Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Gier ty ch

numer 06/17

Kto dał, a kto nie dał Urbanowi.

Wielu dziennikarzy szczyci się faktem, że udało im się przeprowadzić rozmowy z wybitnymi postaciami. Niektórzy uczynili z tego znak rozpoznawczy i stali się gwiazdami, jak Oriana Fallaci (niemylić z „fellatio”), przy której brudy prali Gandhi, Brandt, Arafat, Chomeini, Xiaoping czy Kaddafi. WPolsce odpowiednikiem włoskiej ikony dziennikarstwa była Teresa Torańska, która swego czasu wydała wywiady w formie książkowej. Było tego 9 tomów. Wśród rozmówców same znane polityczne nazwiska PRL i III RP: Ochab, Berman, Jaruzelski, Mazowiecki, Balcerowicz. Na spowiedź u Torańskiej zgodzili się nawet Jarosław Kaczyński i Jerzy Urban. Rzecz jasna – osobno. Więcej szczęścia od dziennikarzy prasowych mają zwykle dziennikarze telewizyjni. Po pierwsze, po wywiadzie nie muszą się jeszcze męczyć z jego spisywaniem i autoryzacją. Po drugie, przyciągają znacznie większą uwagę opinii publicznej. Gdy w 1977 r. David Frost maglował Richarda Nixona na temat afery Watergate, przed telewizorami rozmowę śledziło 45 milionów osób. Jest to historyczny rekord widowni programu o tematyce politycznej, którego nie udało się pobić do dziś nawet Danucie Holeckiej. Inna gwiazda dziennikarstwa telewizyjnego – Oprah Winfrey – na gadaniu z ludźmi dorobiła się majątku wycenianego na prawie 3 mld dolarów, co czyni ją 569. najbogatszą osobą na świecie. Dziennikarz „NIE”,któremu niestety zawsze wiatr w oczy i chuj w dupę, poszczycić się może w towarzystwie najwyżej długą liczbą osób, które wywiadu mu odmówiły. Sam mam na koncie – jeśli dobrze policzyłem – 58 takich przypadków. Dziewictwo straciłem z Waldemarem Pawlakiem, ówczesnym ministrem gospodarki – 18 sierpnia 2010 r. komunikat o wysłaniu mnie na drzewo kazał przekazać sekretarce. Później były postaci nie mniej znaczące – Doda, Nergal i Nelli Rokita. A dalej poszło już gładko.

Komorowski

W 2010 r. podjąłem wielomiesięczne starania o wywiad z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Asystentka z biura prasowego kancelarii wymyślała coraz głupsze powody niedostępności pana prezydenta, który oczywiście swobodnie wypowiadał się wówczas na łamach innych mediów. Gdy po kolejnym kłamstwie wyczerpała jej się amunicja, zaproponowała wypełnienie skomplikowanego formularza, który miał dopełnić niezbędnych formalności (rodzajwywiadu, język wywiadu, przewidywana data i godzina publikacji itp.). Zaznaczyła jednak, że nic to raczej w mojej sytuacji nie zmieni. Wkurwiony wpisałem więc w rubryce „tematykarozmowy”: „Zbioryroślin bylinowych w latach 1978–1982”. Czy pan prezydent nie znał się na botanice, czy powody były inne – do wywiadu nie doszło.

Kaczyński

Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że gdyby prezydentem został inny kandydat – Jarosław Kaczyński – to tak samo mógłbym się wypchać. Podczas kampanii przed drugą turą, gdy toczyła się zacięta walka o elektorat SLD, Kaczyński zaczął przymilać się komuchom, określając nawet Edwarda Gierka mianem „patrioty”. „Działałw takich okolicznościach, jakie wtedy były, ale to, że chciał uczynić z Polski kraj ważny – w tamtym kontekście, w tamtych okolicznościach – to była bardzo dobra strona jego działania, jego osobowości, jego poglądów” – mówił podczas wiecu w Sosnowcu prezes PiS. Ówczesny rzecznik sztabu wyborczego Paweł Poncyljusz na uczciwą propozycję wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim na łamach „NIE”odpowiedział jednak kilkunastosekundowym prychaniem.

Wałęsa

W 2010 r. wywiadu z okazji XX-lecia istnienia tygodnika odmówił też w specyficzny dla siebie sposób Lech Wałęsa. Na koncyliacyjny e-mail, nad którego wymową pociłem się pół dnia, o treści: „Rozumiemy,że drogi "NIE"i Pana często stały ze sobą w głębokiej opozycji. Mimo to mamy nadzieję, że Pan Prezydent zgodzi się na kilkudziesięciominutową szczerą autoryzowaną rozmowę. Byłoby to wydarzenie o dużym znaczeniu, także ze względu na to, iż dziś w coraz większej ilości kwestii się zgadzamy (choćbyocena braci Kaczyńskich)” odpisał (pisowniaoryginalna): „Zgodapod warunkiem dostarczenia mi wcześniej oryginalne ucho Urbana waszego szefa. Pozdrawiam LW”. Odpowiedzią Wałęsa pochwalił się na łamach mediów społecznościowych, o sprawie doniósł następnego dnia „Fakt”i zrobiła się chryja. W ramach zemsty udało nam się kilka tygodni później wkręcić Wałęsę w to, że NASA chce wysłać jego nasienie – jako jednej z najwybitniejszych istot w historii – na orbitę okołoziemską („Wałęsatryska w kosmos”, „NIE”nr 44/2010).

