Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Dziary narodowe

numer 52/16

Instytut Pamięci Narodowej sprawił, że więźniowie przelewają krew za Polskę, kłując sobie skórę.

Odkilku miesięcy więźniów siedzących w pudle w Jaśle nawiedzają prelegenci. Wysyła ich rzeszowski oddział IPN, a płaci za nie Służba Więzienna. Pogadanki dotyczą II wojny światowej i okolic. Na tapecie są cichociemni, powstańcy warszawscy i oczywiście żołnierze wyklęci. Po jednym z wykładów na zamieszczonej w sieci gazetce ściennej mamra w Jaśle pojawił się panegiryk temu wydarzeniu poświęcony: „Skazani wyrazili duże zainteresowanie tematem spotkania, pokazując, że osoby pozbawione wolności także interesują się historią XX wieku. Po prelekcji podkreślali ważną rolę tego typu przedsięwzięć w budowaniu poczucia patriotyzmu i deklarowali chęć uczestnictwa w kolejnych takich oddziaływaniach”. Poczucie patriotyzmu w jasielskiej tiurmie poszło jednak zdaniem klawiszy za daleko. Przeniknęło nie tylko do dusz osadzonych, ale wypełzło na ich ciała. Wypełzło nie do końca zgodnie z literą prawa, której to litery klawisze muszą się trzymać. Od dwóch lat obowiązuje bowiem ustawa o ochronie znaku Polski Walczącej. W niej zaś jak byk stoi, że „ktopublicznie znieważa Znak Polski Walczącej, podlega karze grzywny”. No i jest też o tym, iż „otaczanieZnaku Polski Walczącej czcią i szacunkiem jest prawem i obowiązkiem każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej”. Polskie obywatelstwo jest jednym z warunków bycia klawiszem. A skoro tak, to strażnicy więzienni zaczęli się miotać między „czciąi szacunkiem” a obywatelskim obowiązkiem „otaczania”. Symbol Polski Walczącej pojawiał się na skórze jasielskich więźniów coraz częściej. Zamiast się cieszyć z efektów patriotycznej reedukacji, klawisze wpadli w popłoch. Stanęli przed nierozstrzygalnym dylematem

– czy tatuaż z symbolem kotwicy na przedramieniu, na plecach czy na torsie więźnia jest czymś, co oddziałuje publicznie, a jeśli tak, to czy przypadkiem nie znieważa.

Niestety na tak postawione pytanie żadna prawnicza głowa w jasielskim więzieniu odpowiedzieć jednoznacznie nie umiała. Aproblem był, bo zdaniem przedstawicieli Służby Więziennej znaki umieszczane na skórze osadzonych „częstonie licują z powagą i historią ludzi, którzy za te symbole oddawali życie”. Na wszelki zatem wypadek Zakład Karny w Jaśle zwrócił się do instytucji, która nabałaganiła – do rzeszowskiego IPN. Poskarżyli się, że po ipeenowskich zajęciach osadzeni strzelają sobie dziary, „wykorzystując m.in.wizerunek polskiego godła, znak Polski Walczącej i podobizny osób związanych z polskim czynem zbrojnym”. Ipeenowcy tylko na to czekali. Podeliberowali chwilę i znaleźli rozwiązanie – podkarpacka Służba Więzienna i Rzeszowski Oddział IPN rozpoczęły wspólny program edukacyjny poświęcony symbolom narodowym i znakom patriotycznym. Prelegenci IPN będą teraz tłumaczyli więźniom znaczenie symboli patriotycznych na tatuażach. Nie tylko w Jaśle. W kolejce czeka 8 innych podkarpackich jednostek penitencjarnych ogarniętych więzienną falą patriotyzmu.

AVEVALUE| 6173

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.