Motto tygodnia: Prezes ma koncepcję nową – Morawiecki za Szydłową.

Autor
PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI ANDRZEJ SIKORSKI

Kret w pałacu sprawiedliwości

numer 43/16

PAŃSTWO PIS, „Cyniczny konformista” czy „niezłomny bohater”? Tchórzliwy czy odważny? Idzie po trupach czy sprzeciwia się siłom zła? Sami oceńcie. Oto Kamil Zaradkiewicz, oprócz prezesa Andrzeja Rzeplińskiego najbardziej znana postać Trybunału Konstytucyjnego.

To nieprawda, że przez 15 lat, bo tak długo Zaradkiewicz był dyrektorem Zespołu Orzecznictwa i Studiów TK, pies z kulawą nogą o nim nie słyszał. Był zaufanym ulubieńcem kolejnych prezesów i sędziów – Safjana, Rzeplińskiego, Zubika czy Wyrzykowskiego. Pracowity, punktualny, zdyscyplinowany, zawsze rzeczowo przygotowany… Czekała go wielka kariera. Gdy we wrześniu 2015 r. Sejm poprzedniej kadencji niezgodnie z konstytucją miał wybrać pięciu zamiast trzech sędziów trybunału, Zaradkiewicz wymieniany był w gronie najbardziej prawdopodobnych kandydatów. Ale nie został wybrany, co w tak ambitnym prawniku musiało wywołać frustrację. Zaradkiewicz nie jest

gapa,

widział zatem, że Prawo i Sprawiedliwość przejmuje władzę z siłą i skutecznością walca drogowego. I że prezes Kaczyński ma żyłę szczególnie na Trybunał Konstytucyjny i jego prezesa. Jeszcze wtedy Zaradkiewicz mógł się wahać, po której stronie stanąć. Wreszcie przestał się wahać. Postawił na konia, który wyraźnie prowadził. 19 kwietnia w „Rzeczpospolitej”ukazała się rozmowa z dyrektorem. Na pytanie, czy orzeczenia TK nie zawsze są ważne i ostateczne, odpowiedział: „Tak”. Chodziło o słynny wyrok z 9 marca, którego premier Szydło ani minister Kempa nie chciały opublikować. Z wielu relacji wiadomo, że w trybunale wybuchła wtedy bomba. – Jak to? – pytali zdumieni sędziowie i pracownicy administracyjni. – Zatrudniony przez nas na tłustej posadzie Zaradkiewicz okazał się nielojalną świnią? Koniem trojańskim? Pisowskim kretem?, Wobec ewidentnego naruszenia obowiązków pracowniczych Szef Biura TK Maciej Graniecki zwrócił się do kreta, aby przestał się wypowiadać publicznie o trybunale i żeby zrezygnował z posady – tak będzie najlepiej dla obydwu stron. – A wolność słowa? – zapytał kret. – Gdzie jest wolność słowa? – zawołali pisowscy publicyści. – Jak trybunał, który udaje, że stoi na straży, może łamać podstawowe prawo człowieka i obywatela?, Obywatela Zaradkiewicza. Niepisowscy publicyści pisnęli, że przecież wolność słowa ma granice, przecież kodeks pracy, przecież pracownik musi powstrzymywać się od wyrządzenia pracodawcy szkody czy działania na jego niekorzyść – tak stanowi prawo. Zaradkiewicz zachorował. Choroba nie zawsze musi polegać na przeziębieniu i gorączce – powiedział, gdy jakiś wścibski

dziennikarzyna

zapytał o to, czy choroba nie przeszkadza mu w regularnych wizytach w studiach TVPiS. No to może zachorował na władzę?

Zaradkiewicz przestał być wstrzemięźliwy, gdy wymądrzał się w telewizji, że Rzepliński powinien być wstrzemięźliwy i nie wolno mu się wypowiadać w sprawach politycznych.

Zaradkiewicz był wylewny, a wylewność ta współgrała z tym, co o trybunale mówili pisowcy. Czyli: – TK nie jest wszechwładny; jego orzeczenia muszą podlegać kontroli. – Rzepliński jest bardziej politykiem niż sędzią; niecnymi działaniami nadweręża zaufanie do TK i doprowadza go do ruiny. – Kryzys w TK potrwa jeszcze wiele lat i nie jest temu winien rząd ani Prezes przez duże „p”. – Sędziowie nie są świętymi krowami; powinni pilnować prawa, a nie wdawać się w dyskusje z władzą ustawodawczą i wykonawczą. – Prezes przez duże „p”ma rację, gdy mówi, że środowisko prawnicze jest zepsute do szpiku kości i że trzeba je naprawić. – Sędziowie, którzy pyskowali przeciwko wszechwładzy PiS podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich, nie są reprezentatywni dla środowiska sędziowskiego. – Ryszard Petru, który łasił się do sędziów podczas kongresu, powinien się od nich trzymać z daleka. W podziękowaniu za to, co mówił Zaradakiewicz, pisowscy publicyści zaczęli tytułować go, „profesorem", a nie doktorem, choćby i habilitowanym. Został bohaterem szykanowanym przez obrońców starego porządku. Jedynym sprawiedliwym, który na trybunał patrzy obiektywnym okiem. Tak obiektywnym jak oko Prezesa przez duże „p”. Tego samego dnia, w którym Zaradkiewicz poszedł na zwolnienie lekarskie, choć nie miał gorączki ani nie był przeziębiony, został powołany na reprezentanta Ministerstwa Skarbu w radzie nadzorczej państwowej spółki Naftoport. Został nafciarzem. Zdrowym nafciarzem. Wcześniej podawał się za specjalistę od „prawa cywilnego konsumenckiego, praw człowieka i obywatela”; po dostaniu posady w Naftoporcie mówił, że „od dawna specjalizuje się w problematyce urządzeń przesyłowych oraz prawie kontraktów handlowych”. Na zarzut, że PiS nagrodził go za nielojalność wobec TK, odparł, że wynagrodzenie w radzie nadzorczej Naftoportu jest niewspółmierne do wynagrodzenia w trybunale, co miało znaczyć, że nie dał się kupić. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to Zaradkiewicz spotka się z nim w sądzie. Jak długo można chorować? – takie pytanie musiał sobie zadać pewnego dnia Zaradkiewicz i postanowił wyzdrowieć. Wyzdrowienie zaś oznaczało powrót do pracy w TK, a to z kolei skutkowało zwolnieniem z pracy w TK. Trudno, co robić. Jest jedna rada nadzorcza, może będą następne. A może – co coraz śmielej sugerowali pisowscy publicyści – profesor Zaradkiewicz powinien zostać sędzią TK, a nawet jego prezesem.

Nie ma lepszego sposobu na utarcie nosa Rzeplińskiemu, który odejdzie z trybunału już w grudniu. Zaradkiewicz poszedł zatem do siedziby TK, ale go nie wpuszczono. Matko Boska Smoleńska! A do tego ekipa kierowana przez dyrektora Granieckiego (tego,który prosił kreta o rezygnację) włamała się do biurka Zaradkiewicza, rozwierciła zamki, splądrowała szuflady i przywłaszczyła sobie jego własność. Jezusie Trybunalski!Bohaterskiemu kretowi nie pozostało nic innego, jak tylko o włamaniu powiadomić prokuraturę. Jak sądzicie, co czeka Zaradkiewicza? Spocznie na laurach i pozostanie zwykłym misiewiczem, tyle że wykształconym? A może porzuci biznes i postawi na przez chwilę zwichniętą karierę sędziego w dowolnym trybunale? Byle polskim, narodowym.

[email protected]; [email protected]

AVEVALUE| 13728

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.