Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Jak uprawiać ziemię

numer 18/2017

Dwie rzeczy są pewne: śmierć i zarobek na pochówku.

 

15 552 polskich cmentarzy zajmuje powierzchnię ponad 18 tys. ha. Tylko 1879 nekropolii należy do samorządu. Większość do Kościoła kat. To dane GUS.

– 18-hektarowy cmentarz przynosi rocznie milion złotych wpływów. 18 tys. ha daje tysiąckrotnie wyższy zysk – mówi znajomy przedsiębiorca.

Nie liczył odpłatności za msze pogrzebowe, obecność księdza na cmentarzu, datków dla organisty, kościelnego i grabarzy. Zsumował jedynie najważniejsze opłaty: za dzierżawę gruntu, za wjazd do nekropolii i postawienie nagrobka, za korzystanie z wody i pojemników na śmieci.

Z pewnością korzystniej jest wsadzać w ziemię trupy niż jabłonki, choć na razie na tę działalność nie ma dopłat unijnych.

Nie zakopuje się trupa na wieczność, dopóki nie zmartwychwstanie, ale na 20 lat. W tym okresie następuje – jak to się fachowo mówi – jego demineralizacja.

Ile kosztuje pochówek na cmentarzu parafialnym?

Dzierżawa ziemi. Chodzi jedynie o dzierżawę gruntu na wspomniany okres. Rodzina słyszy zwykle „co łaska”. Jednak wie, że za miejscówkę o wymiarach 2 na 1 m trzeba dać co najmniej 1000 zł. A nawet 8000 zł, jeżeli to modna nekropolia.

To szmal za możliwość wykopania dziury, wsadzenia trumny i wyrównania powierzchni. Zwykle rodzina chce upamiętnić trupa.

Nagrobek. Przy okazji rachunku od kamieniarza płaci się frycowe dla księdza. Najpierw za wjazd ekipy na cmentarz (od 75 do 300 zł). Potem opłatę za pomnik. Np. w Dąbrowie Górniczej 400 zł za byle jaki z lastriko i 500 zł za granit. Często ksiądz żąda 10 proc. ceny kamienia.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Ciemnota nadal wierzy w zmartwychwstanie kiedyś z grobu a może nawet jak w Thrillerze Jacksona, tym czasem hieny cmentarne dzięki temu procederowi nabijają własną kabzę!
    Apel, 1.kremacja-2.urna 3.katakumba lub wszystkie inne formy byle tylko nie na klecha!