Motto tygodnia: Czy to dublerka jest Dudowa? Nie, to prezes Gersdorfowa.

Akt oralnego nieposłuszeństwa

numer 18/2016

Żadna rzecz, którą Prawo i Sprawiedliwość uczyniło przez ostatnie pół roku, nie przeraziła mnie tak, jak poniższa wiadomość. Z TVN 24, dodajmy, a nie z Radia Maryja.

„Gimnazjaliści mieli sprofanować hostię.

– Nastolatkowie z Jasła odpowiedzą za obrazę uczuć religijnych po tym, kiedy przyjęli komunię świętą i wypluli opłatek na ziemię zaraz po wyjściu z kościoła. Nastolatkowie podczas przesłuchania przyznali się do winy i usłyszeli zarzuty. Co grozi nastolatkom?

– No właśnie, mówimy o nastolatkach. Bo gdyby było to osoby dorosłe, pełnoletnie, to kodeks karny za obrazę uczuć religijnych przewiduje karę nawet do dwóch lat więzienia. Ale jako że mówimy o osobach, które nie są osobami pełnoletnimi, to ich sprawa zajmie się sąd rodzinny…”.

I dalej: nastolatkowie – donosi krakowska reporterka TVN 24 Marta Gordziewicz – zachowywali się „dosyć kontrowersyjnie”, jeden podszedł do kolejki, ale się rozmyślił, dwoje pozostałych „przyjęło komunię”, ale zaraz potem wyszli z kościoła.

„Ksiądz wyszedł za nimi i znalazł hostię. Wierni, którzy wyszli za nim, znaleźli drugą, połamaną – stąd podejrzenie o tym, że to właśnie nastolatkowie wypluli tę hostię”.

Ksiądz wezwał policję, policja przesłuchała dwoje dzieci, które przerażone przyznały się do winy.

„Sąd, kiedy zapozna się materiałami zgromadzonymi w tej sprawie, będzie decydował, co dalej z szesnastolatkami…”.

***

Nie do końca wiadomo, z jakimi materiałami, bo corpus delicti pozostał w rękach księdza, który najprawdopodobniej moczy go w wodzie w nadziei, że kawałek przaśnego pieczywa zamieni się w mięsień serca człowieka w stanie agonii, co zapewni franciszkanom w Jaśle dochody porównywalne do tych z kościołów z Legnicy i Sokółce, gdzie ostatnio stwierdzono podobne cuda.

To akurat bez znaczenia.

Znaczenie ma fakt, iż nikt – także nowoczesne, proeuropejskie, cywilizowane ponoć medium, jakim jest „pierwsza polska telewizja informacyjna” – nie dostrzegł grozy tego wydarzenia.

Trójka gimnazjalistów dostaje małpiego rozumu. Nie dopuszcza się aktów wandalizmu, nikogo nie atakuje, nikogo nie obraża. Zachowuje się nieco niestosownie, bo chichocze w miejscu sprawowania kultu, po czym to miejsce opuszcza. Opuszczając – być może – wypluwa na ziemię 2 kawałki pieczywa, przez część ludzi na świecie uważane za obiekt kultu.

Co dzieje się dalej w demokratycznym kraju?

Ksiądz, który zna troje delikwentów będących praktykującymi katolikami, wzywa ich do siebie i opierdala. Jak chce być surowy i bezwzględny, dzwoni do ich rodziców. Dzieci dostają wciry – albo nie; zniechęca ich to do papizmu – albo nie; umieszczony w wodzie wypluty opłatek zamienia się w serce Jezusa – albo nie. Żadne z tych wydarzeń nie dotyczy państwa.

A co dzieje się w państwie wyznaniowym?

Ksiądz wzywa policję, która przyjeżdża i aresztuje trójkę dzieci, które być może wypluły „konsekrowaną hostię”. Być może – albowiem nikt wypluwania nie widział, co skądinąd powinno wyłączać tę czynność spod działania art. 196 kk, który wyraźnie stwierdza: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej”.

