Motto tygodnia: Duda krew prezesowi psuje. Dlaczego? Bo wetuje.

Autor
TADEUSZ JASIŃSKI

Gliński na zakupach

numer 03/17

Głupota nie jest chorobą śmiertelną.

Jeśli komuś się wydaje, że kupienie „Damy z łasiczką” wraz z przyległościami to dla Ministerstwa Kultury wypadek przy pracy, to powinien jak najszybciej przejrzeć na oczy.

Willa dla Sellina

Ledwo Gliński z Sellinem nauczyli się poruszać po ministerialnych korytarzach, już zrobili sobie prezent. Wgrudniu 2015 r. łyknęli coś, co wisiało w ogłoszeniach o sprzedaży nieruchomości od co najmniej pięciu lat. To coś stało w Wejherowie i było 330-metrowym piętrowym budynkiem z podpiwniczeniem. Budynek wybudowano w 1925 r. Był z cegły, dach miał kryty dachówką imożna się w nim było ganiać po ośmiu pokojach. Do tego dochodziła działka o powierzchni 1849 mkw. z nieźle utrzymanym ogrodem. Za taką chałupę pośrednik winszował sobie 3 duże bańki. Za metr wychodziło zatem nieco ponad 9 tys. zł. Jak na Wejherowo, cena po zbóju. Jednak nie dla Ministerstwa Kultury. Pisiaki od kilku lat usiłowały bowiem namówić platformerskich ministrów kultury na szarpnięcie się na wejherowską posiadłość. Ministerstwo było jednak niewzruszone. Waliło je równo, że w willi przed wojną spotykała się inteligencja Wejherowa i dawnego powiatu morskiego. Tak samo jak fakt, że podczas okupacji willa została zajęta przez gestapo. Omilanowskiej i jej poprzednika nie wzruszało też to, że z tej willi wywożono Polaków z przeznaczeniem do zamordowania w Lesie Piaśnickim, a w jej piwnicach przechowywane były wydarte ofiarom przedmioty i ubrania. Wszystkie te fakty jednak współgrały z planami Glińskiego i Sellina. I to nie tylko tymi politycznymi, o czym świadczyłaby wypowiedź tego drugiego tuż po kupieniu wejherowskiej piętrówki. – PiS przywiązuje dużą wagę do polityki historycznej, do polityki pamięci; uważamy, że można ją prowadzić poważnie poprzez trwałe instytucje – gardłował Sellin. Teraz niesprzedawalna, acz gustownie wykończona i wyposażona Villa Musica przez kilka lat będzie doprowadzana do stanu jeszcze bardziej świetlanego. Za kolejne podatnicze miliony.

Zamek dla krzyżaków

Krzyżacki zamek w Sztumie należy do gminy, czyli do społeczeństwa. Radni uchwalili miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który przewiduje dla zamku funkcje oświatowe, konferencyjne, hotelowe, turystyczne. Z usługami typu spa nawet. Cenę wywoławczą na wzgórze zamkowe razem z zabudowaniami ustalono na 4 mln zł. Nabywca może liczyć na 50 proc. bonifikaty. Znaczy za 2 miliony wejdzie w posiadanie gotyckiej warowni. No i nic z tego. Chętnych nie było. Od czego jednak Ministerstwo Kultury? Burmistrz skrobnął pismo do Glińskiego i zaprosił wiceministra Sellina. Ten wypowiadał się o pomyśle przejęcia zamku przez państwo bardzo ostrożnie. Ale zanim sam nawiedził Sztum, wysłał na przeszpiegi dyrektorów Muzeum Zamkowego w Malborku. Jego oddział mieści się na dawnym krzyżackim zamku w Kwidzynie. A ponieważ w magazynach malborskich znajduje się mnóstwo nieeksponowanych wykopalisk wydobytych podczas badań archeologicznych, to co stoi na przeszkodzie, by utworzyć jeszcze jedną filię– w Sztumie?, I to właśnie obiecał Sellin podczas wizyty. O tym, kto ma być dyrektorem nowego nabytku, na razie nie wspomniał.

