Motto tygodnia: Czy to dublerka jest Dudowa? Nie, to prezes Gersdorfowa.

Autor
BOŻENA DUNAT

Apetyt na głód

numer 47/16

PiS chce, aby kobiety rodziły wszystko, co zagnieździ się w ich macicach. Nawet lepiej, jeśli to chory potworek. Wtedy za poród dostaną premię 4 tys. zł.

Co, jeśli bonus musi wystarczyć na długo, bo dzieciak mimo braku perspektyw na normalność uparcie trzyma się życia?, Można pomóc mu odejść. Prawie bezkarnie. Byle nie w spektakularny sposób. Żadnej siły fizycznej. Wstrząsów mózgów, połamanych żeber, siniaków. Wystarczy dobrze dobrać dietę.

Madzia

Nowy Sącz. Kobieta zadzwoniła na pogotowie. – Nagły przypadek! Córka ma 6 miesięcy… Nie rusza się. Jest biała – szlochała. – Czy oddycha? – dociekał dyspozytor. – Nie wiem… nie wiem. – Niech pani przyłoży policzek do ust dziecka, tak najłatwiej złapać oddech. Proszę uciskać klatkę piersiową…, Pogotowie dojechało szybko, ale dziecko nie żyło. Przyczyna śmierci?, Dziewczynka zmarła z wycieńczenia, najprawdopodobniej w wyniku śmierci głodowej kilka godzin temu – zdecydował doktor po pobieżnych oględzinach. Burza wmediach. Jak to dziecko zmarło z głodu?! W Polsce? Zlinczować rodziców! Małżeństwo natychmiast trafiło do aresztu. Brat trupka wylądował u bliskich. – Chcieliśmy dla córki jak najlepiej. Znachor polecił wdrożyć ekologiczną dietę – wyjaśniła matka. Jakiś granulat, susz roślinny, rozwodnione kozie mleko. Wyśledzono, że rodzice odżywiali się tradycyjnymi artykułami spożywczymi z najwyższych półek. Dobre wędliny, ryby, ciasta. Byli wykształceni i zamożni. W chwili zejścia dziewczynka ważyła niewiele ponad 3 kilo. Mniej niż w chwili narodzin. Dlaczego matka uwierzyła znachorowi?, Czy dlatego, że głodna Madzia była grzeczna? Tym grzeczniejsza, im bardziej głodna? Wostatnich dwóch tygodniach przed śmiercią zamieniła się w ideał. Nie brudziła pieluch, nie płakała. Nie wymagała uwagi osób trzecich. Lekarz określił elegancko, że „dzieckonie miało sił wykazywać jakichkolwiek oznak życiowych”.

Oliwier

Pogotowie do Oliwiera z Bytomia wezwała sąsiadka. Pomyślała, że z dzieckiem dzieje się coś złego. Mówiąc krótko: z chałupy obok cuchnęło. Co może śmierdzieć w tak szczególny sposób? Poza tym od tygodnia nie widziała chłopczyka na spacerze. Matka też gdzieś przepadła. Pewnie pije – przypuszczała kobieta. Lekarz stwierdził zgon 3-miesięcznego chłopca. Jego mama Agnieszka była w domu. 19 lat. Trzeźwa. Niemowlak skrajnie zaniedbany. Mniejsza o poparzenia na skórze. Dzieciak przypominał rówieśników ze zdjęć z obozu zagłady w Oświęcimiu. Można było policzyć każde żebro. – Nie był regularnie karmiony – ustalił lekarz. Agnieszka to dobra dziewczyna, ale nie była gotowa na macierzyństwo. Może gdyby dostała wsparcie od matki. Ale ta umarła. Albo od ojca chłopca. Ale on siedział w więzieniu. Wspieraniem zajął się więc Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Ocenił, że Agnieszka jest bezradna. Wyznaczył opiekuna społecznego. Zaglądał raz w tygodniu. Ostatnio 2 razy zastał zamknięte drzwi. Potem zachorował. Zwolnienie było krótkie, tygodniowe. Czy można mieć do człowieka pretensje?

Kacper

Chłopiec umarł w szpitalu na zapalenie płuc – miał 8 lat i ważył 9 kg. Wchwili przyjęcia prawie zimny, tylko 30 stopni. Lekarze powiadomili prokuraturę o zagłodzonym dziecku. Matka Anna, 33 lata. siedmioro dzieci z trzema ojcami. Z powodu ostatniej ciąży, tej z Kacprem, sławna w Bogatyni. Dzieci była aż trójka naraz. „Nasze trojaczki”- ucieszył się burmistrz. Podarował rodzinie wózek.

Chłopcy byli chorzy. Kacper najbardziej. Ciężkie porażenie mózgowe. Nie widział, nie słyszał, nie mówił. Nie jadł. Anna się starała. Nie gotowała Kacprowi specjalnych dań. Rozgniatała na papkę to, co jedli wszyscy. Np. ziemianki z tłuszczem. Pieniędzy miała mało, żyła z alimentów. Nie była przedsiębiorcza. Zdarzało się, że opieka przysyłała węgiel na zimę i zastawała zamknięte drzwi. Gdy starsze dzieci zaczęły wagarować, rodzina znalazła się pod lupą opieki społecznej. Diagnoza: Anna sobie nie radzi. Ograniczona władza rodzicielska. Kurator. Jak to się stało, że kurator nie zauważył wychudzenia Kacpra?, Zwykle chłopiec był przykryty. Jak to się stało, że ostatnie 2 lata swego życia nie był rehabilitowany?, – Mam brać na jedną rękę Kacpra, na drugą Maćka, również chorego na porażenie, a w usta siatę z zakupami? – To Anna. W pomocy społecznej rozmawiano, że warto załatwić Kacprowi dowóz na rehabilitację. Ale gmina nie miała takich możliwości.