Skoro nikt nie widział, to nie sposób też stwierdzić, czy czyn miał charakter umyślny – co jest warunkiem karalności przestępstwa z art. 196 – czy młodzi np. zakrztusili się ciałem bożym, bo Szatan w nich wstąpił albo Duch Święty ich pokarał za dowcipasy na mszy. Co więcej – w ogóle nie wiadomo, czy hostie znalezione przed kościołem pochodzą z paszczy podejrzanych, bo dowód przestępstwa nie może zostać zbadany np. na obecność DNA czy ślady zgryzu, albowiem nie został przez policjantów zabezpieczony – wręcz przeciwnie, pozostawiono go w rękach osoby składającej zawiadomienie o przestępstwie. Zamiast tego policja aresztowała troje – powiedzmy szczerze – dzieci i zastraszyła je skutecznie. Nie wiemy, czy przesłuchanie odbyło się w obecności rodziców albo adwokata, ale wiemy na pewno, że „przyznanie się” zdecydowanie nie było w ich interesie – przy braku świadków i dowodów dzieciaki powinny spuścić psy na bambus zamiast pucować się jak dzieci.

całość na łamach

Wasze komentarze 8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Pani Radaktor, madrze Pani pisze, ze wszystkim co powyzej sie zgadzam. Tylko jedno nie daje mi spokoju – czy Pani przypadkiem nie okazywala publicznie zachwytu z powodu wyboru pana ministranta Dudy na prezydenta?

  • Mniej więcej pół wieku temu, miałem wtedy ok 13 lat, zostałem ateistą. Na moje wychowanie mia-ła spory wpływ moja babka i jej siostra, obie wierzące, ale nie dewotki, w dodatku tzw. rasowe przedwojenne inteligentki. W ich domku PB szwendał się po kątach i spełniał sporo pożytecznej roboty przynajmniej jeżeli chodzi o wychowanie niesfornego wnuka: „Jak będziesz grzeczny to pój-dziesz do nieba, a jak będziesz bisurmanił to do piekła”. Wszelkie moje wątpliwości związane z wia-rą, były tłumione w zarodku. Np. kiedyś w radio usłyszałem śpiewy chóralne i zgłosiłem babce wąt-pliwość, co do atrakcyjności nieba, w którym miały ponoć na okrągło rozbrzmiewać „chóry aniel-skie”. Babka wybrnęła z tego błyskawicznie i sprytnie uspakajając mnie, że „chóry anielskie” śpie-wają w niebie sto razy piękniej niż te w radio, a poza tym w każdej chwili będę mógł grać w niebie w piłkę nożną i wcale nie będę musiał słuchać tych chórów.
    Tak więc do 13 roku życia byłem ortodoksyjnym katolikiem wierzącym święcie w nieśmiertelność duszy i ciała zmartwychwstanie. Życiu w stanie Łaski Wiary było bardzo wygodne i miłe: Pan Bozia był dla mnie łagodny i mogłem grzeszyć ile wlezie, gdyż często chodziłem do komunii.
    Nadszedł jednak dzień w którym mój dar łaski wiary została brutalnie odebrany mi przez mego naj-lepszego kolegę, niejakie Piotr N., ksywa Bruner. Pobieraliśmy wspólnie komunię i Bruner z takim zapałem walił się w klatę przy mea culpa, że obserwując go poczułem zawiść: Ten to k*rwa wierzy! Ma pewne sto razy lepsze niż ja miejsce tuż przy boku Ojca!
    Jakież było moje zdziwienie, gdy po wyjściu z kościoła Bruner z rozmodlonej fałszywie gęby wyją opłatek, Ciało K*rwa Chrystusa!, i … dał je psu. Zdarzenie to wywarło na mnie spore wrażenie, pa-miętam je do dziś ze wszystkimi szczegółami. Była burza, wracaliśmy do domu przez park. Na-pi*rdalały pioruny. Trzymałem się od Piotrusia z daleka, bo byłem pewien, że Pan Bozia takiego numeru Brunerowi nie daruje i d*jebie mu, jak tej parszywej Balladynie, piorunem. A tu dupa, nic. Gdy następnego dnia Piotruś dostał z polskiego piątkę, a ja dwóję, – mimo że obaj, po równo nic nie umieliśmy, – czara goryczy się przelała i na zawsze straciłem łaskę wiary. Szkoda, że wtedy za takie rzeczy nie było sankcji karnych, bo niewątpliwie podp*erdoliłbym Piotrusia na policję, on poszedł by do pierdla, czyli spotkałaby go zasłużona kara boska, a ja nie straciłbym wiary. I może dziś byłbym jakim ministrem, a może i prezydentem…

