Motto tygodnia: Gdy Szydło słyszy spicz Junckera, czuje się jak jasna cholera.

Adrian ty kanalio

numer 29/2017

Jak myślicie, do kogo tak naprawdę zwracał się Jarosław Kaczyński, gdy wrzeszczał z trybuny: „Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata”? Do posłów opozycji? Czy może jednak do prezydenta, z którego zdradzieckiej mordy padło kilka godzin wcześniej ultimatum podważające sens pisowskiej reformy sądownictwa?

Wystąpienie Dudy – „nie podpiszę nowelizacji SN, jak nie uchwalicie mojej poprawki o wyborze członków KRS większością trzech piątych posłów” – budzi oczywiście daleko idące wątpliwości. Czy wtrącając się – cokolwiek znienacka – w proces legislacyjny pisizacji Sądu Najwyższego, prezydent gra z rządem, czy przeciwko niemu? Większość przeciwników dobrej zmiany bez wahania wskazuje bramkę nr 1 – uznając wystąpienie prezydenta za zagrywkę, która ma zamydlić oczy co naiwniejszym przeciwnikom rządu. Liczba głosów koniecznych do wyboru członków KRS nie ma najmniejszego znaczenia, mówią, bo ustawa o KRS, podobnie jak ta o SN, są z gruntu niekonstytucyjne, prezydent nie ma prawa ich podpisać i jego żądanie większej większości przy wyborze członków KRS nic nie zmienia…

Z punktu widzenia konstytucji czy poszanowania dla zasad państwa prawa – mają oczywiście rację. Ale z punktu widzenia PiS zmiana jest zasadnicza.

Pozbawiając PiS możliwości samodzielnego i dowolnego kształtowania składu Krajowej Rady Sądownictwa – a w konsekwencji całego korpusu sędziowskiego, bo to KRS decyduje, kto zostaje sędzią i kto idzie na emeryturę – Duda uderza w sedno pisowskiej „reformy sądownictwa”.

Jarosław Kaczyński w sposób niezwykle głęboki przyswoił mądrość Józefa Wissarionowicza, iż „kadry decydują o wszystkim”. Najważniejsze zmiany, forsowane przez PiS przy ogromnym oporze społecznym – począwszy od Trybunału Konstytucyjnego, poprzez media publiczne, aż do zamachu na sądownictwo – sprowadzały się w istocie do wymiany kadr: tu i teraz, bez oglądania się na prawo. Najpoważniejsze zarzuty dotyczące łamania konstytucji – zarzuty, przed którymi PiS nie jest w stanie się obronić – dotyczą właśnie zmian kadrowych: przerywania zapisanych wprost w konstytucji kadencji, unieważnienia dokonanego zgodnie z konstytucją wyboru. Gdy idzie o wymianę kadr, Prawo i Sprawiedliwość kieruje się zasadą z rozkazu Stalina nr 227 – co zresztą otwarcie przyznał ostatnio poseł Piotrowicz; „Obywatele naciskają na nas: ani kroku do tyłu”. Dla mnie, jako postkomunistki honoris causa, jest w tym, nawiasem mówiąc, coś wzruszającego: prokurator ze stanu wojennego, który w charakterze wzorca postępowania dla ultraprawicowego nacjonalistycznego rządu cytuje rozkaz Stalina z wielkiej wojny ojczyźnianej. Historii nie wydrapiesz.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • O Matko, ja i chiba połowa Ludzieńków i Narodu w Naszej, Ukochanej Ojczyźnie made in Poland, ma głęboko w dupie KTO mianuje najwyższych, średnich i niskich sędziów i tyle. NAJWAŻNIEJSZE jest to, żeby one orzekali bezwissimiśnie o sprawach, które im wykręci loteryjka ichniego prezesa i żeby NIKT, w promieniu 1.000 mil morskich nie WAŻYŁ się wpływać na ich sądowanie, poza kopaniem ich w dupę i smarowanie jem pędzlem, maczanym w terpentynie, przedziałka w kroku, jak będą się pierdolizowali z robotą. Sam byłem świadkiem w prostej sprawie, a sędzina dwa razy przekładała wydanie wyroku i ja trzy razy pierdzieliłem TO SAMIUSIEŃKO, kuervas !!! No i trza, mojem zdaniem, tak uprościć postępowanie, żeby nie było tak, że jak były afery z Grobelnym, czy natenczaskie Amber Goldowskie, w których są tysiące poszkodowanych, to prokuratorszczyki przesłuchują WSZYSTKICH poszkodowanych, cuj wie po kiego grzyba ! Potem widzimy w telewizorni, jak na stole przed sędziami leży parę hektarów akt. KTO TO PRZECZYTA I SPAMIĘTA, kuervas, hę ?! To nie można przesłuchać dwóch-trzech, a reszta robi LISTĘ SPOŁECZNĄ, jak w kolejce po mięso za komuny i podpisuje oświadczenie: „Mnie też trafił ten skurwysyn na tyle to a tyle złotych, na które mam kwity” – i cześć ! No i przywrócić KOLEGIA ORZEKAJĘCE w drobnych sprawach, które się sprawdziły – znaczy się te kolegia – i nie musimy zapatrzać się z zapartym stolcem i kopiować anglosaskich sędziów pokoju, no bo warcholenie się sąsiadki z sąsiadką, która powiedziała, że jej mamusia dawała dupy za pieniądze nie ma nic wspólnego z pokojem, kuerwas.
    Hej !-

  • Adrian….adrian ale jednak zdołał wygrać wybory prezydenckie z wielkim bonzo Bronkiem !

