły przybrał postać organistki i zwiódł wikarego na manowce pożądania cielesnego.

•••

Organistka i jednocześnie nauczycielka w pobliskiej podstawówce stała się przedmiotem drwin i niewybrednych ataków lokalnej wspólnoty serc. Dzieci w szkole na jej widok syczały: „Akysz, Szata nie!”, dorośli odwracali głowy, ale na lokalnym forum internetowym, chowając się za pseudonimami, używali sobie bez litości. Niewiasta zaszyła się w domu, popadła w depresję, uległa lękom. Gdy nieco oprzytomniała, poszła do sądu. Uznała, że

wskutek działań proboszcza utraciła dobre imię, godność i cześć, zażądała więc publicznie wyrażonych przeprosin oraz 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Kapelan Ojca Świętego doszedł do wniosku, że pozew jest niepoważny. Iwniósł o jego oddalenie.

•••

W trakcie procesu proboszcz bronił się w trzech bastionach:, a) utrzymywał, iż parafianie od dawna skarżyli się, że relacje między wikarym a organistką dalece wykraczają poza dozwolone przez Kościół ramy przyjaźni męsko-damskiej, co utrudniało pracę duszpasterską i zakłócało funkcjonowanie lokalnej społeczności;, b) jako miłosierny kapłan w trakcie ogłoszeń parafialnych w ogóle o gorszących praktykach nie wspomniał, w żadnym fragmencie wypowiedzi nie wymienił imienia lub nazwiska Bożeny R. ani nie wskazał, że ma ona jakikolwiek związek z przenosinami wikarego;, c) wątek szatański, owszem, pojawił się w wystąpieniu, ale miał charakter uniwersalny i nie dotyczył powódki, gdyż diabeł czai się zawsze i wszędzie, zatem świadom zagrożeń Kapelan Ojca Świętego regularnie prosi parafian omodły za kapłanów. Pozbawiony łaski wiary Sąd Okręgowy wKrakowie nie uwierzył ks. Pawłowi. Nakazał wielebnemu, by zapłacił byłej organistce 10 patyków i opublikował przeprosiny następującej treści: „PrzepraszamPanią Bożenę R. która pełniła rolę organistki, za rozpowszechniane przeze mnie podczas ogłoszeń parafialnych na mszach świętych informacje, sugerujące nieprawdziwe okoliczności dotyczące osoby Pani Bożeny R. co doprowadziło do naruszenia czci, godności i dobrego imienia Pani Bożeny R. Ubolewam głęboko nad przykrością, jaką wyrządziłem Pani Bożenie R. swoim zachowaniem”. Sąd uznał bowiem, że wątek szatański w wypowiedzi proboszcza z premedytacją został osadzony w kontekście sytuacyjnym, aby wierni odebrali go jako odnoszący się do organistki i wikarego. Co więcej, świecki wymiar sprawiedliwości dopatrzył się w exposé Pawła S. sugestii, że „iorganistka, i wikary zasłużyli na potępie nie”, co wierni uznali za informację wiarygodną „zuwagi na autorytet, jakim cieszy się kierujący parafią ksiądz”.

•••

plotki na długo przed rozpowszechnieniem informacji o szatańskiej proweniencji niewiasty, co według wielebnego od zarania pozew czyniło bezpodstawnym. Tym samym dowiódł, że nie pojmuje, iż kapłan nie ma prawa włazić buciorami w prywatne życie swych owieczek,

zwłaszcza ex ambo na. Tak czy siak Monsignore przerżnął z kretesem także przed sądem apelacyjnym. „Nawetprzyjmując założenie, iż na terenie miejscowości wchodzących w skład parafii rozpowszechniane były plotki o intymnym związku łączącym wikarego z powódką (co zdaje się sugerować apelujący), to nie upoważniały go one do przyjęcia takiej formy i treści wypowiedzi, jakiej użył podczas ogłoszeń parafialnych i w konsekwencji naruszenia dóbr osobistych powódki” – wywiódł sędzia. Wyrok uprawomocnił się i chcąc nie chcąc, duchowny musiał swą ofiarę przeprosić.

•••

Paweł S. przestał być proboszczem, ale nie z powodu publicznego uczynienia z organistki kuszącej wikarego diablicy, lecz dlatego, że kardynał Dziwisz wszystkich zawiadowców parafii, gdy przekroczą siedemdziesiątkę, wysyła na zasłużoną emeryturę. Do dziś spokojnie urzęduje sobie w Osieczanach w charakterze księdza-emeryta, choć na pewien czas skierowano go na występy gościnne do Szczecina. Trafił do parafii Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, a Marian S. proboszcz tejże, życzył przybyszowi błogosławionego pobytu, łącząc się z nim w bólu. Ciepłe powitanie brata kapłana nie było dziełem przypadku – kierownik szczecińskiej parafii na własnej skórze doświadczył podłości profanów. Pewnego dnia zawitali bowiem do niego dziennikarze stacji France 24. Proboszcz przyjął ich serdecznie, ale gdy zdradzili cel przybycia, uwięził na plebanii. Poszło o to, że żabojady kręciły film na podstawie książki Ekke Overbeeka „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią”. Tak się złożyło, że jedna z ofiar, w książce niewystępująca pod imieniem i nazwiskiem ani niepodająca danych personalnych oprawcy, opowiedziała pismakom, że pod koniec lat 70. była molestowana przez ks. Mariana. Dziennikarze poprosili wielebnego o komentarz, ale zamiast komentarza usłyszeli dźwięk przekręcanego zamka. Z niewoli udało im się zbiec po kilku minutach. Prokuratura uznała, że to zbyt krótki czas, aby kapłanowi postawić zarzuty i umorzyła postępowanie w sprawie bezprawnego pozbawienia wolności. Proboszcz podczas ogłoszeń parafialnych podziękował owieczkom za mądrość, życzliwość i wsparcie modlitewne oraz przypomniał, że „ktow sposób nieuzasadniony i złośliwy oskarża i oczernia bliźniego jest zobowiązany przeprosić i krzywdę wyrządzoną napra wić”. Monsignore Paweł S. na pewno skwapliwie się zgodził z kolegą po fachu. ?? mikolajczyk@redakcja.nie.com.pl

Mimo wyroku Kapelan Ojca Świętego nie zamierzał przepraszać. Odwołał się, wnosząc o przesłuchanie świadków mających niezbicie wykazać, że organistka gziła się z wikarym, prowokując liczne

Foto autor| Ilustr. KRZYSZTOF OLEJNIK, AVEVALUE| 22334

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona główna