Motto tygodnia: Pyton grasuje, a policja protestuje.

Autor
MATEUSZ CIEŚLAK

Dom wariatów dla każdego

numer 05/14

Zupełnie niewinnego człowieka bezprawnie pozbawiono wolności.

Ani prokurator generalny, ani minister sprawiedliwości nawet palcem nie kiwną.

To historia prawdziwa. I dzieje się w naszym rzekomo demokratycznym kraju. W 2006 r. do szpitala psychiatrycznego

w Rybniku trafił Krystian Broll. Człowiek, który nigdy nie był leczony psychiatrycznie, nigdy też nie był sądzony za popełnienie jakiegokolwiek przestępstwa. Aż do momentu gdy jeden z sąsiadów pomówił go o groźbę karalną. Ponoć Broll groził mu pozbawieniem życia. Żadnych świadków zdarzenia nie było; ustalenie oparto na zeznaniach pokrzywdzonego. Niemniej prokurator skierował do sądu akt oskarżenia, a sąd…

Sąd nie miał żadnych dowodów, które wskazywałyby na winę oskarżonego, ale postanowił sprawdzić, czy Broll nie jest wariatem i zarządził jego przymusową obserwację psychiatryczną.

Od czerwca 2006 r. Broll jest więc więźniem – bo inaczej tego nie można określić. Jego więzienie to szpital psychiatryczny w Rybniku.

Co pół roku badają go lekarze.

Stwierdzają, że jest tak samo normalny jak większość z nas, lecz powinien pozostawać nadal w szpitalu, gdyż może dopuścić się jakiegoś czynu zabronionego (też jak większość nas). W opiniach przewija się mowa o możliwościach, bo czymś trzymanie Brolla trzeba uzasadnić.

Żeby nie być gołosłownym, przytoczę ostatnią opinię komisji. Została sporządzona 9 maja 2013 r. dla Sądu Rejonowego w Rybniku: W warunkach oddziału pacjent funkcjonuje poprawnie, nie łamie regulaminu, pozostaje w powierzchownych relacjach z innymi pacjentami, nie ujawnia większego zainteresowania życiem oddziału. Nie stwierdzamy u niego zachowań o agresywnym czy też autoagresywnym charakterze ani tendencji ucieczkowych (…) Pacjent stosuje się do formalnych wymogów, w tym brania leków, uczestnictwa w obligatoryjnych zajęciach terapeutycznych. W tej samej opinii czytamy: W związku z opisywanym stanem uważamy, że prawdopodobieństwo popełnienia przez pana Krystiana Brolla czynów zabronionych o znacznej społecznej szkodliwości z motywacji psychotycznych pozostaje wysokie. Pacjent nadal winien być leczony w warunkach szpitalnych.

Na podstawie takich opinii sąd przedłużał więzienie Brolla o kolejne pół roku, nie biorąc pod uwagę, że Broll nigdy nie popełnił żadnego przestępstwa.

Ten horror, jak łatwo policzyć, trwa już ósmy rok. Ale teraz jest jeszcze gorzej, niż było. Do ubiegłego roku więzienie Brolla przynajmniej miało pozory legalności.

Wzeszłym roku sąd przestał się nim w ogóle interesować. Na podstawie przytoczonej opinii sąd przedłużył przymusowy pobyt mężczyzny w szpitalu psychiatrycznym o kolejne pół roku. Ponownie sąd miał zająć się jego losem w grudniu 2013 r. Akta sprawy otrzymała nowa sędzia. Była przerażona tym, co tam zobaczyła i podjęła decyzję o odroczeniu posiedzenia w sprawie dalszego losu człowieka. Od tej pory sąd się nim już nie zajmował. Broll dziś przetrzymywany jest w szpitalu psychiatrycznym bezprawnie.

