Motto tygodnia: Gwałt, rety, co się dzieje? Prąd drożeje? Nie drożeje.

Antypolonista

numer 46/2018

Żydzi plują na polskiego bohatera, żeby wyłudzić więcej forsy.

Polak bardziej znany na świecie od Lecha Kaczyńskiego, Wałęsy i Wojtyły razem wziętych to wbrew pozorom nie poseł Bartosz Kownacki, lecz Wiliam Joseph Blazkowicz, z zawodu komandos. Ma mocno zarysowaną szczękę, 191 cm i 111 kg. Urodził się w USA, ale 15 sierpnia, czyli w dniu cudu nad Wisłą, a w takim dniu rodzą się wyłącznie Polacy pełną gębą. Z powodu okazałych rozmiarów żaden mosiek na kaczych nogach Wiliamowi nie fiknie, tyle że nie eksterminuje on obrzezańców, tylko tłumy nazistów, co w świetle proweniencji jest zupełnie zrozumiałe: ojcem mu polski goj, zaś matką polska żydówka, potomek takiej pary nie może mieć we krwi zamiłowania do polskich obozów koncentracyjnych. B.J. niechybnie wziąłby udział w tegorocznym Marszu Niepodległości, razem z prezydentem Dudą krzycząc „Cześć i chwała bohaterom!”, gdyby nie to, że w realu jest całkiem niezdolny zarówno do defilowania, jak i do skandowania patriotycznych haseł. Amerykański komandos z polsko-żydowskim korzeniem to bowiem postać fikcyjna, wymyślona przez twórców gry „Wolfenstein” w celu podprogowego sączenia antypolskich treści.

 

Tyrolskie porcięta

„Wofnestein” na rynku pojawił się w 1981 r. Blazkowicz głównym bohaterem jest od roku 1992. Od tego czasu przeznaczona na komputery i playstation strzelanka, polegająca na ukatrupianiu nazistów w niemieckich mundurach sprzedała się w milionach egzemplarzy. Blazkowicz znany jest na całym świecie, ale nad Wisłą wzbudza wyjątkowy entuzjazm, bo bez litości szlachtuje odwiecznych wrogów naszego narodu, przy okazji wypowiadając kilka kwestii w języku Jarosława Kaczyńskiego. Choć jego jednoczesna znajomość hebrajskiego oraz żydowska matka od zarania budziły uzasadniony niepokój, nic nie zapowiadało tragedii. Przeciwnie.

Blazkowicz stał się polskim bohaterem narodowym, pod względem popularności bijącym Kościuszkę, Bema i Hermaszewskiego.

Dumni Polacy poczuli się docenieni przez MachineGames, szwedzkiego producenta, z powodu niemal zupełnej polskości postaci numer jeden, a także ze względu na obecność w grze innych polskich smaczków w rodzaju plakatów z napisem „Polskie Tatry w moim sercu”, przedstawiających chłopca ubranego w tradycyjne tyrolskie porcięta.

„Nie spodziewałem się, że w tak słynnej grze główny bohater będzie mówić po polsku i że tyle w niej będzie polskich akcentów”, „miło jest usłyszeć polski język w takiej grze”, „jestem szczęśliwy, że główny bohater tłucze nazistów, mówiąc po polsku”, „że Polaka wybrali do takiej roli, to wielki zaszczyt dla naszej ojczyzny, szkoda tylko, że ani razu nie użył zwrotu »kurwa mać«” – pisali.

Przy okazji wśród polskich graczy rozgrzała dyskusja o charakterze fundamentalnym: dlaczego twórcy gry uczynili Blazkowitza jawnym prawie Polakiem chociaż nie morduje on Niemców, tylko nazistów? Dysonans z łatwością wytłumaczono faktem, iż naziści to pojęcie precyzyjniej oddające rzeczywistość, bo przecież w Wehrmachcie służyli Norwegowie, Holendrzy, Duńczycy, a nawet niejaki Joseph Tusk.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.