Oskar

Kobieta pędziła jak do pożaru. – Oskarku, Oskarku – łkała. Gdy dojechała do szpitala, chłopak nie żył. 6 lat. 6 kilo, zamiast standardowych 21. Same gnaty. Ordynator oddziału dziecięcego z Żar powiadomił prokuraturę, że chłopiec mógł zostać zagłodzony. Cierpiał na porażenie mózgowe i padaczkę, ale przyczyną tak niskiej wagi były nie tylko choroby podstawowe. Dziecko umierało w męczarniach przez kilka tygodni. Z głodu – nie mieli wątpliwości biegli. Pielęgniarka z przedszkola dużo wcześniej zauważyła, że z Oskarem jest źle. Wszczęła alarm. Ośrodek Pomocy Społecznej wysłał do państwa K. kuratora. – To nie jest rodzina patologiczna, nie wymaga nadzoru – ocenił. Pomoc nie ma więc sobie nic do zarzucenia. Zresztą dawała na dożywianie Oskara, ostatnio 150 zł. Lekarka, która oglądała chłopca na krótko przed śmiercią, też nie. Chłopiec był odwodniony, wypisała więc skierowanie do szpitala. Nie jej wina, że matka dowiozła trupka. Urszula zapewniała, że dbała o chłopca najlepiej jak potrafiła. Po prostu nie chciał jeść. Bóg

Zwykle prokuratura zamyka matki (rodziców) w areszcie. Trafili tam rodzice Madzi. „Zostaną za kratami 5 lat” – informował rzecznik. Małżonkowie nie uczestniczyli w pogrzebie córki. Przysłali za to piękny wieniec z szarfą: „Odkochających rodziców”. Najłagodniejszym zastosowanym środkiem jest w takich sprawach nadzór policyjny. Prokurator zastosował go w przypadku Agnieszki. – Bo to bardzo nietypowa śmierć – ocenił odejście Oliwiera. Śledczy analizują każdy drobiazg. Czy zwyrodnialcy bili pociechę? Zwykle nie. Najczęściej na ciałach zagłodzonych dzieci nie ma śladów fizycznej przemocy. Czy wrzeszczeli na maleństwo na ulicy? Wprzypadku Madzi, Oliwiera, Kacpra, Oskara nikt nic takiego nie słyszał. Madzia przebywała na ogół w sypialni na poddaszu. Rodzice czekali, aż całkiem wydobrzeje. Sami prowadzili normalne życie towarzyskie, bywali w lokalach. Agnieszka wychodziła z Oliwierem na spacer po 21.30. Sąsiadki uważały, że pędzi z wózkiem na imprezę. Ona wyjaśniła jednak, że spacery odbywały się o tej porze z uwagi na dobro malca. Bez świeżego powietrza nie mógł zasnąć. Pytania się piętrzą. Czy rodzice chodzili z dzieckiem do lekarza? Jeśli tak, jest to dowód, że los malca nie był im obojętny. Agnieszka była w przychodni z tak błahym problemem jak wysypka. Zrujnowała się nawet na płatki mydlane do prania pieluch, bo doktor powiedział, że po odstawieniu proszku placki z synowskiej pupy znikną. To nieprawda, że podczas zakupów przedkładała piwo nadmleko dla niemowląt. Wjej mieszkaniu znaleziono zamknięte kartony mleka. Rodzicom Madzi też zależało na córce. Właśnie dlatego ściśle stosowali się do wskazówek znachora. Susz sprowadzali aż ze Słowacji. Urszula kochała Oskara. Ale przy porażeniu mózgowym występuje zwiotczenie mięśni. Zanika odruch połykania, te dzieci nie mają łaknienia. Miała dzieci i mnóstwo obowiązków, bo mąż pracował za granicą. Madzia. Rodzice dobrowolnie poddali się karze. Sąd Rejonowy w Nowym Sączu kazał im przez 2 lata pracować na rzecz osób starszych przez 40 godzin tygodniowo. Uczestniczyć w psychoterapii. Zapłacić 26 tys. zł na fundusz pomocy postpenitencjarnej. Oliwier. Sekcja nie ustaliła w sposób jednoznaczny, co było przyczyną jego śmierci. Kacper. Prokuratura z Jeleniej Góry zarzuciła Annie, że nie zapewniła synowi podstawowej opieki lekarskiej w sytuacji pogarszającego się stanu zdrowia. Ostatecznie odstąpiła od oskarżenia, ponieważ z opinii biegłych wynikało, że podstawową przyczyną śmierci Kacpra nie był głód. Oskar. Urszula miała najmniej szczęścia. Niedawno Sąd Okręgowy w Zielonej Górze skazał ją na 5 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci syna. Podstawą była jednoznaczna opinia biegłych: dziecko umarło z głodu. Wmęczarniach. Jeśli chłopak nie chciał przełykać, powinien być dokarmiany w szpitalu za pomocą sondy i kroplówek. Proces trwał długo, kobieta była w ciąży. Poprosiła o odroczenie kary. Nie udało mi się ustalić, czy trafiła do więzienia. Pewnie szybko wyjdzie z celi. Ma pod opieką troje małych dzieci. Prawda, że w tych historiach nie ma nic nadzwyczajnego? Co innego, gdyby chodziło o wyskrobane zygoty.

[email protected]

Foto autor| Rys. PAWEŁ KUCZYŃSKI, AVEVALUE| 25484

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.