Motto tygodnia: Gdy Szydło słyszy spicz Junckera, czuje się jak jasna cholera.

Autor
BOLESŁAW JASZCZUK

Lenin trzyma się Ukrainy

numer 48/16

Na Ukrainie dekomunizacja idzie pełną parą, choć napotyka pewne trudności. W ostatnim czasie pojawiły się kłopoty np. z demontażem pomników Lenina.

Chociaż od uchwalenia ustawy dekomunizacyjnej minął już ponad rok, to dopiero teraz w niektórych miastach przystąpiono do likwidacji monumentów Włodzimierza Iljicza. Okazało się to zadaniem nad wyraz trudnym, gdyż pomniki te budowano przy użyciu niezwykle solidnych technologii. W miejscowości Żowti Wody (Żółte Wody) w obwodzie dniepropietrowskim miejscowi aktywiści przez 6 godzin mozolnie próbowali usunąć pomnik, a i tak nie doprowadzili sprawy do końca. Usunięto co prawda figurę, lecz ostał się cokół, na którym – jak zapewnia włodarz miasta – będzie postawiony pomnik poświęcony jakiemuś antykomunistycznemu ukraińskiemu patriocie.

Noga Lenina cierniem w oku

Gorzej jest w Konotopie. Nie czekając na stosowną ustawę, rozwałkę pomnika Lenina rozpoczęto już w 2014 r. ale nie doprowadzono jej do końca. Samą postać z trudem usunięto – jednak bez jednej nogi, która nijak nie chciała się zdekomunizować. Jedna noga Lenina tkwi więc nadal na postumencie. Ostatnio miejscowe władze postanowiły na miejscu pomnika wybudować cerkiew. Co jednak zrobić z twardo przytwierdzoną golenią?, Dekomunizacja nazewnictwa też budzi opory, a nawet protesty mieszkańców, mimo przyjęcia stosownej ustawy – jak informuje o tym jej preambuła – w imieniu ukraińskiego narodu. Bezwzględna większość deputowanych do Rady Obwodowej w Odessie wystąpiła ostatnio przeciwko przemianowaniu prospektu marszałka Żukowa na prospekt Niebiańskiej Sotni, czyli ofiar ostatniej majdanowej rewolucji, zmianie patrona ulicy Ostrowskiego, autora powieści „Jak hartowała się stal” na banderowca Romana Szuchewycza oraz Bohaterów Stalingradu na Bohaterów Obrony Odessy. Mieszkańcy wsi Andriejewka w obwodzie lwowskim byli zdziwieni, gdy okazało się, że również nazwa ich wioski podpada pod dekomunizację. Do tej pory kojarzyli nazwę z apostołem Andrzejem. Jednak ostatnio wyprowadzono ich z błędu, wykazując, że ich wieś nazwano na cześć komunisty Andriejewa, dyrektora stacji maszynowo-traktorowej, zamordowanego przez ukraińskich nacjonalistów. Miejscowa rada postanowiła wysłać telefonogram do Rady Najwyższej z prośbą o zmianę decyzji dekomunizującej nazwę ich wsi. Andriejewka nie jest jedynym przykładem daleko posuniętej, jeśli wręcz nie naciąganej dekomunizacji. Na indeksie znalazły się także: komunistyczna – a jakże – rewolucja 1905 r. pięciolatka, wszelkie nazwy związane z imieniem Piotr, a także z tytułami radzieckich gazet, jak „Izwiestia”czy „Prawda”. Podobnego uzasadnienia można by się dopatrzeć w obłożeniu anatemą nazwy miejscowości Nezamożnyk czy Szliach Nezamożnyka, czyli po polsku Biedak i Droga Biedaka. Prawdopodobnie chodzi tu o odwrócenie uwagi od rosnącego i coraz bardziej powszechnego ubóstwa. Zakazem objęto też nazwy miejscowości związane z październikiem, obojętnie czy chodzi tu o ukraiński żowteń, czy rosyjski oktiabr. Wiadomo bowiem, że muszą się one kojarzyć z Rewolucją Październikową. Mimo to, zapewne przez niedopatrzenie, nie usunięto jeszcze października z ukraińskiego kalendarza.

Poroszenko nie chce się dekomunizować

Oporny wobec dekomunizacji jest też prezydent Petro Poroszenko, mimo że został już dwukrotnie upomniany przez ukraiński IPN. Chodzi o to, że na terenie jego fabryki cukierniczej wciąż stoi sobie pomnik Marksa, należąca do jego korporacji Roshen stocznia nosi nazwę Leninowska Kuźnia, a na dodatek jej strona internetowa nie posiada ukraińskiej wersji. Jak się dowiedziała „Komsomolskaja Prawda”, nazwa kuźni ma być zmieniona. Na razie rozpisano konkurs, a ostateczną decyzję ma podjąć zgromadzenie akcjonariuszy. Nie prościej byłoby od razu zamienić Lenina na Banderę?, Jeśli chodzi o Marksa, to Poroszenko i jego otoczenie trzymają gębę na kłódkę. Nie przeraża ich argumentacja IPN, iż pomnik autora „Kapitału” „stanowi symbol komunistycznego reżimu totalitarnego i podlega obowiązkowi demontażu”.

Dekomunizacją objęto na Ukrainie flagi i godła byłych krajów socjalistycznych, z Albanią i Jugosławią włącznie. Wolno natomiast naszyć sobie na koszulę wietnamską czerwoną flagę ze złotą gwiazdą, a nawet chińską z pięcioma gwiazdami. Nie są bowiem zakazane obecne symbole państwowe, dzięki czemu chiński ambasador może się swobodnie poruszać po ulicach Kijowa w samochodzie z flagą zawierającą komunistyczną symbolikę.

Wolno również eksponować PRL-owskiego orła bez korony, albowiem Polski nie umieszczono na liście krajów podlegających dekomunizacji.

AVEVALUE| 20855

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.