  • Tak sobie płyniemy z dnia na dzień – i, aby dopełnić modnego w tym sezonie obsrywania PiS-u za wszystkie przywary Ciemnogrodu nad Wisłą.
    Dobrze jest być na fali i na bieżąco, mniam, mniam, jaka ta Platforma sprawiedliwa obywatelska i światowa a PiS wredny. Ale cofnijmy się trochę wstecz pamięcią, kto tak wytrwale i w znojnym trudzie pracował aby nam Ciemnogród rósł i rozkwitał.
    Kochany Wołku, a czy pamiętasz, za czyich to rządów wprowadzono do Kk sławetny przepis art 196 o karalności obrazy uczuć religijnych? No to przypominam: w 1997 za rządów…….Cimoszewicza.
    A może to PiS-wcy prokuratorzy włączą od kilku lat po sądach Urbana za Chrystusa zdziwionego.
    A może to PiS-wscy sędziowie TK w 2015r przyklepali art 196 Kk jako zgodny z wszelkimi konstytucyjnymi normami wolnej i świeckiej krainy nad Wisłą?
    Wątpię, aby w tę idiotyczną chryję z okładaniem gówniarzy paragrafami Kk wtrącał się bezpośrednio ktoś z PiS-go rządu. To jest poczucie wszechwładzy klechów i gorliwości policyjno – prokuratorskiej hodowane w tym kraju od wielu lat – więc niech mi Wołek nie wciska że „….Żadna rzecz, którą Prawo i Sprawiedliwość uczyniło przez ostatnie pół roku, nie przeraziła mnie tak…”

    • jestem podobnego zdania i uwazam, ze jesli opluwac PiSowcow, to tylko razem z tymi co byli przed nimi. Cala klasa polityczna do wymiany, tyle, ze nie ma na kogo. Niby PO to bylo takie mniejsze zlo – ale trudno nie pamietac, ze to oni zaczeli w kulki leciec z TK, dorzucajac paru na zapas. Pomimo wielkich uprzedzen do PiS musze z bolem d*py przyznac, ze nie sa wcale gorsi od poprzednikow – sa tylko mniej subtelni w tym co robia.

  • @T.Pimko
    A może zrobimy konkurs na największego dewota spośród dotychczas miłościwie nam panujących prezydentów RP? Nie jestem pewien, czy Duda wygrywa w tej konkurencji z Komorowskim, że już o Wałęsie nie wspomnę.
    Nawet poczciwy Kwachu potrafił się rozczulić po kielichu z abepe Głódziem i pleść głodne kawałki o katolickiej Polsce.
    Stary już jestem i wszystko mi jedno – ale przynajmniej chciałbym, aby prezydent nie było kretynem, czego by nie można powiedzieć o niektórych poprzednikach Dudy.

  • Za moich czasów – nauki religii w latach 80-tych kościół kat. miał inne metody walki z opłatko – wypluwaczami. Mieliśmy wykład o przypadkach samobójstw czy nagłych zgonów świętokradców. Oczywiście wg. księdza każdy przypadek świętokradztwa kończył się śmiercią. To było ostrzeżenie – za wyplutkę Bozia rzuca klątwę i się umiera. Albo choróbsko nagłe jakieś albo idzie się śladem Judasza.
    Więc to co jest dziś to pikuś, tylko sąd rodzinny lub sąd karny! Oto dobra nowina – Bozia już nie zabija za sprofanowanie hostii.
    Poza tym to co dziś to pikuś w stosunku do średniowiecza, gdy Żydów pastwiących się nad hostią palono na stosie. Przypomnijcie sobie cud poznański bodajże.

    • Nigdy się nie umierało po wypluciu Hostii. Pan Bóg ma na ukaranie człowieka całą wieczność. Jedynie znieważenie Ducha Świętego jest niewybaczalne. Radzę nie próbować.

  • Zżeranie ciała proroka, chłeptanie jego krwi, jest jak najbardziej pożądane.Gorzej, gdy ktoś pod wpływem impulsu, postanawia zostać wegetarianinem.
    W tym kraju nie uznaje się wegetarian i cyklistów!