Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Antypisowskie równanie

numer

Profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego wpadł na pomysł, aby na egzaminie zakpić z sytuacji politycznej w Polsce. Trwa zbieranie chrustu na stos, na którym będzie spalony.

Gdyby dr hab. Adam Roman był politologiem bądź socjologiem, z pewnością zdawałby sobie sprawę z tego, że żartując z PiS, z urzędującej premier czy ministra Macierewicza, wkłada swą arcymądrą głowę do lwiej paszczy. Ale dr hab. Adam Roman jest matematykiem i informatykiem.

Chyba ciągle jeszcze pełni funkcję zastępcy dyrektora Instytutu Informatyki i Matematyki Komputerowej UJ. Odpowiada za dydaktykę, czyli kształcenie studentów. Tak przynajmniej było w chwili pisania artykułu. Dziś może być inaczej.

Żart dr. Romana miał związek właśnie z dydaktyką. Studentom, którzy zjawili się na egzaminie z rachunku prawdopodobieństwa i statystyki, rozdał formularze egzaminacyjne. Było tam kilka zadań. Na ich rozwiązanie studenci mieli dwie i pół godziny.

Egzamin nazywał się „Dobra zmiana”.

Za zadanie pierwsze egzaminowani mieli szansę otrzymać 10 punktów. Treść zadania brzmiała: „Z danych historycznych wiadomo, że co dwudziesty e-mail przychodzący na serwer KOD-u to mail z wirusem od PiS-u (tzw. pisowirus). W przypadku nadejścia pisowirusa filtr antyspamowy KOD-u rozpoznaje go w 90 proc. przypadków. W przypadku nadejścia normalnego, niezawirusowanego maila, w 10 proc. przypadków filtr myli się, mówiąc, że nadchodzący mail to pisowirus. Właśnie nadszedł mail, który filtr sklasyfikował jako pisowirus. Jakie jest prawdopodobieństwo, że mail jest rzeczywiście pisowirusem?”.

całość na łamach

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.