Motto tygodnia: Droższa benzyna to PiS-u wina.

Autor
AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA

Kij ma dwa końce świata

numer 52/16

W razie gdyby ktoś z Państwa robił jakieś szczególne plany na przyszły rok, to radzilibyśmy sobie darować. W roku 2017 nastąpi koniec świata. Tak, wiemy, że już kilka razy to słyszeliście, ale tym razem to już na pewno. Mówi tak wielebna Donna Larson z Kościoła Wieczności z Minnesoty, rabbi Juda ben Samuel z XII w. i Tomasz P. Terlikowski. Aha, i jeszcze Matka Boska, ale nie na pewno…

Wesołego Sylwestra

Pierwszy termin końca świata wyznaczony jest już na 1 stycznia 2017 r. Wyznaczyło go Braterstwo Miecza Bożego jeszcze w roku 2012, kiedy to nie nastąpił koniec świata wyznaczony przez kalendarz Majów. Członkowie bractwa wiedzą to z bardzo pewnego źródła, bo od samego archanioła Gabriela, który obiecał szefowi bożomieczowców, że tylko jego wyznawcy przeżyją, a cała reszta sczeźnie w ogniu piekielnym. Kłopot w tym, że nikomu nie udało się jak dotychczas potwierdzić faktu istnienia Bractwa Miecza Bożego, co może dowodzić, że albo jest to organizacja niezwykle tajna i zdyscyplinowana, albo składa się z czterech świrów, którzy siedzą w piwnicy przy świecach i szykują się na apokalipsę. Drugi termin Armageddonu znamy dzięki obliczeniom internetowego proroka Roberta Binniona, który przekonuje, że rok 2017 jest przełomowy, albowiem zbiega się w nim koniec wszystkich „biblijnychgeneracji”, a jest ich dokładnie 7. Według różnych interpretacji biblijne pojęcie „generacji”może bowiem dotyczyć 38, 40, 50, 70, 80, 100 lub 120 lat – i wszystkie kończą się akurat w roku 2017. Nie pytajcie dlaczego, i tak nie zrozumiecie. Zgadza się z nim inny ekspert od końca czasów Michael Palmer, który wieszczy, że w2017 r. „Ziemia zacznie bekać trzęsieniami, tsunami, wulkanami i pogodą, jakiej współczesna ludzkość nie widziała” i świat najprawdopodobniej skończy się 29 lipca – choć, jak sam Palmer przyznaje, ta konkretna data to tylko spekulacje.

Kobieta ścigana w ciemności

Gdyby apokalipsa nie wyrobiła się na drugi termin, ma jeszcze trzeci – 21 sierpnia. Tego dnia nastąpi bardzo spektakularne zaćmienie słońca – obejmie USA od morza do morza, zaciemniając 12 stanów, a także zachodnią Europę, choć trochę mniej. Zgodnie z Apokalipsą św. Jana po trzech dniach ciemności na ziemię zejdzie niewiasta obleczona w słońce z księżycem pod stopami, ścigana przez smoka wyposażonego w 7 głów i 10 rogów, który będzie miał w planach pożarcie jej dziecięcia, ale wszystko skończy się szczęśliwie – dla dziecięcia w każdym razie, bo dla ludzkości trochej gorzej. Fatalne konsekwencje zaciemnienia zapowiada tajemnicza proroczka (proroczyca?) ukrywająca się na portalu Telewizji Republika pod imieniem Anna Terra. O tym, że czekają nas „3dni ciemności”, wiemy od świętych – ojca Pio, Faustyny i Hildegardy – oraz błogosławionych: Marie Baori, Elizabeth Canori-Mora i Anny-Marii Taigi. Szczególnie ta ostatnia była precyzyjna: zapowiedziała, że „nicnie będzie widać, a powietrze będzie przepełnione zarazą, która dotknie przede wszystkim, ale nie tylko, wrogów religii”, oraz że „wczasie tej ciemności nie będzie możliwe użyć jakiegokolwiek oświetlenia wymyślonego przez człowieka, tylko poświęcone świece”. (Toostatnie może wiązać się z faktem, iż świątobliwa ta niewiasta żyła na przełomie wieków XVIII i XIX, jej wiedza na temat potencjału „oświetlenia wymyślonego przez człowieka” była więc dość ograniczona). Na szczęście po trzech dniach ciemności „święci Piotr i Paweł zstąpią z Niebios”, po czym „wielkieświatło wyjdzie z ich ciał i spocznie na kardynale, który ma zostać nowym papieżem”.