  • To chyba po tych ostatnich wizytach osobistości ze światowego świecznika Andrzejkowi odbiła palma -myśli sobie ,,co mi tam jakiś DZIAD ze żoliborza będzie się wtrącał do życia”

  • Prezydent USA Trump potem książę William i księżna Kate … Prezes w rozpaczy izolacjonisty pozwolil na parkiety miedzynarodowe co spowodowalo , ze Maliniakowi woda sodowa udezyla do glowy.

  • Pieprzycie Hipolicie – do piszących powyżej. A może jednak Adrian postanowił być Andrzejem? W końcu to prawnik z wykształcenia, więc jakąś podstawową analizę sytuacji potrafi sobie wykoncypować. Ja bym tylko chciał, żeby na koniec tego prezydenckiego zrywu wewnętrznego nie okazało się, że to sterowane jednak było. I w dodatku nie z Żoliborza, martwi mnie bowiem najbardziej jego skłonność do klękania na zimnych, kamiennych posadzkach.

  • Dla mnie Maliniak to przygłup któremu na jarmarcznej strzelnicy udało się trafić w dychę i nie wie już od dwu lat co zrobić z wygraną nagrodą.
    Popuszczam w bokserki ze śmiechu po tym co pierdolił vetując. Prawnik, który połamał kilkakrotnie konstytucję, którego potępili jego profesory, Obama, UE, Komisja Wenecka, wszystkie organizacje prawnicze świata staje przed kamera i pierdoli, ze mu sprawiedliwość leży na sercu!
    Chujek z pogardą wyrażający się o 82 proc Polaków, którzy nie głosowali na psiarnie, wyraża troskę o „zwykłego człowieka”, a gdy pałują „zwykłego człowieka” protestującego pod jego pałacem, to ta kurwa opala się w Juracie.
    Chujek firmujący rozkradanie i psucie państwa, tabuny misiewiczów ssące krew polskich spółek państwowych, banków, ubezpieczalni, mediów publicznych; przygłup firmujący swoją zgodą samowolę aparatu służb specjalnych pozbawionych parlamentarnej kontroli opozycji; skurwysyn wypisujący pogardliwe tweety o kilku procentach polskich obywateli LGBTO; menda, który milczy, gdy deptane są prawa kobiet i zamykane ośrodki dla kobiet, które doświadczyły przemocy; śmieć, który na obchodach rocznic Solidarności nie pamięta o Wałęsie; kurwa, która składa hołdy mordercom wyklętym, obrzydliwym antysemitom i faszystom; gnida, który milczy, gdy do kosza wyrzucane jest milion podpisów obywateli domagających się referendum w sprawie edukacji polskich dzieci; półgłówek, który kłamał frankowiczom i biznesmenom; debil, który nie zabrał głosu, gdy palono kukły Żyda, rąbano pomniki Romów i gdy faszyści maszerowali ulicami polskich miast; bladź, który nie miał przyzwoitości spotkać się z premierem odchodzącego rządu, za to nocami uprawia wirtualny sex z Ruchadłem Leśnym i Karoliną Wazeliną; kretyn, który pod osłona nocy zaprzysięgła dublerów na stanowiska obsadzone w Trybunale Konstytucyjnym i łamie konstytucję z trzaskiem i obrzydliwym wyrazem świńskiego ryja.

    Budyń, wazelina i plastelina. Marionetka. Adrian. Klęczak, który nie potrafi opanować grymasów nienawiści. „Polityk” podwórkowy wyciągnięty z kapelusza i zrobiony na bóstwo przez agencje pr na czas kampanii prezydenckiej. Chuj bez jaj, bez honoru, przyzwoitości i godności; przestępca konstytucyjny staje przed kamerą i śmie mówić o prawie i sprawiedliwości! O tempora, o mores!

    A wśród ludzi przyzwoitych, tych którzy walczą o sądy i resztki demokracji, konsternacja i wybuchy empatii:
    „Może trzeba wesprzeć prezydenta? Może się obudził i zostanie Andrzejem?” Nie trzeba. Wyjął go pokurcz z kapelusza, a potem podeptał, zeszmacił, zgnoił. Adrian mówił, że deszcz pada i jeździł na nartach i dalej robił co mu kanalia kazała. Dziś, nawet jeśli jego veta są próba wybicia się na niepodległości trzeba powiedzieć wprost:
    Strzeż Polskę siło wyższa od takich sprzymierzeńców jak Adrian.
    – I pamiętajcie Polacy: kanalia kanalii oka nie wykole!

    • @narciarz: ale wjekszoc z przczolka biedermeieru, nad którym unosi się woń kapusty i zwietrzałego piwa wybrala P.P. , gdy jednoczesnie ludzie z płaskimi stopami, drobnomieszczanie i dorobkiewicze poslugujacy sie jezykiem straganirskim onanizowali sie centralizmem post-prl-woskim.