Hotel dla designu

– Muzeum Narodowe w Krakowie kupiło budynek, który znają wszyscy mieszkańcy Krakowa, budynek dawnego hotelu Cracovia wraz z działką. Budynek jest usytuowany naprzeciwko głównego gmachu Muzeum Narodowego w Krakowie – odkrył pod koniec grudnia Amerykę wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Położenie naprzeciw Muzeum Narodowego było jedynym argumentem do zapłacenia spółce Echo Investment 29 mln zł. Za obiekt tak naprawdę niewart złamanego grosza. Orbis w 2011 r. opchnął Echu hotel za ponad 32 mln zł. A właściwie za prawo do użytkowania wieczystego gruntu, na którym stoi budynek. W umowie pojawił się bowiem zapis zakazujący prowadzenia w nim działalności hotelowej przez 10 lat pod groźbą 5 mln zł kary na rzecz Orbisu. Echo Investment chciało początkowo wysadzić wszystko w powietrze i postawić w tym miejscu galerię handlową. A tu dupa. Radni uchwalili miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zabraniający budowania czegoś do handlu wielkopowierzchniowego. No to Echo wykombinowało, że walnie w miejsce Cracovii biurowce. I znowu skucha. Wojewódzki konserwator zabytków wpisał hotel do rejestru zabytków. Echo Investment było ugotowane. Po włożeniu w ruderę następnych kilkudziesięciu milionów z budżetu Kraków ubogaci się o jakże nietypową dla tego miasta placówkę. WCracovii będzie muzeum – designu i architektury.

Renesans dla Czartoryskiego

Renesansowy zamek w Gołuchowie z okalającym go parkiem do II wojny światowej był jednym z największych prywatnych muzeów w Europie. W1939 r. majątek został odebrany właścicielom przez III Rzeszę. Po wojnie na mocy dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego o reformie rolnej dobra arystokratycznego rodu zajęło państwo. Od 1951 r. w zamku mieści się oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu. Muzeum usunęło zniszczenia z lat wojny i wyposażyło sale we własne zbiory. Ekspozycja obejmuje gobeliny, renesansowe malarstwo europejskie, rzadkie okazy mebli i rzemiosło artystyczne. Park, oficynę i zabudowania gospodarcze zamku przejęły w 1974 r. Lasy Państwowe i urządziły tam muzeum kultury leśnej. Co prawda Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy 25 września 1992 r. rozsądził przedwojenne testamenty właścicieli i ustalił, czego kto się może domagać, ale nie rozstrzygnął, czy domaganie się ma sens prawny. Potomkowie deliberowali, aż w 2008 r. wystąpili o zwrot nieruchomości do Sądu Okręgowego w Kaliszu. Sprawa ciągnęła się latami i nic nie wskazywało na to, aby spadkobiercy magnaterii mogli coś ugrać. W końcu wzięli się na sposób. Uderzyli do organu administracyjnego – do wojewody. Organ państwa na wniosek spadkobierców spojrzał przychylnie i orzekł, że nieruchomość z zamkiem nie podlega działaniu dekretu PKWN o reformie rolnej. Orzeczenie stało się prawomocne 31 marca 2016 r. Państwowy organ pozbył się własności państwa. W tym czasie u władzy było już PiS. I miast rzucić się w batalię prawną odkręcającą to wszystko, nie zrobiło nic, co byłoby korzystne dla budżetu. Zwłaszcza że w sprawie nic nie jest przesądzone. Sąd w Kaliszu wciąż ma na tapecie sprawę, w której sam pozew waży dwie tony. Postąpiono przeciwnie. Wicepremier Gliński doszedł do porozumienia między Fundacją Książąt Czartoryskich – bo to o tę familię chodzi – a skarbem państwa. Umowa została zawarta 28 grudnia zeszłego roku. Opiewa na 20 mln zł. Budżet wysupłał zatem pieniądze na coś, co należało do skarbu państwa. A nawet gdyby nie, to testamenty i zapisy ordynacji obligują Czartoryskich do udostępniania zbiorów zwiedzającym. Czyli gdyby Muzeum Narodowe miało się wyprowadzić, to spadkobiercy powinni dalej udostępniać zbiory. Poza tym zamek jest objęty ochroną prawną napodstawie wpisu do rejestru zabytków województwa wielkopolskiego. Tak jak ponad 150-hektarowy park wpisany do rejestru zabytków pół wieku temu. Zbiorom, zamkowi i parkowi nic ze strony Czartoryskich nie groziło. Nawet jako właściciele nie mieli prawa kiwnąć tam palcem.

Chodziło też o Sellinową prywatę. Wnowo pozyskanym dobru narodowym ma powstać muzeum piaśnickiej rozwałki – filia Stutthofu. Jego dyrektorką została Teresa Patsidis, mieszkająca wWejherowie była wieloletnia asystentka Sellina. Radna, która do tej pory dawała się lokalsom poznać z prowadzenia konkursów na najładniejszy balkon, ogród i ozdobę choinkową. Z muzealnictwem stykała się sporadycznie – podczas zwiedzania.

Propozycja Glińskiego ucieszyła akcjonariuszy i zarząd firmy. Nie co dzień państwo przychodzi bowiem z pomocą firmie prywatnej, która źle zainwestowała.

AVEVALUE| 31031

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.