Papież i matka jego szefa

Jak niepokojąco odnotowuje Anna Terra, „dziwnew tym kontekście wydają się słowa papieża Franciszka”, zapraszającego młodzież na 2019 r. do Panamy. Powiedział on wówczas: „Nie wiem, czy będę wPanamie, ale zapewniam was o jednym: Piotr tam będzie”. Wprawdzie osoba mniej uduchowiona mogłaby uznać, że ostrożne planowanie na kilka lat do przodu to naturalna postawa u osoby po osiemdziesiątce, ale Anna Terra zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt: „Niezwykłejest także wybranie Panamy na tak ogromną imprezę, jaką są ŚDM. Dotychczasowe kraje goszczące setki tysięcy pielgrzymów z całego świata były znacznie większe. Teraz jest to mała Panama, gdzie może pojawić się problem z pomieszczeniem takiej ilości ludzi. A może nie będzie już setek tysięcy? Może pozostanie tylko ta reszta, o której mówi Pismo Święte? Reszta, która zachowała wiarę?”. No? Łyso Wam?

Islamistów ściągnie Luter

Tym bardziej że choć dokładna data apokalipsy może podlegać dyskusjom – na fakt, iż już na pewno wydarzy się akurat w przyszłym roku, naprowadziła nas Matka Boska, która „wXIX i XX wieku przychodziła na ziemię więcej razy niż we wszystkich pozostałych wiekach razem wziętych”. „Cóżinnego może być powodem takiej częstotliwości objawień maryjnych, jeśli nie Jej troska o ukochane dzieci stojące na krawędzi przepaści i krótki czas, który pozostał, by się nawróciły?” – zapytuje dramatycznie publicystka Telewizji Republika. Gdyby ktoś się dalej czepiał szczegółów, Anna Terra przypomina, że rok 2017 to 100-lecieobjawień fatimskich. No i, psiakrew, nie tylko. Także „innychjubileuszy, niestety w większości negatywnych wydarzeń” takich jak: 500-leciepowstania protestantyzmu, 400-leciepowstania różokrzyżowców, 300-leciepowstania masonerii, 100-lecierewolucji bolszewickiej, a także „70-lecieodzyskania przez Żydów swojego państwa po 2000 lat nieistnienia”. Z dobrych wiadomości lokalnych – 300-leciekoronacji obrazu jasnogórskiego w Częstochowie, ale trudno ocenić, czy równoważy to Żydów i masonów razem wziętych. Ale, powiedzmy sobie szczerze, żydomasoneria to dziecięcy chór wiedeński przy naszym najważniejszym wrogu: ciapatym. Np. „XIX-wiecznawizjonerka ukrywająca się pod imieniem Mistyczki z Tours” wyraźnie zapowiadała, iż „kiedy każdy będzie pewien, że pokój jest zapewniony, w czasie najmniej spodziewanym wybuchnie rewolucja”. Rewolucja będzie rzecz jasna straszna, „powszechnarzeź”, w wyniku której „Paryżbędzie wyglądać jak rzeźnia”, a księżom „poderżnięte zostaną gardła”. Skąd wiadomo, że chodzi o ciapatych? Bo „autor fundamentalnej pracy o objawieniach "Światmaryjnych objawień" Wincenty Łaszewski wskazuje, że zapowiedzi podrzynania gardeł, a także okrutnych prześladowań Kościoła wskazują, że wielce prawdopodobne jest to, że chodzić może o zamieszki wywołane przez muzułmanów” – wyjaśnia, no kto, zgadniecie?, Red. Terlikowski. Który w polskich mediach jest głównym prorokiem nadciągającej apokalipsy. Na najróżniejsze sposoby.

