Motto tygodnia: Robienie wbrew Dudzie idzie Macierewiczowi jak po grudzie.

Autor
BOŻENA DUNAT

Odór iuris

numer 03/17

Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris, autor obywatelskiego projektu ustawy „Stopaborcji”, chwali się, że „aktywnie wpływa na orzecznictwo sądowe i administracyjne”.

Maniaczka z przedszkola

Masz problem ze przedszkolem, szkołą, opieką społeczną, bo nauczycielka czy urzędniczka wpierdala ci się w życiorys i alarmuje sąd, że bijesz albo głodzisz dziecko? Dzwoń do Ordo Iuris. Instytut chwali się kilkoma interwencjami. Wszystkie skuteczne. W sprawie Krzysia było tak. Dyrekcja szkoły zawiadomiła sąd, że dzieciak źle się zachowuje i nie robi należytych postępów w nauce. Sąd musiał uznać, że coś jest na rzeczy, bo wyznaczył matce kuratora. Po interwencji Ordo Iuris okazało się, że to błąd. Wystarczyła zmiana szkoły na mniej upierdliwą i indywidualny tok nauczania. Michaś z Gdyni jest chory na autyzm. Miał siniaki i lęki, dyrektorka przedszkola zawiadomiła więc kogo się dało, że jest ofiarą przemocy domowej. Matka wytłumaczyła organom ścigania, że to kłamstwo. Baba jest złośliwa, bo boi się, że matka przeniesie Michasia do innej placówki i szkoła straci kasę. Czemu nie dano wiary. Wszczęto postępowanie karne oraz otwarto procedurę Niebieskiej Karty. Proces o ograniczenie władzy rodzicielskiej ślimaczył się rok i kto wie, czym by się zakończył. Interweniowali prawnicy Ordo Iuris. Pozamiatali. Natalia z Sochaczewa nie chodziła na lekcje. Doniesienie do sądu złożyła dyrektorka szkoły. Dzięki Ordo Iuris sąd umorzył postępowanie w sprawie ograniczenia władzy rodzicielskiej Iwony i Marka. Stało się to możliwe, bo dzięki perswazji adwokatów zakopano topór wojenny między stronami. Przyjęto, że nieobecności były spowodowane złym stanem zdrowia dziewczynki. Urzędnicy MOPS z Piaseczna przyczepili się do Kasi i Radka. Źle opiekujecie się piątką potomstwa, bo to, tamto, siamto – gderali. Zaalarmowali sąd. Sprawa była wałkowana od 2015 r. rodzinę objęto nadzorem kuratora. Dzięki Ordo Iuris przed Bożym Narodzeniem2016 r. okazało się, że już nie ma powodów do niepokoju (amoże nigdy ich nie było). Trafiony, zatopiony. Jeśli wierzyć Ordo Iuris, w żadnym z opisanych przypadków racje nie były podzielone ani rodzice nie byli wredni.

