Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Autor
BOŻENA DUNAT

Nażryj się mamusiu

numer 48/16

Szydło ubogaci najbiedniejszych emerytów – dołoży im po 10 zł.

Piotr z gminy Przerośl, wieś Łanowicze, pisze list do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Bo w nim jedyna nadzieja. Jeżeli minister nie pomoże, to mogiła. W mogile 4-osobowa rodzina. Piotr, jego żona Maria i dwaj bliźniacy gimnazjaliści. Na szczęście szóstka starszych dzieci samodzielnie zarabia na chleb.

•••

Siwe włosy, naznaczona bruzdami twarz, spracowane ręce. Odziedziczona po rodzicach ziemia z zapyziałymi, krytymi eternitem budynkami. Gospodarzem miał zostać brat, ale jego kobieta chciała do miasta. Siostry dostały w posagu wykształcenie. – Zostanę na ojcowiźnie – zgodził się podczas rodzinnej narady Piotr. Notarialnie wydzielili część chałupy dla seniorów, ale matka, Antonina, po jakimś czasie zechciała do miasta. Reperowali rozlatujące się budynki, kupowali sprzęt. Wychowali ósemkę dzieci. Gdy przyszła choroba, przepisał gospodarstwo na najstarszego Michała. Chłopak po szkole chciał jechać za granicę. Bez jego pomocy Piotr nie był w stanie uprawiać ziemi. – 5 lat mija, jak jedna ręka zgrabiała. Prawa. Łyżkę trudno utrzymać, a co dopiero siekierę – tłumaczy przy każdej okazji. – A na dyrektora wziąć nie chcą. Szkół nie mam. Nadaje się do stróżowania. Roboty dla takich jak on jak na lekarstwo. Pomaga więc synowi w gospodarstwie. Bo żyją dzięki Michałowi. Na razie nie wypomina, że kupuje węgiel, płaci za światło i kość do zupy. Własny grosz Piotra pochodzi z pomocy gminy. I z tego, co żona w lesie nazbiera. Pomoc to zasiłki rodzinne: 215 zł co miesiąc. Latem dochody są wyższe. Zwłaszcza gdy jest dobra pogoda. Czyli wilgoci dużo, bo wtedy plony dobre. Nawet 100 zł płacą w skupie za 12-litrowe wiadro czernic. Aż do jesieni wpada dodatkowy grosz z kurek i prawdziwków. Potem dochody się kończą, a wydatki zwiększają. Trzeba kupić podroślakom ciepłe skarpety, rękawiczki, czapki, kurtki, buty.

Zakupy robią w „peweksie”. Nie pierwszego dnia po wyłożeniu towaru. Wtedy ceny sięgają 50 zł za kilogram. Dżinsy ważą z 60 deka, kurtka nawet 1,5 kilo, kogo na to stać? Ale w soboty kilogram używanej odzieży zachodniej można kupić za 12 zł. Tyle że po tygodniowych przegrzebkach trudno znaleźć ciuch bez dziur i plam.

•••

Jakoś żyli, aż listonosz przyniósł list z sądu. W środku pozew i termin rozprawy. Pozew napisał adwokat Antoniny. Był zaadresowany do Piotra i Michała. Matka i babcia zażądała od nich co miesiąc po 500 zł. Przeżyli szok. Kilka tygodni wcześniej starsza pani była na grobach. Zaprosili na obiad, pogadali, odwieźli do miasta. W piśmie do sądu kobieta stwierdziła, że nie jest w stanie utrzymać się sama. Ma 83 lata, przez całe życie „budowała i inwestowała, a w zamian dostała wygnanie i brak szacunku”. Dalej szczegóły, z których wynika, że jak by obracała każdą złotówkę, 1400 zł miesięcznej emerytury nie wystarcza na życie. Miesiące niepewności. Co ustali sąd? Święto, bo sąd rejonowy odrzucił pozew. Stwierdził to, co widać gołym okiem: pozwani żyją na granicy nędzy i nie są w stanie sprostać żądaniu. „Są w trudniejszej sytuacji życiowej niż powódka” – uzasadnił. Adwokat Antoniny wniósł apelację. Podniósł, że Piotr mógł przepisać gospodarstwo synowi, chcąc uciec od roszczeń matki. Wprawdzie akt notarialny podpisano na długo przedtem, zanim Antonina zechciała pieniędzy, ale Piotr mógł czuć, co się szykuje. – Mama ma miejsce wnaszym domu – bronił się Piotr. – Wydzielona przed laty część stoi pusta. Znajdzie w Łanowiczach kąt i szacunek. Powinna wrócić. Wtedy emerytura wystarczy jej na godne życie. Sąd okręgowy uznał, że kobieta nie ma obowiązku rezygnować z miasta. Z dostępu do lekarzy i koleżanek. Uznał, że Michał płacić na babcię nie musi. Jednak Piotr powinien dorzucać matce co miesiąc 250 zł. Owszem, jego rodzina nie ma tych pieniędzy, ale przecież mężczyzna może je zarobić. Jak? Gdzie? To już nie jest sprawa sądu. Piotr nie płacił alimentów, bo z czego? Do chałupy zapukał komornik. Przed jesienną orką zajął ciągnik, choć jest własnością Michała. W czerwcu 2016 r. przyszło z sądu kolejne pismo. Chorób przybywa, potrzebuje coraz więcej pieniędzy. Antonina zażądała zwiększenia alimentów. Po 1000 zł od syna i wnuka będzie w sam raz. – Mam rodzeństwo, które dobrze sobie radzi. Zrzućmy się na matkę – zaproponował Piotr. – Składka po 40 zł miesięcznie. Wtedy nawet ja dam radę. – To ty zostałeś na ojcowiźnie: – Siostry nie były skłonne do ugody. Michał pakuje się. Chce uciec z Polski.