Od lat o uwolnienie mężczyzny walczy Rzecznik Praw Pacjenta (RPP)Szpitala Psychiatrycznego w Rybniku. Wpiątek 24 stycznia rozmawiał na ten temat z dyrekcją szpitala. Dowiedział się, że taka decyzja nie leży w kompetencjach kierownictwa placówki.

RPP wielokrotnie alarmował rozliczne instytucje o tym niesłychanym przypadku. W jednym z dokumentów przywołuje pisma, jakie kierował do dyrekcji szpitala oraz innych podmiotów: 25 maja 2011 r., 9 września 2011, 29 grudnia 2011, 14 lutego 2012, 7 maja 2012, 11 maja 2012, 28 marca 2013 r. W pismach tych przytacza nie tylko – jak stwierdza – nieprawidłowości, ale pisze o ewidentnych przestępstwach: niekompletnej dokumentacji medycznej, zastraszaniu, faszerowaniu środkami farmakologicznymi w odwecie za to, że pacjent miał czelność się skarżyć.

W dokumentacji medycznej pod datą 22 maja 2012 r. znajduje się zapis uzasadniający zwiększenie dawki podawanych psychotropów: Zalecana przez sąd intensyfikacja leczenia.

Intensyfikację rozpoczęto 25 maja 2013 r. U Brolla zauważono zobojętnienie, ogromny wysiłek wkładany w najprostsze czynności, jak rozmowa, przeczytanie czy napisanie prostego tekstu, trudności z oddychanie, chodzeniem, raptowny wzrost ciśnienia krwi. 28 czerwca RPP zażądał wyjaśnień i dokumentacji leczenia. W efekcie na początku czerwca zredukowano podawanie psychotropów. Pacjent znów mógł myśleć, rozmawiać i pisać.

O tym, że Broll był pozbawiony wolności bezprawnie, przekonani są m.in.były ordynator jednego z oddziałów rybnickiego szpitala i były dyrektor ds. lecznictwa tegoż szpitala: Sytuacja, w jakiej znalazł się pan Broll, jest absolutnie niedopuszczalna, albowiem przede wszystkim w sposób ewidentnie bezzasadny został on ograniczony w sferze przysługującej mu wolności (…) A nadto naruszone zostały zasady wykonywania orzeczeń sądowych.

Kiedy jeszcze przetrzymywanie Krystiana Brolla w szpitalu psychiatrycznym miało pozory legalności, jego przypadkiem zajęła się Komisja Psychiatryczna ds. Środków Zabezpieczających. Jej przedstawiciele zapoznali się z dokumentacją szpitalną oraz sądowo-psychiatryczną, rozmawiali z uwięzionym człowiekiem i personelem szpitala. Potraktowali kolegów po fachu, czyli lekarzy rybnickiego szpitala, z daleko idącą wyrozumiałością: Wskazane wydaje się, aby po przeprowadzeniu planowego konsylium zespół zajmujący się leczeniem pacjenta ustalił z nim indywidualny plan terapii, także poza farmakologicznej, którego celem powinno być doprowadzenie do uchylenia przez sąd środka zabezpieczającego. RPP oraz pełnomocnik przetrzymywanego człowieka twierdzą, że szpital do dziś nie wdrożył nakazanej terapii. Choć od wizyty członków komisji w szpitalu mijają 2 lata, Broll wolności nie odzyskał.

Na temat jednego z przestępstw popełnionych wobec niego zostało złożone doniesienie do prokuratury w Rybniku. Sprawa wydawała się jednoznaczna, skoro nawet Sąd Okręgowy w Gliwicach (nadzorujący działania sądu rybnickiego) stwierdził złamanie prawa: Umieszczenie Pana w okresie od 4.07.2006 do 29.05.2008 r. w oddziale o wzmocnionym zabezpieczeniu było bezpodstawne (…) Wobec powyższego zaleciłem Dyrektorowi Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku bezwzględne przestrzeganie orzeczeń sądów określających środki zabezpieczenia, a Sądowi Rejonowemu w Rybniku sprawowanie właściwego nadzoru w tym zakresie. Ale prokuratura umorzyła postępowanie, uznając, że doszło do przedawnienia przestępstwa nieuzasadnionego pozbawienia wolności.

