Motto tygodnia: Prezes ma koncepcję nową – Morawiecki za Szydłową.

Autor
AWŁ

Komórki świętej pamięci

numer 04/17

Grzebta co chceta.

Mam niezwykły szacunek dla Adama Bodnara. Obecny Rzecznik Praw Obywatelskich jest odważny, kompetentny, rzeczowy – i piszę to bez żadnych zastrzeżeń. Jednak nawet najmądrzejszy człowiek, działając z najlepszymi intencjami, może czasem spowodować, że gówno trafi w wentylator. Se nat wydalił właśnie ze swego mrocznego łona projekt ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, dotyczący „przyznaniazasiłku pogrzebowego osobom, które poniosły koszty pogrzebu martwo urodzonego dziecka, dla którego sporządzono kartę zgonu”. Projekt jest bezpośrednim efektem interwencji RPO, który w czerwcu zeszłego roku napisał w tej sprawie do szefa senackiej komisji praw człowieka, praworządności i petycji Michała Seweryńskiego. Senator Seweryński jest zPiS, był szefem MEN za IV RP – toteż nie dziwota, że apel w temacie poczętych trafił na podatny grunt. Problem w tym, że w skali makro na nowelizacji zarobi głównie Kościół. A zapłaci Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, czyli „pan,pani, my – społeczeństwo”. Uzna wanie wszelkiej wielkości poroniątek za człowieka zasługującego na pełnometrażowy pogrzeb to dziedzictwo prof. Religi; jako minister zdrowia w 2007 r. wydał on rozporządzenie stwierdzające, iż „zazwłoki ludzkie uważa się ciała osób zmarłych i dzieci martwo urodzonych, bez względu na czas trwania ciąży”. Wcześniej prawo, dość logicznie i w zgodzie z nauką, odróżniało poronienie od „zgonu płodu”, zwanego też „martwymurodzeniem”, uznając za granicę przyjęte powszechnie kryterium viability, czyli zdolności płodu do życia poza organizmem matki, ustawione nieco na wyrost w 22. tygodniu (czyli5. miesiącu) ciąży. Religa kazał uznawać każde poroniątko za dziecko, co pozwoliło na odbieranie ich ze szpitala i chowanie, zgodnie z wolą rodziców – i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie finansowe konsekwencje tego aktu wrażliwości. Otóż osobie, która „pokryłakoszty pogrzebu”, przysługuje zasiłek pogrzebowy – obecnie w wysokości do 4 tys. zł. Dotychczas do jego otrzymania niezbędny był akt zgonu – w przypadku poczętych „akt urodzenia martwego” – wystawiony przez urząd stanu cywilnego. Bez kwitu z USC, wyłącznie na podstawie karty zgonu wydanej przez szpital, można było poroniątko pochować, ale zasiłek się nie należał. Akt zgonu musi zaś zawierać informację o płci zmarłego. Toteż w przypadku zarodków, u których „ustalenie płci było niemożliwe”, ewentualny pogrzeb odbywał się na koszt niedoszłych rodziców. Nie było to pozbawione sensu – zważywszy, że płeć kształtuje się w 7. tygodniu ciąży, czyli w momencie, w którym zarodek mierzy 1,5 cm, waży 1,5 g, wygląda jak rozwielitka i ma 20 proc. szans na to, że natura wyeliminuje go w procesie naturalnej selekcji. Z całym szacunkiem dla wrażliwości niedoszłych rodziców – Fundusz Ubezpieczeń Społecznych ma wydatki bardziej palące niż pochówek zlepku komórek wielkości fistaszka. Zresztą wielu niedoszłych rodziców podzielało to myślenie – jak kilka lat temu mówił w „Rzeczpospolitej” Zdzisław Szramik, ginekolog położnik i wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, mniej niż 50 proc. kobiet domagało się wydania poroniątka. Ale – dodawał – „dużowięcej rodziców zwracało się jednak o zasiłek pogrzebowy”. Dr Szramik taktownie nie rozwijał tej myśli, ale można zgadnąć, że niedoszli rodzice, którzy dowiadywali się, że zasiłek im nie przysługuje, rezygnowali z odebrania „ciałkadzieciątka”. Te raz to się zmieni, bo – zgodnie z projektem ustawy, którą Senat właśnie skierował do Sejmu – 4 tys. zł zasiłku pogrzebowego będą przysługiwały na każde poroniątko, niezależnie od rozmiaru. Co więcej, projekt napisany jest w sposób, który otwiera możliwość występowania o zasiłek każdemu, kto wymyśli sobie, żeby takie poroniątko pochować – bez prośby, a nawet zgody ze strony niedoszłych rodziców. Działa to tak: obecnie, zgodnie z art. 10 ust. 1 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych, „prawopochowania zwłok ludzkich” mają, oprócz najbliższej rodziny, także „osoby,które do tego dobrowolnie się zobowiążą”. Prawo do zasiłku pogrzebowego – to już ustawa o FUS, art. 78 ust. 1 – ma natomiast „osoba, która pokryła koszty pogrzebu”, a także – ust. 2 – pracodawca, dom pomocy społecznej, gmina, powiat, osoba prawna kościoła lub związku wyznaniowego, „jeżeli pokryły koszty pogrzebu”. Numeracja ustępów jest ważna, albowiem w niej kryje się przebiegłość projektu nowelizacji. Otóż proponuje on dopisanie do ustępu 2 osób, które pochowały poroniątko na podstawie szpitalnej karty zgonu, zgodnie z art. 11 ust. 5a ustawy cmentarnej. Rzecz w tym, iż artykuł ów mówi o „osobie uprawnionej do pochowania” z cytowanego wyżej art. 10 ust. 1 – czyli dotyczy każdego, kto dobrowolnie się zobowiąże. Inaczej mówiąc, każdy, kto zabierze ze szpitala cudze poroniątko wielkości gnojki wytrwałej (takamucha), może je sobie pochować i skasować za to 4 tys. zł z FUS. Gdyby punkt ten dopisać do ustępu 1, byłoby oczywiste, że chodzi tylko o osoby fizyczne. Umieszczenie go w ustępie 2 sugeruje, że prawo to może być rozciągnięte także na instytucje. Nawet pisowskie MSW zwraca uwagę, że dopisanie żałobników po poroniątku do punktu „wskazującego instytucjonalne grupy podmiotów uprawnionych do zasiłku pogrzebowego” jest nieuzasadnione i że powinien to być osobny punkt. Wygląda jednak na to, że MSW się myli. Istnieje bardzo konkretne uzasadnienie takiego zapisu – a mianowicie interes kościelnych osób prawnych. Ze szczególnym uwzględnieniem diecezji obejmujących szpitale, w których doszło do losowej bądź intencjonalnej produkcji aniołków. I nie jest to rozważanie teoretyczne. Jak Polska długa i szeroka, powstają „grobydzieci utraconych” – obecnie jest już ich ponad 40. Pierwszy był w Łomży za czasów prezydenta z SLD – pisaliśmy o tym kilka lat temu („Aniołkiniepasteryzowane”, „NIE”nr 26/2012). Ówczesny prezydent miasta Mieczysław Czerniawski do spółki z dwoma biskupami pochował poroniątka dostarczone przez szpitale z Łomży i okolic, bez wiedzy i zgody rodziców niedoszłych dzieci. W 2012 r. łomżyński pogrzeb „dzieci utraconych” finansowałsamorząd. Teraz dzięki senackiej inicjatywie zapłaci za to FUS. I to słono. Zda niem Senatu, zasiłki pogrzebowe na poroniątka „nawczesnych etapach ciąży” kosztować będą FUS 170 mln zł rocznie. To wzrost o 13 proc. w stosunku do obecnych pogrzebowych wydatków funduszu. Dużo – ale trudno się oprzeć wrażeniu, że jest to rachunek nader optymistyczny. Senat pisze bowiem o 42–43tys. takich poronień rocznie – ale jednocześnie wiadomo, że na tym etapie poronieniem kończy się co piąta ciąża, a, zdaniem rządu, dobrodziejstwo „500plus” spowoduje, że na świat będzie przychodzić 400 tysięcy Polaków rocznie. Co oznacza nie 40, lecz 80 tysięcy wczesnych poronień i związanych z nim zasiłków. Czyli nie 170, tylko grubo ponad 300 mln zł. Ile z nich zgarną duszpasterze wyprawiający dzieci utracone do domu Pana? Nie wątpię, że Kościół jest w tej sprawie dobrej myśli.

AVEVALUE| 17268

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.