Belka, Schetyna, Zandberg

Strategii odmawiania tygodnikowi „NIE”było więcej. Marek Belka, wówczas prezes NBP, już w zasadzie znalazł termin na spotkanie, ale sekretarka kazała dzwonić za tydzień. Tygodni takich było kilkanaście, po którymś dałem spokój. Grzegorz Schetyna był bardziej uczciwy – na e-maile nie odpowiadał, a telefonu nie odbierał. Podobną strategię przyjął Adrian Zandberg z partii Razem – informatyk ten nie potrafi od kilku miesięcy odpisać na prosty e-mail.

Macierewicz i Palikot

Co sił w nogach spierdalał po Sejmie ganiany przeze mnie z prośbą o rozmowę Antoni Macierewicz – chował się po gabinetach i obiecywał podejść, gdy tylko znajdzie chwilę. Nie znalazł, a strategia starcia bezpośredniego w Sejmie wydała się po czasie gorsza – efekt był zawsze ten sam, a trzeba się było jeszcze nabiegać. Choć i

to było lepsze od postawy Janusza Palikota, który gotowy i autoryzowany wywiad w kwietniu 2015 r. kazał pod groźbą sprawy sądowej zdjąć z łamów „NIE”, bo doszedł do wniosku, że jednak źle wypadł.

Benedykt XVI i inne chłopaki

Osobną kategorię stanowią ludzie, którym prośby o rozmowę wysłałem niejako pro forma, wiedząc, że i tak nic z tego nie wyjdzie. Byli wśród nich papieże Benedykt XVI i Franciszek I, abp Stanisław Dziwisz, ówczesny premier Donald Tusk, a także, zdaje się najsympatyczniejsza postać w tym gronie, szef Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadi.

Zwierzęta i wariaci

Nie mając szczęścia wśród ludzi, postanowiłem szukać go u zwierząt. Nie udało mi się jednak zorganizować widzenia z psem, który badał Tu-154 na obecność materiałów wybuchowych przed wylotem do Smoleńska – nie zgodził się jego opiekun. Odmówiono mi także widzenia i rozmowy na temat uzależniania z Ramoną, maltańczykiem wokalistki Kory, na którego przychodziły paczki pocztowe z marihuaną. Gdy już jakimś cudem do wywiadu miało dojść, nie oznaczało to zaraz sukcesu. Amerykański gwiazdor porno James Deen nie potrafił podczas rozmowy telefonicznej złożyć zdania dłuższego niż 3 wyrazy. Z kolei mężczyzna, który twierdził, że był molestowany przez ojca Rydzyka i domagał się natychmiastowego spotkania, poległ, gdy podał adres, pod jaki mam się udać – szpital psychiatryczny wMorawicy.

Pedofil

W ciągu ostatniego miesiąca na wywiad dla „NIE”nie przystali kolejno: Janusz Piechociński, Paweł Kukiz, Ewa Kopacz i ponownie Komorowski, Schetyna oraz Pawlak. Wyjaśnienia, że nie chodzi o moją próżność, lecz jedynie zaspokojenie ciekawości naszych Czytelników, na nic się nie zdają. W związku z tym najlepsze, czym mogę się przez te lata pochwalić, to wywiad z 6-latkąidącą do szkoły, pedofilem ze Słowacji, wykładowcą Uniwersytetu Wrocławskiego przebierającym się na zajęcia w damskie ciuchy, kieszonkowcem, gwiazdą „TopModel” startującą do Sejmu z listy SLD oraz byłym obrońcą krzyża z Krakowskiego Przedmieścia. Pocieszenia w trudnych chwilach nie przynosi nawet Pismo Święte.

Giertych

W zeszłym tygodniu, po kolejnej od 2012 r. odmowie wywiadu przez Romana Giertycha, wysłałem mu fragment Ewangelii, sugerujący, że wytrwałość może zostać kiedyś wynagrodzona:, Dzień później Giertych wypiął się jednak definitywnie:, Panie Mecenasie, sprawa jest prosta – przy takiej wieloletniej serii niepowodzeń i Pan by przestał wierzyć! MICHAŁ MARSZAŁ

[email protected]

AVEVALUE| 20251

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.