Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Autor
BOŻENA DUNAT

Kosa miłosierdzia

numer 46/16

Staruszek też człowiek, chociaż nie zawsze suweren.

Przed piątą rano telefon w komisariacie na bydgoskich Wyżynach. Niewyraźny głos: – Zabiłem żonę i siebie… Ulica, mieszkanie… Koniec połączenia. We wskazanym mieszkaniu ratownicy medyczni zastali dwie nieprzytomne osoby. Ona, 75 lat, zmasakrowana klatka piersiowa. On, 82 lata, rana kłuta klatki piersiowej, zadana tym samym nożem kuchennym. Wiadro krwi. Ona zmarła na rękach ratowników. – Została poraniona 2 godziny wcześniej – ustalili. Czy czekał, aż kobieta umrze? Chciał mieć pewność, że ostatecznie załatwił sprawę?, Prokuratura ustaliła, że zwłoka nie była wynikiem premedytacji. Gdy ugodził się nożem w brzuch, stracił przytomność. Gdy tylko ją odzyskał, wybrał numer alarmowy. Morderca przeżył. – Romuald D. został przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł operację. Jego życiu nic nie zagraża – poinformowała policja.

•••

Jeśli wierzyć sąsiadom, to było dobre małżeństwo. Żadnych interwencji, awantur. Ot, 2 gołąbki, które każdego dnia wychodziły zgodnie na spacer. Ona miewała depresje, ale przymuszona przez męża szurała drobnymi kroczkami. – Początek Parkinsona – mówił, poprawiając jej szalik. – Zwyrodnieniowa choroba ośrodkowego układu nerwowego. Umiera mózg. Osoba opiekująca się chorym nie może tego robić bez przerwy. Siada psychika. Musi mieć czas dla siebie. I co najmniej raz w roku miesięczny urlop.

•••

Parkinson nie jest chorobą, z której się wychodzi. Niekontrolowane drżenia spoczynkowe, synchroniczne oraz naprzemienne. Lęk, apatia, zaparcia, egzema, zmęczenie, nietrzymanie moczu, kłopoty z pęcherzem, utrata powonienia i smaku, koszmary nocne, ból mięśni, zaburzenia snu, problemy z mową i połykaniem. Jest tylko gorzej, w końcu chory przestaje opuszczać łóżko. Zapomina, bełkocze, patologicznie się poci, straszliwie cierpi, próbując zrobić kupę. Ma problemy z termoregulacją. Wupał jest mu za zimno, przy niskiej temperaturze za gorąco. Bolesne skurcze, spadki ciśnienia, omdlenia…

•••

Chciałam pogadać z Romualdem. Dlaczego zabił? Czy to był impuls, czy może starannie przemyślana zbrodnia? Czy wieczorem, kilka godzin wcześniej, podając żonie herbatę, wiedział, że to ostatni raz? Czy chciała umrzeć? Czy nie planował niczego, była wredna, puściły mu nerwy?, I o tym, co dzieje się z nim dzisiaj. Czy dobrze sypia? Czy żałuje? Czy siedzi w więzieniu? Czy jest w porządku, że my, podatnicy, musimy płacić za takie fanaberie?, – Ten mężczyzna nie żyje – powiedziała mi Agnieszka Adamska-Okońska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, którą poprosiłam o zgodę kontakt z mordercą. – Przecież informowaliście, że jego życiu nic nie zagrażało?, – Tak się wydawało. Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe postawiła mężczyźnie zarzut popełnienia zbrodni z art. 148 § 1 kodeksu karnego, tj. pozbawienia życia żony z zamiarem bezpośrednim. Sąd zastosował areszt tymczasowy, jak zwykle w takich przypadkach… – W warunkach szpitalnych?, – Tak. Jednak podejrzany zmarł. – Dlaczego zabił?, – Wyjaśnił, że żona była od wielu lat obłożnie chora, leżąca, musiał nad nią sprawować opiekę. Gdy w nocy, w której doszło do zdarzenia, obudziła się, zgłaszając wobec niego kolejne żądania, wziął nóż i ugodził ją kilkakrotnie w okolice klatki piersiowej.

•••

W policyjnych meldunkach jest wiele podobnych historii. Jakiś czas temu w Warszawie były wiceminister zastrzelił obłożnie chorą żonę i siebie. Ostatnio w Bielsku Podlaskim mąż zatłukł przykutą do łóżka małżonkę i wezwał lekarza, aby stwierdził zgon. Dał sobie czas, aby ją godnie pochować. Rząd PiS chce pomóc wszystkim, zwłaszcza zygotom, tylko nie najbardziej potrzebującym, starym, chorym ludziom. Bo oni tak czy siak nie ruszą do urn?

Osoby w podeszłym wieku mogą liczyć tylko na pomoc socjalną zgodnie z ustawą o pomocy społecznej. Okazjonalny zakup lekarstw czy węgla na zimę. Opiekunka na kilka godzin tygodniowo, jeśli są samotni, a dochód nie przekracza minimum.

Ich życie nikogo nie obchodzi. Choć naturalnie nie powinni umierać na widoku. Symptomatyczne są zmiany przygotowane przez PiS w przepisach dotyczących funkcjonowania placówek opiekuńczych. Partia Kaczyńskiego nie chciała, aby dom dziecka lub pogotowie opiekuńcze mieściło się w jednym budynku np. z domem pomocy społecznej. Bo „widokstarych ludzi źle wpływa na wychowanie dzieci”. „Kontaktze starością i śmiercią źle wpływa na najmłodszych”. Z uzasadnienia przygotowanego przez pomysłodawców zmian: „Dziecite, wychowując się w otoczeniu starości, choroby i śmierci, stykają się na co dzień z dramatem samotności ludzi często kroć pozbawionych wsparcia najbliższej rodziny. Funkcjonowanie w takich otoczeniu jest bardzo trudne dla osób dorosłych. Tym bardziej trudno uznać je za odpowiednie dla prawidłowego kształtowania postaw i rozwoju emocjonalnego dzieci”. Skąd takie przekonanie? Żadnych badań psychologicznych na ten temat nie ma. A w tradycyjnej rodzinie, która jest przecież dla PiS ideałem, babcia dożywała swoich dni, kołysząc wnuka. Informacje o tzw. samobójstwach rozszerzonych, dokonywanych przez starych i chorych ludzi, przemykają przez pierwsze strony tabloidów. Potem zapada cisza, Jak gdyby było czymś wstydliwym to, że możliwa jest dobra śmierć po polsku.

Foto autor| Rys. TOMASZ WIATER, Foto popis| Dzień podobny do dnia. Emerytury są za niskie, żeby wynająć opiekunkę. Zamordowana, gdy jeszcze żyła, straciła kontakt z rzeczywistością. AVEVALUE| 15495

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.