•••

Zgodnie z art. 133 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego rodzic może domagać się od dzieci alimentów tylko, gdy znajdzie się w niedostatku. Stan niedostatku nie jest zdefiniowany wprost. Przyjmuje się, że zachodzi wtedy, gdy zainteresowany własnymi siłami nie jest w stanie zaspokoić podstawowych uzasadnionych potrzeb życiowych. Naturalnie wysokość świadczenia zależy od możliwości zarobkowych dziecka. Jest tylko jedna furtka pozwalająca uciec od płacenia. Trzeba dowieść, że byłoby to niezgodne z zasadami współżycia społecznego. Zwykle nie wystarcza armia świadków, że w przeszłości tatuś zajmował się piciem i biciem latorośli, do której teraz wyciąga rękę, a mamusia poszła w tango. Najlepiej, jeśli jest na to dowód w postaci sądowego postanowienia o pozbawieniu praw rodzicielskich, np. za znęcanie się nad rodziną. Nawet takiej szansy ucieczki nie mają osoby, których rodzic trafił do domu pomocy społecznej. Jeśli jego emerytura nie wystarcza na opłacenie pobytu, dzieci muszą dorzucić się do rachunku. Opieka społeczna skutecznie żąda pieniędzy również w sytuacjach ekstremalnych. Jola z Opola musi płacić mamie, choć wychowała się w domu dziecka. Ledwo stanęła na nogi po wyjściu z bidula, a tu bach! Starsza pani nie zdążyła zapić się na śmierć. Nie dorobiła się mieszkania ani przyjaciół. Zachorowała. Gmina załatwiła jej miejsce w domu pomocy społecznej. Koszt 2980 zł miesięcznie. Samorząd płacić nie chciał, zaczął więc szukać potomków. Patrząc po ludzku, urzędnicy rozumieją, że to niesprawiedliwe. Ale dlaczego mają płacić podatnicy, skoro istnieje biologiczna córka? I ma stałą pracę.

•••

9 milionów Polaków żyje dziś z KRUS i ZUS. Najniższa emerytura wynosi 882,56 zł. Kwoty do 900 zł miesięcznie muszą wystarczyć na życie dla 4 procent emerytów. Ogromna grupa starych ludzi, aż 30 procent, utrzymuje się z emerytur w wysokości 900–1600zł. Czyli egzystuje z pieniędzy mniejszych bądź porównywalnych do tych, które dostaje od państwa Antonina. PiS zapewnia, że dostrzega problem.

Rządzący zabrali się do roboty. Głośno o tym, że zwaloryzują świadczenia o wskaźnik 100,73. Najniższa emerytura wyniesie 1000 zł. Prawda, że Ameryka?, To nie koniec. Dobra premier Szydło pamięta też o lepiej uposażonych wyborcach. – Wszystkim emerytom, którzy otrzymują mniej niż 1369,86 zł, gwarantujemy podwyżkę w wysokości 10 zł miesięcznie!

Na razie do sądów wpływa rocznie ok. 1000 wniosków o alimenty od dzieci. Bo odchodzi pokolenie wychowane w ciężkich powojennych warunkach. Bo obchodzi ich, co powie ksiądz i sąsiedzi. Bo niektóre dzieci pomagają rodzicom z dobrej woli. Nie trzeba być prorokiem, żeby mieć pewność, że liczba ta się zmieni. Zwłaszcza że niedawno parlament głosami kaczych posłów przyjął ustawę o obniżeniu wieku emerytalnego. Wcześniejsze emerytury to dużo niższe emerytury. Głodowe. Reforma uderzy przede wszystkim w kobiety. Średnia emerytura Polki jest w tej chwili o 32 proc. niższa niż Polaka. Wynosi 1698 zł. Bo panie pracowały mniej, krócej, za niższą pensję.

Biedniejszym od Antoniny i takim jak ona nie brakuje 10 zł do spięcia domowego budżetu, jak sądzi rząd. Oto wydatki Janiny z Warszawy, lat 78. Jest samotna, mąż zmarł. Czynsz za jednopokojowe mieszkanie na Pradze: 368 zł. W tym woda, bo nie ma liczników. Prąd 78 zł. Gaz 32 zł. Nawet jeśli w ogóle nie gotuje, gazownia nalicza tzw. opłatę przesyłową. Stałe lekarstwa na nadciśnienie, astmę, cukrzycę – 286 zł. Z telefonu zrezygnowała, telewizor się zepsuł. W sumie wydatki stałe to co najmniej 764 zł. Na jedzenie, chemię, ciuchy, niespodziewaną naprawę spłuczki czy pieca zostaje 276 zł miesięcznie. Czyli niespełna 10 zł dziennie. Jeśli nie trafi się grypa albo imieniny wnuka.

Foto autor| Rys. MARCIN BONDAROWICZ, AVEVALUE| 30112

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.