Motto tygodnia: Czy to dublerka jest Dudowa? Nie, to prezes Gersdorfowa.

Autor
Jerzy Urban

Dudaizm

numer 45/16

U R B A N

W prawdziwej drużynie Kaczyńskiego nie ma żadnej kobiety. Usługują one jedynie mężczyznom w rolach premiera i ministrów. Firmują męskie decyzje. Gdyby przystępując do kampanii wyborczej, Andrzej Duda był kawalerem, prezes kazałby mu jak nic ożenić się z posłanką Pawłowicz, podobno panienką. Ten jednak ubiegł zalecenie wodza. Poślubił, jak wiadomo, pannę Agatę Kornhauser.

Nigdy nie spałem z Żydówką. Plotkują, że prezydent Duda to samo może powiedzieć o sobie.

Nosi on w klapie biało-czerwone logo, żeby nikt nie pomyślał, że to prezydent USA lub – co gorsza – Rosji. I tak zdobny udzielił wywiadu tygodnikowi „wSieci”. O swojej żonie powiedział, że jest Pierwszą Damą, co już jest śmieszne. Mąż nie mianuje swojej żony damą ani nie nadaje jej numeru kolejnego, bo to znaczy, że Dudową myli z dokumentami, które podpisuje. Mianowanie damami to robota zlecana przez rząd angielskiej królowej, ale ona nie ma żony. Prezydent mówi też o żonie Agacie, że nie zabiera głosu w sprawach politycznych, bo „to ja jestem politykiem, a nie ona”. Jeżeli już Pierwsza Dama, to nie jakaś „ona”,ale formy językowe są bagatelką. W przytoczonym zdaniu znajdujemy osłupiające przekonanie Prezydenta RP, że o sprawach politycznych nie może mówić każda obywatelka czy obywatel, lecz tylko zawodowy polityk. Taki ma pogląd na demokrację i wolność słowa. Ja nie podzielałbym nawet przekonania, że np. o miłości może mówić tylko zawodowa kurwa. Zaraz po zapewnieniu, że żonie zakleja usta, żeby nie mówiła o polityce, Duda wypowiada zdanie sprzeczne z poprzednim: „Agatajest osobą niezależną”. Jeżeli osoba pozwala sobą sterować, o czym wolno jej mówić, a na jaki temat nie wolno, znaczy to zdaniem Andrzeja Dudy, iż jest niezależna. Podobnie jak pisowski prezydent, rząd, telewizja, prasa. Takiego pojmowania niezależności trzyma się cała ekipa PiS, zatem jednogłośnie recytuje przekaz dnia, który co rano wkuwa na pamięć. Prezydent Duda mówił o żonie w związku z protestami w sprawie zakazu aborcji. Z zeszłotygodniowej rubryki w„NIE” pod nagłówkiem „Zczarnej dupy się wyrwało” wypisuję niektóre epitety księży i cywilnych pisowców pod adresem protestujących. Feminizm łamie granice zbydlęcenia. Manifestacje to rynsztok, a manifestantki są wulgarne i agresywne. Sabat czarownic. Wytrysk magii, czyli czarów. Demony aborcji. Itp. Dlaczego to Dudowa nie mogłaby się odnieść do tego szczucia? Przecież jest to wypędzanie diabła z samej kobiecości. Żona prezydenta ma jedyną w Polsce posadę, z której Kaczyński nie umiałby wyrzucić. W żadnych okolicznościach nie może np. nakazać Dudzie rozwodu, gdyż jest nie do pomyślenia, żeby PiS miało rozwodnika za swojego prezydenta. Zresztą kto widział rozwód manekina?, Przytwierdzonego na stałe prącia nie posiada większość uprawnionych do głosowania. Dlatego większość, że kobiety dłużej żyją, bo męskość skraca życie. Traktowanie kobiet przez polityków PiS jak worka na ciążę i jak służby w politycznej jadalni zmniejsza potencjalny elektorat tej partii. PiS z jednej strony zwiększa poparcie dla siebie różnymi obietnicami, chociaż ich koszty poniosą wszyscy, w tym wyborcy PiS. I jednocześnie zmniejsza liczbę na siebie głosujących, minimalizując człowieczeństwo oraz społeczną równoprawność kobiecą. Kaczyński odgryza własny ogon. Dziewczyny stanowią większość wśród 1,4 miliona studiujących. Oznacza to wielki przyrost kobiet z ambicjami zawodowymi, społecznymi, obywatelskimi. O żadnych parytetach w zatrudnieniu i przy awansach w patriarchalno-klerykalnym kraju nie ma zaś mowy. Jedna jedyna zagwarantowana kobiecie posada, mianowicie żony prezydenta, jest zajęta bez żadnego pożytku. I nawet pani Terlikowska nie zostanie biskupem, nie mówiąc już o twarzowym kapeluszu kardynalskim. Kobiety w czerni przebiegły Kaczyńskiemu drogę. Musi się wywrócić – pytanie tylko kiedy.

Przez całe życie płeć człowieka rozróżniałem tylko w łóżku. To łączy heteryków chodzących na czarne manifestacje z kroczącymi w niej lesbijkami i pederastami, gdyż nie forma kopulacji rzeźbi tożsamość ludzi.

Gdy byłem rzecznikiem rządu, gen. Jaruzelski wyrażał wobec mnie żal, że nie jestem zgrabną blondynką z długimi nogami i włosami. Marzenia Generała odziedziczył i wcielił w życie premier Mazowiecki, powołując Niezabitowską na rzeczniczkę. Dziś blondynki są w polityce potrzebne już tylko po to, żeby stanowić tło dla Kaczyńskiego, gdy przemawia. Za mównicą Macierewicza wojsko zastępuje dziewczyny jako też śliczne i budzące apetyt seksualny. Marzy mi się premierka Barbara Nowacka, która zwraca się do obywatelek, stojąc na skórze zdartej zKaczyńskiego i wygarbowanej starannie. ??

[email protected]

Foto autor| Rys. TOMASZ WIATER, AVEVALUE| 16114

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.