Kłamczuchy z opieki

Pan Bóg pobłogosławił związek Kasi i Igora szóstką pociech. Żyli spokojnie w Tarnowie, aż złożyli wniosek doMiejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej o pieniądze na podręczniki. Jednorazowa pomoc, zupełny drobiazg. Zamiast przelewu przyszła urzędniczka. Bez zapowiedzi!, – Najpierw ja, potem pieniądze – zagadała i rozejrzała się po kątach. – Bo nie wywala się szmalu podatników na żądanie, bez szczegółowego sprawdzenia, jak funkcjonuje rodzina. – Dużo was – powiedziała. – A jakie postępy robi dziatwa w szkole? – Gdzie odrabiają lekcje? Czy nie opuszczają zajęć?, Skracając: uznała, że dzieciom brakuje nie tylko podręczników. Wpadła kolejny raz. Skonfrontowała obserwacje ze szkołą i nabrała wątpliwości co do sposobu sprawowania opieki rodzicielskiej przez Katarzynę i Igora. Chodzi o dobro dzieci, nie mogła więc o wszystkim zapomnieć. Poszła ze sprawą do szefowej. – Trzeba to zgłosić do sądu, niech decyduje, czy nie jest potrzebny kurator – uradziły. Nie mogę podać, co konkretnie wzbudziło ich niepokój. Instytucja nie ma prawa informować o sytuacji podopiecznych i osób proszących o wsparcie. – Nie wysyłamy wniosków do sądu na podstawie powierzchownej obserwacji czy jednej wizyty u podopiecznych – zapewniła mnie dyrektorka. – Trzeba jednak pamiętać, że opieka czy szkoła nie mają możliwości ostatecznego zweryfikowania podejrzeń o krzywdzie dzieci we własnym zakresie. Tylko sąd ma prawo wezwać świadków i zażądać dokumentów. Rzeczywistość rzadko bywa biało-czarna. Oceniając szarości, można przyznać rację jednej albo drugiej stronie. Czy brak ciepłej strawy jest wystarczającym powodem do interwencji? Albo ustawiczny brak dresów na lekcji wuefu? Jak długo może wystarczać karteczka od mamy, że syn nie przyszedł na lekcje, bo bolała go głowa? To oczywiście pytania teoretyczne. Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris wysłał nad Dunajec dwóch prawników. W Polsce przykościelni prawnicy wzbudzają popłoch. Pamiętacie sprawę z Niska? Poszło o to, że sąd zabrał rodzinie dziatki, bo rodzice byli niewydolni wychowawczo. Interweniował europoseł Janusz Wojciechowski. Publicznie napiętnowano sędzię, ujawniono nazwisko, straszono ją i jej rodzinę. Po zbadaniu sprawy sąd w Tarnowie stwierdził, że nie ma potrzeby ingerencji w rodzinie Katarzyny i Igora, bo funkcjonuje prawidłowo. Nie byłoby oczywiście tematu, gdyby to rzeczywiście był koniec. Bywa, nawet bez obecności na sali prawników Ordo Iuris, że sądy nie podzielają obaw przedszkoli, szkół czy ośrodków pomocy. Jednak Ordo Iuris nie po to funduje prawnikom wycieczki w zakazane rejony Polski, żeby dyskretnie czynić sprawiedliwość. Z tych peregrynacji ma wynikać szersza nauka. Czytaj: paniusie z opieki społecznej i inni głupcy też, rączki trzymać przy dupie. Precz od polskiej rodziny!

Dyrektor na paragrafie

Chociaż nawet przez moment tarnowski MOPS nie podejmował żadnych działań zmierzających do odebrania dzieci, sytuacja z Tarnowa została identycznie opisana we wszystkich prawicowych mediach: „Omalnie zniszczyli rodziny – po pełnym kłamstw donosie pracownika opieki społecznej”. Tarnów nie jest czerwonym miastem. Wtutejszej radzie miasta rządzi i dzieli PiS, bo ma większość. Czy jest możliwe, żeby tolerował działania podległej instytucji wymierzone przeciwko polskiej rodzinie? I jaki interes miałyby urzędniczki w celowym wprowadzaniu sądu w błąd? Tych wątpliwości nigdzie nie wyartykułowano. Ordo Iuris posadził dwie pracownice MOPS na ławie oskarżonych. Tę, która kontrolowała rodzinę i jej przełożoną, która zgodziła się, że zebrany materiał daje podstawę do sądowej interwencji. Chodzi o to, że baby, podejmując interwencję, zniesławiły małżonków i ich sześcioro dzieci. Rozpowszechniły bezzasadne pomówienia, które groziły zabraniem dzieci do domów dziecka!, To prywatny akt oskarżenia. Wiadomo jednak, jak jest w sądzie. Świadkowie tracą pamięć, zwłaszcza w takiej sprawie jak ta. Jeśli MOPS nie ma na piśmie od szkoły, że dzieci miały problemy z nauką z powodu niewydolności wychowawczej rodziców, może być źle. Czyli urzędniczki mogą iść do pudła nawet na rok. Taka jest maksymalna kara z art. 212 kodeksu karnego. A także zapłacić pokrzywdzonej rodzinie nawiązkę. Oraz parę groszy na wskazany przez nią cel społeczny, np. Fundację Kultury Prawnej Ordo Iuris. Ordo Iuris informuje, że poprosiło Prokuraturę Generalną o włączenie się do tego postępowania ze względu na interes społeczny i objęcie czynu oskarżeniem publicznym. – Czy pani śpi spokojnie? – zapytałam ważniejszą z oskarżonych. – Działałam zgodnie z prawem. – Starannie wymienia przepisy, ale głos jej się łamie.

AVEVALUE| 15007

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.