Rzeki wysychają, płacz ikon nawodnią

Przykład: w Rosji i nie tylko płaczą ikony. „Zjawiskate miały miejsce m.in.w Rostowie nad Donem, Odessie, Równym, Nowokuzniecku”, a ostatnio także „nieopodalTbilisi, w domu świeckich prawosławnych”. Wcerkwi pw. proroka Eliasza w Czigirinszczinie na Ukrainie ikona Chrystusa Zbawiciela płacze krwią od 2016 r. „Jakwiadomo, i płacz, i krwawy płacz ikon jest dany nam przez Boga, aby ostrzec nas przed nadchodzącymi straszliwymi wydarzeniami, mówił na ten temat prawosławny metropolita czerkaski i czigirinski Ioann” – wyjaśnia red. Terlikowski i dodaje, że ostatni raz do takiego wysypu płaczliwych ikon doszło przed Rewolucją Październikową. Inny znak jest taki, że w Aleppo toczą się krwawe walki, a Aleppo przecież znajduje się, uwaga, „wszeroko pojętej Ziemi Świętej”. „Oglądajączdjęcia ze zniszczonego miasta, trudno uciec od porównań z wizją siostry Łucji z trzeciej tajemnicy fatimskiej. Zniszczone miasto, strzelający ludzie…” – wieszczy red. Terlikowski. Można się zastanawiać, dlaczego podobnych skojarzeń nie wywoływał Bagdad czy Kabul, ale odpowiedź zdaje się dość prosta: w czasach amerykańskich inwazji to chrześcijanie strzelali do muzułmanów, a w Państwie Islamskim bywa odwrotnie. I jeszcze – dodaje red. Terlikowski – „kilkatygodni temu Darek Malejonek opowiadał, że – zgodnie z zapowiedziami Apokalipsy – właśnie zaczął wysychać Eufrat, źródło życia na Bliskim Wschodzie”. Darek Malejonek, gdyby ktoś nie wiedział, to taki koleś z dredami, co kiedyś ćpał i grał reggae, a potem spotkał Jezusa i założył zespół Arka Noego. Jak on mówi, że Eufrat wysycha, to koniec pieśni.

Wieczność jest mini

Gwoli ścisłości, Eufrat wysycha w wyniku kombinowanej nieodpowiedzialności władz tureckich i irackich oraz Państwa Islamskiego, z których każde prowadzi rabunkową gospodarkę wodną i zabawia się tamami – ale przecież plan boży realizuje się na najróżniejsze sposoby. Są też inne argumenty na rzecz rychłej zagłady. Wielebna Donna Larson osobiście obliczyła, że rok 2017 wyznaczy „koniecczasów”, albowiem Biblia głosi, że człowiek będzie władał ziemią przez 6000 lat, a akurat w 2017 r. upływa dokładnie 6 mileniów od stworzenia świata. Donna to wie, bo obliczyła, że Adam został stworzony w 3983 r. przed Chrystusem. Wielebna podkreśla też, że rok 2017 to 70. rocznica decyzji ONZ w sprawie ustanowienia Izraela i 50. rocznica zjednoczenia Jerozolimy. A obie te liczby mają biblijne znaczenie: 50 to liczba dni między Wielkanocą a Zesłaniem Ducha Świętego, 70 zaś to liczba z Księgi Daniela, rozdział 9, wersety 24–27. Księga Daniela przewiduje „ohydęspustoszenia”, poprzedzającą powrót Mesjasza, który nastąpi za „70tygodni” – co z bliżej nieokreślonych przyczyn uznaje się za 490 lat. Wielebna Donna to pastorzyca z Kościoła Wieczności, który przebił się do opinii publicznej głównie zamieszaniem w billboardową kampanię antyaborcyjną „Stopthe Negro Project”, wymierzoną przeciw rozpoczętej w 1939 r. akcji edukacyjnej w zakresie antykoncepcji i praw reprodukcyjnych, adresowanej do młodych Afroamerykanek. Oczywiście dziś słowo „Negro”jest w pełni niecenzuralne, toteż zadyma, którą wywołało umieszczenie go na billboardach – nawet w kontekście krytycznym – wprawiła Kościół Wieczności w daleko idące zmieszanie i zaowocowała wyjaśnieniem, że Kościół nie ma nic wspólnego z rasistowsko brzmiącą kampanią, wynajął jej tylko salę, bo „sekretarkabyła na urlopie”.