Horror z Krystianem Brollem w roli głównej znany jest nie tylko prokuratorowi generalnemu oraz ministrowi sprawiedliwości. Wiedzą o nim także marszałek i wicemarszałkowie śląscy, którym podlega rybnicki szpital psychiatryczny. Pełnomocnik więzionego tam mężczyzny jest w posiadaniu wielu pism z urzędu marszałkowskiego, w których pisze się o jakichś postępowaniach wszczynanych wtej sprawie. Tylko nie ma ani jednego pisma o zakończeniu postępowania. Nikt też z samym zainteresowanym nigdy nie porozmawiał.

Wiele razy o interwencję proszony był Rzecznik Praw Obywatelskich. Podobno niedawno zaczął sprawę badać. Może coś z tego wyniknie.

Najbardziej jednak przeraża postawa organów ścigania. Pełnomocnik Brolla kilka razy informował prokuratora generalnego o horrorze dziejącym się w Rybniku. Pisma kierował za pośrednictwem prokuratur w Gliwicach oraz w Rybniku. Wreszcie z Prokuratury Generalnej nadeszła odpowiedź do prokuratury w Rybniku z zaleceniem wszczęcia śledztwa. Ostatecznie sprawa wylądowała w prokuraturze w Raciborzu. Śledztwo miało dotyczyć niedopełnienia obowiązków służbowych przez prokuratorów prokuratur w Gliwicach i w Rybniku oraz sędziów sądów w Rybniku. Jak wynikało z doniesienia, mieli oni działać w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu ukrycie przestępstw popełnionych przez lekarzy i inny personel szpitala psychiatrycznego w Rybniku.

Żadnego śledztwa nie było. 17 grudnia 2013 r. prokurator, do którego rzecz trafiła, odmówił wszczęcia postępowania. Uzasadnił: Dla przypisania danej osobie udziału w zorganizowanej grupie przestępczej (…) działalność podejmowana w takiej grupie musi wyczerpywać znamiona przepisu zabronionego ustawą, a więc musi stanowić przestępstwo. Wobec braku ustaleń w zakresie działań przestępczych (…) nie może być mowy o działaniu zorganizowanej grupy przestępczej.

Ale w doniesieniu te działania zostały wyszczególnione. Czyżby więc pan prokurator popełnił kolejne z wielu przestępstw, których dotyczyło skierowane na jego ręce doniesienie?

Krystian Broll nadal jest pozbawiony wolności. Niejaki Trynkiewicz, skazany za zadźganie dzieci, daje pretekst do uchwalenia nowych aktów prawnych mających ułatwiać zamykanie ludzi w psychuszkach.

Tymczasem gdyby Broll po siedmiu latach zamknięcia hipotetycznie kiedyś wolność odzyskał, z powrotem można go zamknąć łatwo i bez wyroku. Od lat w polskim kodeksie karnym funkcjonuje art. 94. Mówi on, że w ciągu 5 lat od zwolnienia z psychiatryka sąd może ponownie uwięzić człowieka na mocy samego tylko podejrzenia, iż może on popełnić czyn zabroniony. Jak z tego wszystkiego wynika, wystarczy zwykłe widzimisię, by na lata człowieka zamknąć. Bez przestępstwa, bez sądu, bez wyroku…

Foto autor| Rys. MARCIN BONDAROWICZ

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Art. 94 uchylony przez art. 1 pkt 56 ustawy z dnia 20 lutego 2015 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 396), która weszła w życie z dniem 1 lipca 2015 r.

  • To wielka nieuczciwość ludzka pozbawiać bez udowodnionych przyczyn . A któż mu zapłaci za ograniczenie jego wolności Protestuję przeciw takiemu załatwianiu spraw