Trump zejdzie do podziemia

No i nie zapominajmy o rabbim Judzie ben Samuelu z Regensburga, chasydzkim cadyku z przełomu wiekówXII iXIII, który już wykazał swoją wiarygodność przez 3 bardzo rzetelne prognozy. Przewidział otóż podbicie przez Turków Jerozolimy w 1517 r. przekazanie Palestyny pod mandat brytyjski przez Ligę Narodów w1917 r. a także zajęcie Jerozolimy przez Izrael po wojnie sześciodniowej w 1967 r. Na rok 2017 przewidział on „początek mesjanistycznego końca czasu” i w zasadzie wszyscy powinniśmy się bardzo przejąć – gdyby nie to, że nie ma żadnych dowodów na to, iż świątobliwy ów mąż rzeczywiście poczynił te przepowiednie, które mu się przypisuje: źródłowy niemiecki tekst nie został odnaleziony, a wszystkie krążące po świecie cytaty zdają się pochodzić z tego samego angielskiego tłumaczenia z dziennika „IsraelToday”. Niepokojące wiadomości dobiegają ponadto z USA, gdzie

przywódcy świata już przygotowali się na nieuniknioną apokalipsę, którą sprowadzi na Ziemię planeta Nibiru, zwana też Planetą X. Świśnie nam ona koło ucha we wrześniu i zasypie Ziemię gradem odłamków, niszcząc wszystko, co żyje – z wyjątkiem wzmiankowanych światowych liderów politycznych i ekonomicznych,

którzy za pomocą wierteł, użytych wcześniej do wykopania tunelu pod kanałem La Manche, zbudowali sobie wielki podziemny kompleks. Jego 2 znane człony znajdują się pod Górami Skalistymi i pod Denver, a wszystko jest połączone z Waszyngtonem za pomocą podziemnej kolei dużych prędkości. Nibiru przelatuje przez nasz Układ Słoneczny co 3,6 tys. lat i podczas jednej z takich wycieczek zderzyła się z planetą o nazwie Tiamat, zlokalizowaną między Marsem i Jowiszem, w wyniku czego powstała Ziemia, która została następnie zaludniona przez gatunek homo sapiens, wyhodowany sztucznie przez Anunnaków, wysoce rozwiniętą rasę zamieszkującą planetę Nibiru. Annuacy wyhodowali ludzi, bo potrzebowali siły roboczej do kopania złota w Afryce. Nasza wiedza o Planecie X pochodzi ze starożytnych zapisów sumeryjskich, natomiast informacje o jej rychłej kolizji z Ziemią podaje niejaki Robert Vicino, który ma to do siebie, że jest właścicielem firmy surwiwalowej Vivos, budującej bunkry gwarantujące przetrwanie wojny nuklearnej, pandemii i apokalipsy. Z tego powodu opinie prezesa Vicino bywają podważane przez osoby, które sądzą, że kieruje nim niska chęć zwiększenia zysku dzięki wykreowaniu popytu na swoje produkty. Niska, nie niska – sytuacja jest, sami przyznacie, groźna. Niezastąpiony red. Terlikowski radzi: „Abyuniknąć dramatu, trzeba wiele modlitwy. Różańce w garść!”. Jeśli o nas chodzi, sugerowalibyśmy

kieliszki. ?? [email protected]

Foto autor| Ilustr. KRZYSZTOF OLEJNIK, Foto popis| Tomasz Terlikowski – piąty koń apokalipsy. AVEVALUE| 30363

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.